Zeskanują gazety sprzed 100 lat i wrzucą do sieci
21.07.2010
aktualizacja: 2010-07-20 22:04
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Czym żyła Warszawa sto lat temu? O czym pisali żurnaliści "Kurjera Warszawskiego" czy "Głosu Żydowskiego"? W BUW-ie lada dzień zacznie się wielkie skanowanie. Trzy miliony skanów starych gazet bibliotekarze wrzucą do internetu. Każdy będzie mógł przeczytać "newsy" sprzed wieku.
- To pierwsza akcja z tak dużym rozmachem. Skanujemy 109 tytułów różnych gazet. Pierwsze pochodzą z końca XVIII w. Ostatnie wydania są z 1939 r. - zachwala Anna Wołodko, koordynatorka projektu o tajemniczej nazwie "Nukat Autostrada Informacji Cyfrowej". Dzięki dotacji unijnej do sieci trafią bogate zbiory gazet Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Głównie gazety warszawskie, ale nie tylko. Są też takie, które ukazywały się w Paryżu, we Lwowie, w Wilnie, w Kijowie, a nawet w Sztokholmie.
Na liście do skanowania są legendarne stołeczne tytuły, m.in. "Gazeta Warszawska" ukazująca się od 1774 r. do wybuchu II wojny światowej, "Korespondent Warszawski Donoszący Wiadomosci Kraiowe y Zagraniczne" (1792-1839) czy "Kurjer Warszawski" (1821-1939). - To taki ówczesny tabloid. Choć dziś już pewnie nikogo by nie oburzyło to, o czym wtedy pisano - uważa Anna Wołodko.
Do sieci trafią też gazety mniej znane, które istniały krótko, a ich tytuły brzmią dziś co najmniej dziwnie: "Motyl na Wiązanie dla Młodzieży" (ukazywał się tylko w 1843 roku), "Nowy Pamiętnik Warszawski: dziennik historyczny, polityczny, tudzież nauk i umiejętności" (1801-05), "Pamiętnik Warszawski Umiejętności Czystych i Stosowanych" (1829).
- XIX w. to epoka rozkwitu prasy, pojawia się prasa specjalistyczna, m.in. kobieca. Początkowo gazetą nazywano czasopismo ukazujące się dwa, trzy razy w tygodniu. W "Korespondencie Warszawskim" wiadomości zagraniczne były drukowane z dużym, wielotygodniowym opóźnieniem - opowiada Zbigniew Olczak z gabinetu zbiorów XIX w. w BUW-ie. - W drugiej połowie wieku, kiedy pojawia się telegraf, to się zmienia. Każdy chce coś wydawać, gazety wychodzą sześć razy w tygodniu, niektóre dwa razy dziennie: wydanie poranne i popołudniowe.
Zbigniew Olczak lubi czytać stare reklamy i ogłoszenia. - Są pasjonujące - stwierdza. - Ludzie reklamują dosłownie wszystko: mydło, powidło, wynajem pałaców letniskowych w okolicach Otwocka. Jest to znakomite źródło historyczne.
Gazety sprzedaje goniec, biega po ulicach i wykrzykuje bulwersujące tytuły z czołówek.
Czym żyło tamte miasto? - Metra nie było, korków nie było. Czasem zdarzyło się padnięcie koni albo zderzyły się powozy. I to również trafiało do gazet - objaśnia Zbigniew Olczak. Oprócz tego: różne plany budowli miejskich i kronika policyjna. Od 1873 roku ukazywała się nawet specjalna "Gazeta Sądowa Warszawska". Też trafi do internetu. - Społeczeństwo zawsze się emocjonowało opowieściami z życia półświatka. A w sezonie ogórkowym pisano tak jak dziś: że jest gorąco, miasto opustoszało.
- Te gazety to niezwykłe źródło wiedzy o mieście, którego już nie ma. O jego wieloetnicznych mieszkańcach: Polakach, Żydach, Rosjanach, Niemcach - mówi Zbigniew Olczak. Pod skanery trafią ukazujące się po polsku: "Głos Żydowski: tygodnik społeczno-polityczny" i "Głos Żydowski: niezależny tygodnik społeczno-literacki" oraz ukazujące się w Warszawie gazety po francusku i po rosyjsku. - Jest też przykład bardzo ambitnej prasy z lat 20. XIX wieku: "Gazeta Literacka". Niestety, szybko zbankrutowała - żałuje Olczak.
Cała operacja potrwa ok. stu tygodni. Skanowaniem zajmie się zewnętrzna firma. Ale bibliotekarze obiecują, że na pierwsze gazety w internecie nie będzie trzeba czekać aż do 2012 roku. Tytuły będą wrzucane do e-biblioteki (www.e-buw.uw.edu.pl) sukcesywnie. Koszt operacji to ok. 3,5 mln zł.
Na koniec Zbigniew Olczak mówi: - Trzeba będzie przebić się przez język epoki i ówczesną ortografię, by poczytać te gazety.
Na liście do skanowania są legendarne stołeczne tytuły, m.in. "Gazeta Warszawska" ukazująca się od 1774 r. do wybuchu II wojny światowej, "Korespondent Warszawski Donoszący Wiadomosci Kraiowe y Zagraniczne" (1792-1839) czy "Kurjer Warszawski" (1821-1939). - To taki ówczesny tabloid. Choć dziś już pewnie nikogo by nie oburzyło to, o czym wtedy pisano - uważa Anna Wołodko.
Do sieci trafią też gazety mniej znane, które istniały krótko, a ich tytuły brzmią dziś co najmniej dziwnie: "Motyl na Wiązanie dla Młodzieży" (ukazywał się tylko w 1843 roku), "Nowy Pamiętnik Warszawski: dziennik historyczny, polityczny, tudzież nauk i umiejętności" (1801-05), "Pamiętnik Warszawski Umiejętności Czystych i Stosowanych" (1829).
- XIX w. to epoka rozkwitu prasy, pojawia się prasa specjalistyczna, m.in. kobieca. Początkowo gazetą nazywano czasopismo ukazujące się dwa, trzy razy w tygodniu. W "Korespondencie Warszawskim" wiadomości zagraniczne były drukowane z dużym, wielotygodniowym opóźnieniem - opowiada Zbigniew Olczak z gabinetu zbiorów XIX w. w BUW-ie. - W drugiej połowie wieku, kiedy pojawia się telegraf, to się zmienia. Każdy chce coś wydawać, gazety wychodzą sześć razy w tygodniu, niektóre dwa razy dziennie: wydanie poranne i popołudniowe.
Zbigniew Olczak lubi czytać stare reklamy i ogłoszenia. - Są pasjonujące - stwierdza. - Ludzie reklamują dosłownie wszystko: mydło, powidło, wynajem pałaców letniskowych w okolicach Otwocka. Jest to znakomite źródło historyczne.
Gazety sprzedaje goniec, biega po ulicach i wykrzykuje bulwersujące tytuły z czołówek.
Czym żyło tamte miasto? - Metra nie było, korków nie było. Czasem zdarzyło się padnięcie koni albo zderzyły się powozy. I to również trafiało do gazet - objaśnia Zbigniew Olczak. Oprócz tego: różne plany budowli miejskich i kronika policyjna. Od 1873 roku ukazywała się nawet specjalna "Gazeta Sądowa Warszawska". Też trafi do internetu. - Społeczeństwo zawsze się emocjonowało opowieściami z życia półświatka. A w sezonie ogórkowym pisano tak jak dziś: że jest gorąco, miasto opustoszało.
- Te gazety to niezwykłe źródło wiedzy o mieście, którego już nie ma. O jego wieloetnicznych mieszkańcach: Polakach, Żydach, Rosjanach, Niemcach - mówi Zbigniew Olczak. Pod skanery trafią ukazujące się po polsku: "Głos Żydowski: tygodnik społeczno-polityczny" i "Głos Żydowski: niezależny tygodnik społeczno-literacki" oraz ukazujące się w Warszawie gazety po francusku i po rosyjsku. - Jest też przykład bardzo ambitnej prasy z lat 20. XIX wieku: "Gazeta Literacka". Niestety, szybko zbankrutowała - żałuje Olczak.
Cała operacja potrwa ok. stu tygodni. Skanowaniem zajmie się zewnętrzna firma. Ale bibliotekarze obiecują, że na pierwsze gazety w internecie nie będzie trzeba czekać aż do 2012 roku. Tytuły będą wrzucane do e-biblioteki (www.e-buw.uw.edu.pl) sukcesywnie. Koszt operacji to ok. 3,5 mln zł.
Na koniec Zbigniew Olczak mówi: - Trzeba będzie przebić się przez język epoki i ówczesną ortografię, by poczytać te gazety.
-
Zeskanują gazety sprzed 100 lat i wrzucą do sieci
janci0
21.07.10, 11:10
Bardzo dobry pomysł. Chętnie poczytam.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


