Rok po bitwie o KDT. Kupcy zbierali dary dla powodzian

Grzegorz Lisicki
21.07.2010 aktualizacja: 2010-07-21 17:44
A A A Drukuj
Kupcy z KDT zbierają dary na powodzian Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
  • Kupcy z KDT zbierają dary na powodzian
  • Kupcy z KDT zbierają dary na powodzian
Kupcy z KDT uczcili pierwszą rocznicę egzekucji komorniczej na pl. Defilad: w atmosferze spokoju zebrali kilkaset sztuk odzieży, które przekażą powodzianom z Lubelszczyzny.


Zamiast wielkiej hali - nieduży biały namiot. Tak zaprezentowali się w środę warszawiakom kupcy ze spółki KDT rok po całodziennych zamieszkach. 21 lipca 2009 r. o godz. 8 rano do hali KDT miał wkroczyć komornik z zadaniem przejęcia hali na rzecz miasta i zakończyć spór między potężną jeszcze wtedy kupiecką spółką, która latami szantażem i wrzaskiem wymuszała korzystne dla niej decyzje.

>>> Zobacz zdjęcia, wideo i przeczytaj relację na żywo z bitwy pod KDT

Kupcy z KDT, spółki zawiązanej w 1999 r. przez prezydenta Pawła Piskorskiego (obecnie szefa SD) i właścicielami szczęk z działającego wówczas wielkiego bazaru pod PKiN, żądali przekazania im przez miasto działki na rogu ul. Złotej i Marszałkowskiej, gdzie chcieli wybudować dom towarowy. Powstał nawet jego projekt. Miasto za rządów Pawła Piskorskiego i Lecha Kaczyńskiego z PiS-em dało działkę w dzierżawę bez przetargu, przedłużyło też działanie blaszanej hali. Ale kupcy nie znaleźli chętnych do zainwestowania ponad 100 mln zł w dom towarowy. A ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz zdecydowała o wypowiedzeniu kupcom działki. KDT bezprawnie zajmowały działkę od stycznia do lipca 2009 r., prowadziły z ratuszem niekończące się rozmowy o dzierżawie nowej działki pod dom towarowy. Obie strony zarzucały sobie machlojki i złą wolę. W końcu ratusz poszedł do sądu, który wyznaczył komornika z zadaniem odzyskania ziemi. Potrzebnej, jak podkreślał ratusz, pod budowę łącznika dwóch linii metra, a potem Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Termin egzekucji wyznaczono na 21 lipca 2009 r. Ta jednak po kilkunstu minutach zakończyła się bitwą z ochroniarzami Zubrzyckiego na wodę z hydrantów, gaśnice, gaz, kamienie, butelki, a później na policyjne pałki i tarcze. Do kupców dołączyli dresiarze i kibole z całego miasta, a obrazkami z ogarniętej zamieszkami Marszałkowskiej ekscytował się cały kraj. Nic nie pomogło - po południu hala została zamknięta, później sprzedana i rozebrana: wczoraj po polu zeszłorocznej bitwy tańczyły koparki wyrównujące teren po rozbiórce. A kupcy z KDT rozpierzchli się: część pracuje w pawilonie w Markach, część w wieżowcu Millennium Plaza, część w CH Land.

Przez rok od egzekucji pogmatwały się też losy agencji ochrony Zubrzycki, która zabezpieczała komornika - za uchybienia podczas akcji MSWiA odebrało jej koncesję. Spółka KDT ma też nowego prezesa - Romana Romanika, wsławionego tym, że jako ostatni opuścił halę, niezłomnie wymachując na jej dachu biało-czerwoną flagą.

Nowy zarząd robi audyt po poprzednim zarządzie i prezesie Dariuszu Połciu, który od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu, a nawet - jak twierdzą kupcy - przefarbował włosy z czarnych na ciemny blond.

W środę, w rocznicę "wydarzeń lipcowych", ich bohaterowie wrócili na jeden dzień na skrzyżowanie Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Tym razem jednak w roli darczyńców. "Kupcy z KDT dla powodzian" - oznajmiał niebieski banner przyczepiony do białego namiotu, pod którym piętrzyły się pudełka z butami, kocami, odzieżą i innymi towarami przekazanymi przez kupców dla ofiar majowej powodzi. Obok namiotu przechadzał się Roman Romanik. - W południe przyjedzie samochód z Caritasu, który odbierze dary. Trafią do jednej z miejscowości nieopodal Wilkowa na Lubelszczyźnie. To nasz gest solidarności - powiedział "Gazecie".

Niektórzy kupcy przekazali nawet 70 par - nowych, jak podkreślali - butów czy innej odzieży. Kupcy wsparli też powodzian finansowo - jeden z nich trzymał w rękach puszkę Caritasu i zachęcał przechodniów do wrzucania do niej pieniędzy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy