Będą bronić krzyża do końca. Choćby miała lać się krew

Grzegorz Szymanik
21.07.2010 aktualizacja: 2010-07-21 22:55
A A A Drukuj
Warszawska kuria nie chce zająć stanowiska w sprawie decyzji o przyszłości krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Z kolei BOR uważa, że krzyż nie powinien tam pozostać, bo to tzw. strefa zero. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Podjęto decyzję: krzyż spod Pałacu Prezydenckiego będzie przeniesiony 3. sierpnia. Ksiądz rektor Jacek Siekierski z kościoła św. Anny ogłasza, że ma znaleźć miejsce w kaplicy loretańskiej.
  • - Prędzej damy się pozabijać, a nie odejdziemy od krzyża - mówili''obrońcy'' na wieść o przeniesieniu
  • Krzyż przed Pałacem Prezydenckim
- Będziemy tu stać, choćby się krew miała lać, choćby wywlec mieli i rozerwać - zapowiadają obrońcy krzyża pod Pałacem Prezydenckim. O przenosinach krzyża nie chcą słyszeć.
Ktoś się modli przed zdjęciem prezydenckiej pary. Turyści suną Krakowskim Przedmieściem i robią sobie zdjęcia pod "najsłynniejszym krzyżem w Polsce". Pan w spodniach moro układa pod zniczem kartkę: "Służalcy Rosji, następcy ZOMO, mało wam prezydenckiej krwi na rękach. Będziecie mieli i naszą. Ruch 10 kwietnia 2010. Wiara - Męstwo - Prawość".



Choć rano media obiegła informacja o porozumieniu w sprawie przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny, na Krakowskim Przedmieściu wszystko jest jak dotąd. Obrońcy krzyża tłumaczą, że nie zgadzają się na Świętą Annę, "bo Lech Kaczyński ukochał inną świątynię".

- Będziemy bronić pamięci tych, którzy w dramatyczny sposób odeszli. Ma tu być pomnik. Będziemy pilnować, tak jak do tej pory. Nic się nie zmieniło. Tylko strach większy, bo wiadomo co mogą zrobić? Porwać, zabić. Jak prezydentowi to zrobili, to co nam dopiero? - mówi jeden z obrońców krzyża.

Ktoś dodaje: - Harcerze też już kupieni. Komorowski ich kupił, namioty obiecał.

- Że władze kościelne? A co to władze kościelne ten krzyż stawiały? Chyba nie, to jakie prawo mają usunąć?

- Na szczęście jest nasz ruch 10 kwietnia.

- Nie 10 kwietnia, pani! Oni to zdrajcy, już zdradzili. Cały ten Trznadel i inni. Kupieni przez ABW. Tusk im pieniądze obiecał. My jesteśmy inny ruch - Ruch 10 kwietnia 2010, prawdziwi obrońcy.

Po drugiej stronie ulicy tak jak od kilku dni na stanowisku trwa ruch Wolność Równość Solidarność, radykalni lewicowcy. Zbierają podpisy, by zabrać krzyż. Do listy stoi długa kolejka, prawie sami starsi. Aleksander Pawłowski z WRS: - Na razie w sprawie przeniesienia krzyża nie ma konkretów, daty. Dlatego będziemy tu stać. Nie chcemy, by ponad 6 tysięcy podpisów, które zebraliśmy, poszło na marne.

- Wstyd na świat. Przyjedzie delegacja zagraniczna, a tu co? Znicze, ludzie się modlą? To nie miejsce na krzyż - mówią wpisujący się na listę.

Po przeciwnej stronie słychać zupełnie inne opinie.

- Skoro Komorowski jest taki niewinny, skoro nie morderca, to niech zostawi krzyż w spokoju - denerwuje się obrończyni krzyża.

- Co komu krzyż przeszkadza? Krzyże w urzędach są? Są! W szkołach? Są!

- No, niestety - są... - próbuje ktoś dyskutować.

- Aa! Tamte też chcecie usunąć? Pan jest człowiek w ogóle? Pan jest Polak?

- Szatany pod krzyżem! Szatany, nie katolicy! - krzyczy starsza pani.

- Dzień przed tragedią mojemu znajomemu objawił się znak na niebie. To zdjęcie to dowód - mężczyzna wyciąga zza pazuchy fotografię. - Zobaczcie, samolot prezydencki na niebie się ukazał, to Bóg pokazał, co ma się stać.

- Ale jaki samolot, przecie to chmura? I słonko.

- Okulary se pani załóż. Tu kadłub jest, tu ogon. Bóg pokazał samolot prezydencki. Bóg pokazał, co się stanie: morderstwo.

- To nie kościół, nie cmentarz. To nie miejsce na krzyż. Wierzący jestem, ale to mówię - kręci głową starszy człowiek.

- Ogłupili pana. Pan też jest morderca. Idź pan do Tuska, da ci na karabin, żebyś mógł wystrzelać resztę Polaków - słyszy w odpowiedzi.

- Ludzie. Taka kłótnia przez krzyż? - apeluje pani w kapeluszu.

- Krzyż niewinny. To ludzie głupi!

I tak minuta za minutą. Czasem ktoś od strony pałacu podejdzie do tych od "usunięcia" i powie: "Żydy, masony, mordercy".

Ulicą, na "ziemi niczyjej", przejeżdżają autobusy. Mężczyzna z foliówką w ręce drapie się po brodzie: - A ja gdzie mam pójść. Ja jestem za tym, żeby krzyż został, ale jestem też za in vitro i oni mnie pod krzyżem nie chcą.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy