Słynna fabryka wag z Żytniej. Potentat sprzed 100 lat
23.07.2010
aktualizacja: 2010-07-22 21:00
Świat 1911
O fabryce wag firmy Weber, Dähne & Comp nikt nie pamięta. W mediach elektronicznych nie ma o niej słowa. A przecież przed stu laty wagi z ul. Żytniej można było znaleźć niemal wszędzie od Kalisza po Mandżurię
ZOBACZ TAKŻE
- Wojenne dzieje bloku pocztowców koło ZOO (20-08-10, 15:00)
- Wojna w Warszawie okiem dziecka (27-08-10, 15:00)
- Slumsy na Brzeskiej to były kiedyś porządne kamienice (06-08-10, 16:00)
- Ulica Prosta jednak będzie prosta. I z trambuspasem? (28-07-10, 08:00)
- W tym Pałacu przechowywali miecze z Grunwaldu (16-07-10, 15:00)
- Fasada Zamku ma być jak z obrazu Canaletta. Tylko kiedy? (12-07-10, 08:00)
- Fotoplastikon będzie większy i ma nową tajemnicę (06-07-10, 10:00)
- Warszawa nieodbudowana: Niemiecki ogień w rajskim ogrodzie (30-07-10, 15:00)
- Tak dla wyburzenia dobudówki przy Hali Mirowskiej (05-08-10, 09:00)
- Na wadze płynęliśmy do Ameryki - śmieje się pan Henryk. Poniewierała się ona na podwórku jego domu niedaleko Kercelaka. - Była stara, jeszcze z początku XX w. Stawaliśmy na niej i wyobrażaliśmy sobie, że to transatlantyk. Oceanem było podwórko. Waga miała kółka i z trudem, bo z trudem, ale dawała się przepchnąć. Śmiechu było moc. Skąd ten pomysł na transatlantyk? Na wadze widniał pozłacany napis, podobny krojem do tych na maszynach do szycia Singera "American Scales Co" - opowiada.
Fabryka z obrazka
Waga służąca do zabawy na podwórku pana Henryka nie była jednak amerykańska. Powstała niedaleko. Przy Żytniej 21, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Kercelaka, w fabryce Weber, Dähne & Comp.
Na winiecie reklamowej z 1911 r. zabudowania fabryczne wydają się mocno wyidealizowane. Zupełnie jak na współczesnych reklamach apartamentowców, nieodmiennie usytuowanych w morzu zieleni, tak fabryka wag wyrasta w polu, obok alei wysadzanej szpalerami drzew. Obok biegnie linia kolejowa, świadcząc o tym, że firma jest doskonale skomunikowana z cywilizowanym światem. Sama fabryka przypomina rodzaj przemysłowego zamku z górującymi nad nią kominami, reprezentacyjną bramą i oddzielnym budynkiem odlewni żelaza. W rzeczywistości stała w pierzei gęsto zabudowanej ulicy. Z fabryką wag przed 1914 r. pod numerem 17 sąsiadowała fabryka farb i emalii "Agros" Warszmana i Zielińskiego (w latach międzywojennych jej zabudowania przejął zakład Władysława Paschalskiego). Widoczna na obrazku zadrzewiona aleja to czysta fantazja, zaś tory kolejowe były od tego miejsca dość daleko.
Jak wyglądały wnętrza, wiemy dzięki reportażowi zamieszczonemu przed I wojną światową na łamach tygodnika "Świat". Fabryka, której zabudowania były stłoczone na trzech posesjach, zatrudniała wówczas ogromną liczbę ponad 500 robotników. Były tu oddziały: mechaniczny, stolarski, kowalski, pilnikarski. Były oddziały wag stołowych, setnych wagonowych dziesiętnych, czterdziestych i setnych.
Całość składała się z kilku budynków, z których najwyższy, ustawiony na tyłach posesji, miał aż cztery piętra. Główny budynek od ulicy był częściowo parterowy, częściowo trzypiętrowy. Na jego elewacji widniał napis Weber Dähne i Comp. Hale fabryczne były pomyślane dość nowocześnie. Zostały specjalnie zbudowane na potrzeby zakładu i miały wielkie okna.
Dostawy dla poczt i kolei
Fabryka powstała w roku 1883 i początkowo była małym zakładem przy Elektoralnej zatrudniającym zaledwie dwudziestu pracowników. Wagi świetnie się jednak sprzedawały i firma błyskawicznie się rozrastała, tak iż wkrótce przeniosła się w nowe miejsce. Zajęła trzy posesje przy Żytniej. W początku XX w. firma przeżywała szczyt rozwoju. Wchłonęła fabrykę pilników Bleckmanna i połączyła się z fabryką materacy sprężynowych Jakuba Zukermana, który stał się właścicielem większości udziałów spółki.
W 1911 r. roczne obroty wynosiły milion rubli, a zakład otrzymał zlecenia państwowe. Sprzedał m.in. ogromną wagę dźwigową do portu w Petersburgu, uważaną wówczas za największą w Europie. Niezwykle dochodowy był kontrakt na dostawę wag dla komór celnych w całym Imperium Rosyjskim zarządom poczt i kolei. Wag z Żytniej używano na kolei libawsko-romeńskiej, rysko-orłowskiej, nadwiślańskiej i warszawsko-wiedeńskiej.
Wyroby warszawskiej fabryki docierały także do Persji. Miała też własne oddziały w największych miastach imperium rosyjskiego, otrzymywała medale na wystawach przemysłowych m.in. w Warszawie, Kijowie, Niżnym Nowogrodzie.
Stal szwedzka, produkcja własna
Firma produkowała wagi od najmniejszych aptekarskich po wspomniane portowe. Te ostatnie powstawały na specjalne zamówienie. "Materyały surowe są sprowadzane przeważnie z Królestwa Polskiego, w małej tylko części z Rosyi, stali dostarczają Anglia i Szwecja, które w tym kierunku trzymają ciągle jeszcze prym w całej Europie. Wszelkie drewno dostarczane do fabryki, dostaje się przede wszystkim do suszarni, gdzie pozostaje czas dłuższy (...) Z materiałów surowych wyrabia fabryka wszystkie części składowe własnemi siłami w szeregu warsztatów specjalnych, jak kuźnia, stolarnia, oddział kowalski itp. (...) Energii do poruszania maszyn dostarcza wielki silnik parowy o mocy 200 koni, umieszczony w osobnej hali. Stąd przy pomocy transmisyi przechodzi energii do poszczególnych oddziałów fabrycznych" - czytamy w "Świecie" z 1911 r.
Firma działała nadal w latach międzywojennych. Przeżyła wielki kryzys roku 1929 i pod dawną nazwą jako fabryka wag wszelkich typów istniała do II wojny światowej. Po wojnie na terenie fabryki znalazł się m.in. plac manewrowy dworca autobusowego przy Żytniej i wielki trawnik, dziś przecięty wschodnią nitką ulicy Okopowej.
Fabryka z obrazka
Waga służąca do zabawy na podwórku pana Henryka nie była jednak amerykańska. Powstała niedaleko. Przy Żytniej 21, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Kercelaka, w fabryce Weber, Dähne & Comp.
Na winiecie reklamowej z 1911 r. zabudowania fabryczne wydają się mocno wyidealizowane. Zupełnie jak na współczesnych reklamach apartamentowców, nieodmiennie usytuowanych w morzu zieleni, tak fabryka wag wyrasta w polu, obok alei wysadzanej szpalerami drzew. Obok biegnie linia kolejowa, świadcząc o tym, że firma jest doskonale skomunikowana z cywilizowanym światem. Sama fabryka przypomina rodzaj przemysłowego zamku z górującymi nad nią kominami, reprezentacyjną bramą i oddzielnym budynkiem odlewni żelaza. W rzeczywistości stała w pierzei gęsto zabudowanej ulicy. Z fabryką wag przed 1914 r. pod numerem 17 sąsiadowała fabryka farb i emalii "Agros" Warszmana i Zielińskiego (w latach międzywojennych jej zabudowania przejął zakład Władysława Paschalskiego). Widoczna na obrazku zadrzewiona aleja to czysta fantazja, zaś tory kolejowe były od tego miejsca dość daleko.
Jak wyglądały wnętrza, wiemy dzięki reportażowi zamieszczonemu przed I wojną światową na łamach tygodnika "Świat". Fabryka, której zabudowania były stłoczone na trzech posesjach, zatrudniała wówczas ogromną liczbę ponad 500 robotników. Były tu oddziały: mechaniczny, stolarski, kowalski, pilnikarski. Były oddziały wag stołowych, setnych wagonowych dziesiętnych, czterdziestych i setnych.
Całość składała się z kilku budynków, z których najwyższy, ustawiony na tyłach posesji, miał aż cztery piętra. Główny budynek od ulicy był częściowo parterowy, częściowo trzypiętrowy. Na jego elewacji widniał napis Weber Dähne i Comp. Hale fabryczne były pomyślane dość nowocześnie. Zostały specjalnie zbudowane na potrzeby zakładu i miały wielkie okna.
Dostawy dla poczt i kolei
Fabryka powstała w roku 1883 i początkowo była małym zakładem przy Elektoralnej zatrudniającym zaledwie dwudziestu pracowników. Wagi świetnie się jednak sprzedawały i firma błyskawicznie się rozrastała, tak iż wkrótce przeniosła się w nowe miejsce. Zajęła trzy posesje przy Żytniej. W początku XX w. firma przeżywała szczyt rozwoju. Wchłonęła fabrykę pilników Bleckmanna i połączyła się z fabryką materacy sprężynowych Jakuba Zukermana, który stał się właścicielem większości udziałów spółki.
W 1911 r. roczne obroty wynosiły milion rubli, a zakład otrzymał zlecenia państwowe. Sprzedał m.in. ogromną wagę dźwigową do portu w Petersburgu, uważaną wówczas za największą w Europie. Niezwykle dochodowy był kontrakt na dostawę wag dla komór celnych w całym Imperium Rosyjskim zarządom poczt i kolei. Wag z Żytniej używano na kolei libawsko-romeńskiej, rysko-orłowskiej, nadwiślańskiej i warszawsko-wiedeńskiej.
Wyroby warszawskiej fabryki docierały także do Persji. Miała też własne oddziały w największych miastach imperium rosyjskiego, otrzymywała medale na wystawach przemysłowych m.in. w Warszawie, Kijowie, Niżnym Nowogrodzie.
Stal szwedzka, produkcja własna
Firma produkowała wagi od najmniejszych aptekarskich po wspomniane portowe. Te ostatnie powstawały na specjalne zamówienie. "Materyały surowe są sprowadzane przeważnie z Królestwa Polskiego, w małej tylko części z Rosyi, stali dostarczają Anglia i Szwecja, które w tym kierunku trzymają ciągle jeszcze prym w całej Europie. Wszelkie drewno dostarczane do fabryki, dostaje się przede wszystkim do suszarni, gdzie pozostaje czas dłuższy (...) Z materiałów surowych wyrabia fabryka wszystkie części składowe własnemi siłami w szeregu warsztatów specjalnych, jak kuźnia, stolarnia, oddział kowalski itp. (...) Energii do poruszania maszyn dostarcza wielki silnik parowy o mocy 200 koni, umieszczony w osobnej hali. Stąd przy pomocy transmisyi przechodzi energii do poszczególnych oddziałów fabrycznych" - czytamy w "Świecie" z 1911 r.
Firma działała nadal w latach międzywojennych. Przeżyła wielki kryzys roku 1929 i pod dawną nazwą jako fabryka wag wszelkich typów istniała do II wojny światowej. Po wojnie na terenie fabryki znalazł się m.in. plac manewrowy dworca autobusowego przy Żytniej i wielki trawnik, dziś przecięty wschodnią nitką ulicy Okopowej.
-
Słynna fabryka wag z Żytniej. Potentat sprzed 1...
andrzej_b2
24.07.10, 17:40
Pierwszy post wysyłam jako pusty, żeby ujawnić się na forum.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


