Warszawa cała w gołębich odchodach. Dokarmiać czy nie?

Marta Krzeptowska
23.07.2010 aktualizacja: 2010-07-22 21:34
A A A Drukuj
Gołębie Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • Gołębie
- Te spasłe ptaszyska tylko żrą i robią na bruk. A ludzie jeszcze im wory chleba wynoszą - narzeka na gołębie Joanna, mieszkanka śródmieścia. - Ptaki trzeba dokarmiać - ripostuje Jan, lokator kamienicy przy ul. Marszałkowskiej
Gołąb to ptak kontrowersyjny. Jednych rozczula, innych irytuje. Ci pierwsi nie są w stanie przejść obojętnie obok gruchającego stadka i roztkliwieni dzielą się z nimi śniadaniem. - Bo gołąb głodny to gołąb zły - uzasadnia pani Krystyna, która codziennie rozsypuje suchy chleb po placu Konstytucji.

- Jak tu przejść niewzruszonym, kiedy ptaszek to też człowieka przyjaciel - dodaje pani Maria, mieszkanka Starego Miasta.

Ci z drugiej frakcji nie mogą znieść widoku gołębich stołówek na swoich osiedlach czy miejskich placach. - Każdego rana widzę z okna, jak kobieta z bloku naprzeciwko taszczy pod śmietnik reklamówkę chleba. Urządziła tam sobie stanowisko do karmienia z plastikowymi miskami. Wsypuje do nich chleb i zalewa wodą, pewnie żeby się gołębie nie musiały namęczyć z dziobaniem. Z chleba robi się ohydna pulpa, która przy tej temperaturze szybko się kwasi. Smród jest potworny, nie da się obok przejść bez zatykania nosa - opowiada Marta, mieszkanka Mokotowa. - Takie karmniki są prawie na każdej ulicy. Emeryci wynoszą ptakom takie wory chleba, że gołębie nie są w stanie ich zjeść i tylko je rozwłóczą po chodnikach.

Tam, gdzie jest dużo gołębich stołówek, ptaki niezwykle się panoszą. Niektórym (zapewne z przejedzenia) nie chce się nawet latać, więc chodzą pieszo. O tym jak nieznośny potrafi być gołąb, wie każdy posiadacz balkonu. - Jak takie ptaszysko sobie go upatrzy, to koniec. Jajka, potem pisklęta i warstwy kup - wspomina pobyt ptaków na swoim balkonie Kinga, studentka mieszkająca przy pl. Konstytucji.

Niektóre spółdzielnie po skargach mieszkańców udręczonych gołębim smrodem i ciągłym zdrapywaniam kup z samochodów i parapetów zakazują dokarmiania ptaków na swoim terenie. Ostatnio kartkę z takim apelem do lokatorów wywiesiła Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana "Powiśle": "Ptaki odchodami niszczą elewacje budynku. Przenoszą choroby takie jak pleśniawka, robaczyca pchły, kleszcze, a wraz z nimi boreliozę" - czytamy.

Koniunkturę wyczuły firmy sprzedające urządzenia odstraszające gołębie - siatki ochronne czy kolce, które montuje się na parapetach. Nie zawsze to jednak pomaga. Przekonało się o tym Metro Warszawskie, które nie mogło poradzić sobie z gołębiami zanieczyszczającymi wejście do stacji Służew. Nie odstraszyły ich nawet urządzenia emitujące głos ptaków drapieżnych. W tę walkę zaangażował się swego czasu również ratusz. Lekarstwem na ptasią plagę miał być nowoczesny system laserowy.

- Wszystkie te urządzenia zawodzą, bo ludzie dokarmiają gołębie - komentuje Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo. - Jak się gołębiowi wystawi jedzenie, to się zadomowi i trudno go będzie potem wygonić. Tak stało się w przypadku metra Służew, gdzie grupa emerytów dożywiała ptaki. Tamtejsze stado zrobiło się tak duże, że służby sprzątające stację nie nadążają z usuwaniem zanieczyszczeń.

Walka z gołębiami skazana jest chyba jednak na porażkę. W filmie Henryka Bilskiego "Warszawskie gołębie" z 1988 r. bohater tak kwituje nieprzychylne stanowisko sąsiadów wobec ptaków, które trzyma na swoim balkonie: " Gołębie w Warszawie byli zawsze. Jak się Warszawa paliła w trzydziestym dziewiątym czy też w Powstanie, to ludzie uciekali, a gołębie fruwali nad taką kamienicą, co się paliła, i nie odeszli".

Dokarmiać gołębie czy nie?

Czekamy na listy: stołeczna@agora.pl

Podziel się

  • Warszawie potrzeba wróbli a nie gołębi kufel78 23.07.10, 11:00

    Gołębie dominują w Warszawie, zabierają pokarm i w efekcie populacja wróbla maleje. Po pierwsze, nie dokarmiać gołębi. Sadzić jak najwięcej krzewów żeby wróble mogły się rozmnażać i mieć »

  • Warszawa cała w gołębich odchodach. jasio.cekin 23.07.10, 14:15

    Może teraz ziści się marzenie warszawiaków: "Pieczone gołąbki same wlecą dogąbki"?! Darz bór!»

  • Warszawa cała w gołębich odchodach. Dokarmiać c... asir-czarny-sznaucer-olbrzym 23.07.10, 21:58

    W mieście: ptaki, koty, psy, sąsiedzi, samochody, knajpy przeszkadzają zazwyczaj tym co jeszcze nie tak dawno mieszkali w oborze, a za potrzebą wychodzili na pole.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy