Warszawa cała w gołębich odchodach. Dokarmiać czy nie?
23.07.2010
aktualizacja: 2010-07-22 21:34
- Te spasłe ptaszyska tylko żrą i robią na bruk. A ludzie jeszcze im wory chleba wynoszą - narzeka na gołębie Joanna, mieszkanka śródmieścia. - Ptaki trzeba dokarmiać - ripostuje Jan, lokator kamienicy przy ul. Marszałkowskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Metro walczy z gołębiami - pomoże jastrząb (10-09-09, 16:21)
- Królował orzeł z gołębiem na głowie (10-07-09, 09:00)
- Wojna gołębiowa w metrze. Dźwięk odstrasza, ale ludzi (02-02-09, 17:54)
- ZOO ma gołębie z krwawymi plamami na piersiach (20-02-08, 21:20)
Gołąb to ptak kontrowersyjny. Jednych rozczula, innych irytuje. Ci pierwsi nie są w stanie przejść obojętnie obok gruchającego stadka i roztkliwieni dzielą się z nimi śniadaniem. - Bo gołąb głodny to gołąb zły - uzasadnia pani Krystyna, która codziennie rozsypuje suchy chleb po placu Konstytucji.
- Jak tu przejść niewzruszonym, kiedy ptaszek to też człowieka przyjaciel - dodaje pani Maria, mieszkanka Starego Miasta.
Ci z drugiej frakcji nie mogą znieść widoku gołębich stołówek na swoich osiedlach czy miejskich placach. - Każdego rana widzę z okna, jak kobieta z bloku naprzeciwko taszczy pod śmietnik reklamówkę chleba. Urządziła tam sobie stanowisko do karmienia z plastikowymi miskami. Wsypuje do nich chleb i zalewa wodą, pewnie żeby się gołębie nie musiały namęczyć z dziobaniem. Z chleba robi się ohydna pulpa, która przy tej temperaturze szybko się kwasi. Smród jest potworny, nie da się obok przejść bez zatykania nosa - opowiada Marta, mieszkanka Mokotowa. - Takie karmniki są prawie na każdej ulicy. Emeryci wynoszą ptakom takie wory chleba, że gołębie nie są w stanie ich zjeść i tylko je rozwłóczą po chodnikach.
Tam, gdzie jest dużo gołębich stołówek, ptaki niezwykle się panoszą. Niektórym (zapewne z przejedzenia) nie chce się nawet latać, więc chodzą pieszo. O tym jak nieznośny potrafi być gołąb, wie każdy posiadacz balkonu. - Jak takie ptaszysko sobie go upatrzy, to koniec. Jajka, potem pisklęta i warstwy kup - wspomina pobyt ptaków na swoim balkonie Kinga, studentka mieszkająca przy pl. Konstytucji.
Niektóre spółdzielnie po skargach mieszkańców udręczonych gołębim smrodem i ciągłym zdrapywaniam kup z samochodów i parapetów zakazują dokarmiania ptaków na swoim terenie. Ostatnio kartkę z takim apelem do lokatorów wywiesiła Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana "Powiśle": "Ptaki odchodami niszczą elewacje budynku. Przenoszą choroby takie jak pleśniawka, robaczyca pchły, kleszcze, a wraz z nimi boreliozę" - czytamy.
Koniunkturę wyczuły firmy sprzedające urządzenia odstraszające gołębie - siatki ochronne czy kolce, które montuje się na parapetach. Nie zawsze to jednak pomaga. Przekonało się o tym Metro Warszawskie, które nie mogło poradzić sobie z gołębiami zanieczyszczającymi wejście do stacji Służew. Nie odstraszyły ich nawet urządzenia emitujące głos ptaków drapieżnych. W tę walkę zaangażował się swego czasu również ratusz. Lekarstwem na ptasią plagę miał być nowoczesny system laserowy.
- Wszystkie te urządzenia zawodzą, bo ludzie dokarmiają gołębie - komentuje Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo. - Jak się gołębiowi wystawi jedzenie, to się zadomowi i trudno go będzie potem wygonić. Tak stało się w przypadku metra Służew, gdzie grupa emerytów dożywiała ptaki. Tamtejsze stado zrobiło się tak duże, że służby sprzątające stację nie nadążają z usuwaniem zanieczyszczeń.
Walka z gołębiami skazana jest chyba jednak na porażkę. W filmie Henryka Bilskiego "Warszawskie gołębie" z 1988 r. bohater tak kwituje nieprzychylne stanowisko sąsiadów wobec ptaków, które trzyma na swoim balkonie: " Gołębie w Warszawie byli zawsze. Jak się Warszawa paliła w trzydziestym dziewiątym czy też w Powstanie, to ludzie uciekali, a gołębie fruwali nad taką kamienicą, co się paliła, i nie odeszli".
Dokarmiać gołębie czy nie?
Czekamy na listy: stołeczna@agora.pl
- Jak tu przejść niewzruszonym, kiedy ptaszek to też człowieka przyjaciel - dodaje pani Maria, mieszkanka Starego Miasta.
Ci z drugiej frakcji nie mogą znieść widoku gołębich stołówek na swoich osiedlach czy miejskich placach. - Każdego rana widzę z okna, jak kobieta z bloku naprzeciwko taszczy pod śmietnik reklamówkę chleba. Urządziła tam sobie stanowisko do karmienia z plastikowymi miskami. Wsypuje do nich chleb i zalewa wodą, pewnie żeby się gołębie nie musiały namęczyć z dziobaniem. Z chleba robi się ohydna pulpa, która przy tej temperaturze szybko się kwasi. Smród jest potworny, nie da się obok przejść bez zatykania nosa - opowiada Marta, mieszkanka Mokotowa. - Takie karmniki są prawie na każdej ulicy. Emeryci wynoszą ptakom takie wory chleba, że gołębie nie są w stanie ich zjeść i tylko je rozwłóczą po chodnikach.
Tam, gdzie jest dużo gołębich stołówek, ptaki niezwykle się panoszą. Niektórym (zapewne z przejedzenia) nie chce się nawet latać, więc chodzą pieszo. O tym jak nieznośny potrafi być gołąb, wie każdy posiadacz balkonu. - Jak takie ptaszysko sobie go upatrzy, to koniec. Jajka, potem pisklęta i warstwy kup - wspomina pobyt ptaków na swoim balkonie Kinga, studentka mieszkająca przy pl. Konstytucji.
Niektóre spółdzielnie po skargach mieszkańców udręczonych gołębim smrodem i ciągłym zdrapywaniam kup z samochodów i parapetów zakazują dokarmiania ptaków na swoim terenie. Ostatnio kartkę z takim apelem do lokatorów wywiesiła Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana "Powiśle": "Ptaki odchodami niszczą elewacje budynku. Przenoszą choroby takie jak pleśniawka, robaczyca pchły, kleszcze, a wraz z nimi boreliozę" - czytamy.
Koniunkturę wyczuły firmy sprzedające urządzenia odstraszające gołębie - siatki ochronne czy kolce, które montuje się na parapetach. Nie zawsze to jednak pomaga. Przekonało się o tym Metro Warszawskie, które nie mogło poradzić sobie z gołębiami zanieczyszczającymi wejście do stacji Służew. Nie odstraszyły ich nawet urządzenia emitujące głos ptaków drapieżnych. W tę walkę zaangażował się swego czasu również ratusz. Lekarstwem na ptasią plagę miał być nowoczesny system laserowy.
- Wszystkie te urządzenia zawodzą, bo ludzie dokarmiają gołębie - komentuje Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo. - Jak się gołębiowi wystawi jedzenie, to się zadomowi i trudno go będzie potem wygonić. Tak stało się w przypadku metra Służew, gdzie grupa emerytów dożywiała ptaki. Tamtejsze stado zrobiło się tak duże, że służby sprzątające stację nie nadążają z usuwaniem zanieczyszczeń.
Walka z gołębiami skazana jest chyba jednak na porażkę. W filmie Henryka Bilskiego "Warszawskie gołębie" z 1988 r. bohater tak kwituje nieprzychylne stanowisko sąsiadów wobec ptaków, które trzyma na swoim balkonie: " Gołębie w Warszawie byli zawsze. Jak się Warszawa paliła w trzydziestym dziewiątym czy też w Powstanie, to ludzie uciekali, a gołębie fruwali nad taką kamienicą, co się paliła, i nie odeszli".
Dokarmiać gołębie czy nie?
Czekamy na listy: stołeczna@agora.pl
-
Warszawie potrzeba wróbli a nie gołębi
kufel78
23.07.10, 11:00
Gołębie dominują w Warszawie, zabierają pokarm i w efekcie populacja wróbla maleje. Po pierwsze, nie dokarmiać gołębi. Sadzić jak najwięcej krzewów żeby wróble mogły się rozmnażać i mieć »
-
Warszawa cała w gołębich odchodach.
jasio.cekin
23.07.10, 14:15
Może teraz ziści się marzenie warszawiaków: "Pieczone gołąbki same wlecą dogąbki"?! Darz bór!»
-
Warszawa cała w gołębich odchodach. Dokarmiać c...
asir-czarny-sznaucer-olbrzym
23.07.10, 21:58
W mieście: ptaki, koty, psy, sąsiedzi, samochody, knajpy przeszkadzają zazwyczaj tym co jeszcze nie tak dawno mieszkali w oborze, a za potrzebą wychodzili na pole.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





