Pomagają nastolatkom w trudnych sytuacjach. Przez telefon

Alex Kłoś
24.07.2010 aktualizacja: 2010-07-23 19:27
A A A Drukuj
Siedziba telefonu zaufania dla dzieci na Saskiej Kępie: po prawej opiekunka dyżuru, która słucha wszystkich rozmów Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Telefonistka 116 111: - By odreagować stres, dzieci się tną. Ból psychiczny zabijają fizycznym. Kiedyś zadzwoniła dziewczynka, która chodziła ze sznytami po domu, ale rodzice nie reagowali. Tak strasz nie chciała, że by je w końcu zobaczyli.
W zeszłym roku odbyli 87,5 tys. rozmów. Prób połączenia było ponad milion. Dzwonek Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 prowadzony przez fundację Dzieci Niczyje nigdy nie milknie.

Słuchają

Lucyna, opiekunka dyżurów i konsultantka. Ma 27 lat. W telefonach zaufania pracuje od siedmiu. Wychowała się i mieszka w Łomiankach.

- W podstawówce zaczęłam czuć zapał społecznikowski. Miałam pomysły i siłę przebicia. Gra łam też w siatkówkę. Przez piętnaście lat aż do studiów. Na początku musiałam się zmuszać do chodzenia na treningi, skończyłam jako kapitan drużyny. Fascynowała mnie muzyka grunge, szczególnie zespół Nirvana. Nosiłam skórzany płaszcz i glany. Mam gro no przyjaciół jeszcze z liceum, z którymi spotykam się co niedziela.

Konrad, opiekun dyżurów i konsultant. Kawaler, 33 lata. Psychoterapeuta. Nosi okulary. Rodowity warszawiak.

- Jestem jedynakiem. W liceum z zapałem słuchałem The Doors. Był to jednak taki nieduży bunt, w granicach normy. Świat można zmieniać na lepsze, ale zaczynając od człowieka. W tym roku obroniłem doktorat w Wyższej Szkole Nauk Społecznych PAN. Temat "Stereotypy z punktu widzenia filozofii, socjologii i psychologii". Mam grupę przyjaciół, znamy się jeszcze ze studiów na filozofii.

Diana, opiekunka dyżurów i konsultantka. 25 lat, mężatka. Mieszka na Saskiej Kępie. Pochodzi z małej wsi na

Suwalszczyźnie. Jedynaczka.

- Wyrastałam w sielskiej atmosferze bezpieczeństwa i kontaktu z naturą. Chodziłam do liceum z internatem, przeszłam wtedy okres fascynacji rockiem i klimatami celtyckimi. Ubierałam się na czarno, jeździłam na koncerty. Do Warszawy przyjechałam na studia psychologiczne.

Irena, stażystka. 34 lata, warszawianka. Od dziecka mieszka na Mokotowie. Skończyła filozofię i psychologię. Trenuje taniec nowoczesny.

- Mam faceta, psa i dwa koty. W młodości punkowałam, chodziłam na koncerty, imprezy klubowe. Potem pracowałam w różnych firmach pijarowskich. Telefon zaufania to mój debiut w zawodzie psychologa.

Motyw

Lucyna:Na studia w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW poszłam przez przypadek. Podobała mi się ich nazwa. Wiedziałam też, że są ludzie, którzy potrzebują pomocy, że by żyć tak, jak by chcieli. I że coś z tym trzeba zrobić. A jeżeli ktoś miałby coś z tym zrobić, to kto, jak nie ja? Na drugim roku studiów szukałam miejsca na praktyki. Mama spisała z telewizji numer telefonu zaufania ITAKA dla ludzi, którym zaginął ktoś z rodziny. Przez cztery lata byłam tam wolontariuszką W telefonie zaufania dla dzieci pracuję od 2009 r.

Konrad: Kiedy byłem na studiach doktoranckich, znajoma lekarka stwierdziła, że nadawał bym się do pracy z dziećmi. Popukałem się w głowę. Zapierałem się rękami i nogami, ale pojechałem na obóz dla dzieci z ADHD. To był ogromny wysiłek. Przez tydzień dochodziłem do siebie. Ale załapałem bakcyla. Zacząłem kurs terapeutyczny. Kiedyś znajomi pracujący w Itace powiedzieli: "Wpadnij do nas". To wpadłem i zacząłem gadać przez telefon. Na początku decydujący był aspekt towarzyski, bo to było ciekawe zbiorowisko ludzi. Po jakimś czasie odszedłem, ale gdy do wiedziałem się o telefonie dla młodzieży, zgłosiłem się. I jestem.

Diana: Zawsze interesowała mnie psychologia. Lubiłam rozmawiać z ludźmi, a oni mówili, że umiem słuchać. Po studiach poszłam na staż na oddział zamknięty Szpitala Bródnowskiego. Potem, po kolejnym stażu w Niebieskiej Linii, przeczytałam ogłoszenie o telefonie 116 111. Pracuję tu od początku istnienia linii, czyli od listopada 2008 r.

Irena: Praca psychologa daje mi satysfakcję, której nie dają inne zawodowe zajęcia. Obciążenia psychiczne są jednak bardzo duże. Trzeba nauczyć się, jak pomagać innym, ale nie kosztem własnego zdrowia. Gdy przeczytałam ogłoszenie o stażu w telefonie, wysłałam CV. Przyjęto mnie.

Presja

Lucyna: W trakcie trzygodzinnego dyżuru odbiera się do stu telefonów. Nigdy nie wiadomo, kto zadzwoni. Ktoś robiący sobie żarty, co często się zdarza, dziewczyna przeżywająca pierwszą miłość czy samobójca, który połknął garść pigułek.

Konrad: Dzieci często myślą, że są głupie. To, że mogą porozmawiać z osobą dorosłą, która ich nie widzi, daje im poczucie bezpieczeństwa.

Diana: Najwięcej jest problemów natury miłosno-koleżeńsko-towarzyskiej. Związanych z kłopotami w szkole, w domu. Tego dotyczy najwięcej rozmów. Jednak każda jest inna.

Podziel się

  • Pomagają nastolatkom w trudnych sytuacjach. Prz... aldryg 24.07.10, 18:14

    Korekta!!! Ten tekst roi się od błędów edytorskich!Brawa i szacunek dla ludzi z Telefonu Zaufania. Kiedyś to, że mogłem z kimśporozmawiać, prawdopodobnie uratowało mi życie. Choć nie »

Najnowsze wiadomości z Warszawy