Plażowe abecadło. Od Alkoholu do Zoo

Grzegorz Szymanik
24.07.2010 aktualizacja: 2010-07-23 20:36
A A A Drukuj
Praska plaża z królewskim widokiem - na Zamek, Starówkę i Pałac Kultury Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
  • Plaża na Pradze
  • Plaża na Pradze
  • Plaża na Pradze
Gdy słońce praży, warszawiacy idą się smażyć na nadwiślańskie plaże. O czym warto pamiętać, wybierając się na Barbados z widokiem na Pałac Kultury? Abecadło warszawskiego plażowicza (kilka literek utonęło).
A jak Alkohol - twój wróg i przyjaciel mandatów. Na plażach miejskich nawet drinka z palemką nie wolno trzymać w ręku - wtedy dostanie się mandat „za usiłowanie spożycia”. A to brzmi już trochę „nieporadnie i wstyd potem na poczcie płacić” - tak mówił pewien starszy pan, którego spotkałem na plaży przy moście Poniatowskim. On zakazem się nie przejął: - Bez zimnego piwa nie ma plażowania. A policji i tak się tu nie chce chodzić, bo piasek się im do butów sypie.

B jak „Baywatch” - czyli patrol słoneczny. Dowód na to, że zakaz kąpieli ma więcej złych stron niż się na początku wydaje. Na brak przystojnych ratowników/ratowniczek narzekania słychać między innymi na plaży przy Wybrzeżu Helskim. No wiecie, „że zamiast Dawida Hasselhoffa i Pameli Anderson, jest tylko Pan Plażowy i na dodatek tylko jeden”.

B jak basen >>> Zobacz listę basenów w Warszawie

- Sympatyczny - kiwała głową drobna blondynka - ale bez czerwonych ratowniczych spodenek, to zupełnie nie to samo.

F jak Filozofia - co począć nad Wisłą, gdy nie zabraliśmy ze sobą książki ani sudoku? Można np. rozważyć sens istnienia i istotę absolutu. Zwłaszcza że pojęcia „rzeki” i „wody” filozofowie ukochali sobie nadzwyczaj (może lubili plażowanie?). Rozważania warto zacząć od prostego heraklitowego „pantha rei”, czyli „wszystko płynie” (dzięki sunącym z biegiem Wisły plastikowym butelkom przychodzi to łatwo). A następnie: czy rację miał Tales z Miletu, gdy stwierdził, że początkiem wszechrzeczy jest woda? Jeśli nie zaboli nas od tego wszystkiego głowa, można rozgryźć jeszcze Leonarda da Vinci: „Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość”.

G jak Gruba - Gruba Kaśka. To z jej okolic pochodzą tony czystego, żółciuchnego piasku z warszawskich plaż.

H jak Humbak Długopłetwiec - Matko, chroń swe dziecko przed humbakiem! Wieloryba, humbaka o imieniu Lolek, widzieli cztery lata temu w nurtach Wisły (okolice mostu Śląsko-Dąbrowskiego) dziennikarze „Faktu”. A skoro pojawił się raz, może wypłynąć i po raz drugi. Dlatego zalecamy ostrożność w plażowaniu!

J jak Józef - Poniatowski, książę, generał dywizji, naczelny wódz armii Księstwa Warszawskiego, bratanek króla i patron warszawskiego mostu, pod którym od tygodnia działa nowa miejska plaża. Są tu dwa boiska do gry w siatkówkę (na razie nikt nie gra, bo za gorąco), jest wypożyczalnia leżaków, grille i miejsce na ognisko. Niestety, nie wiemy, czy ks. Józef lubił plażować, wiemy natomiast, że podczas odwrotu wojsk napoleońskich z Lipska rzucił się z koniem do wezbranej rzeki Elstery i utonął. Pod mostem Poniatowskiego nikt w nurty rzeki się rzucać nie może - kąpiel surowo wzbroniona!

K jak „Kokomo” - tytuł znanej piosenki „plażowych chłopców” - The Beach Boys: „Jest tam miejsce, zwane Kokomo/ gdzie każdy chce trafić, uciekając od wszystkiego/ Ciała na piasku/ Tropikalne drinki topnieją w ręku”. O takim nadwiślańskim Kokomo opowiadał mi wczoraj świeżo upieczony (w tym słońcu to nawet dosłownie) maturzysta Marcin: - Leżak jest, szum wody też... No dobra, ten szum to może bardziej samochody niż woda. Ale piasek żółty, naprawdę świetny. I nawet palma na pobliskim rondzie de Gaulle'a. Słońce praży. Więc jak się zamknie oczy, to żyć nie umierać! Nie trzeba jechać za granicę. Tylko że jak się znów je otworzy, to przez głowę myśl przeleci, że w Kokomo nie ma chyba Pałacu Kultury.

K jak kajak >>> Sprawdź, gdzie w Warszawie można wypożyczyć kajak

L jak Lewy od prawego - tzn. lewy brzeg jest gorszy do plażowania od prawego. Ratusz twierdzi, że taki jest plan: lewa strona ma lśnić bulwarami, a na prawej brzeg będzie dziki i plaży pod dostatkiem. Na razie lewobrzeżni złośliwcy mogą się pocieszyć tym, że na prawym takie są plaże jak na lewym bulwary. Albo wsiąść na prom, który wypływa z Przyczółka Czerniakowskiego i szybko dostać się do nagrzanej plaży przy Krynicznej (od południa do 18 kursuje co 20 minut).

M jak Mombassa - „można spotkać golasa jak na plaży w Mombasa” śpiewał kiedyś pan od pszczółki Mai. Gdzie te golasy? Na rubieżach Wału Miedzeszyńskiego. Od lat w okolicach Miedzeszyna znajdują się dzikie plaże naturystów. Naturyści skarżą się na tekstylnych podglądaczy, którzy nie dają im spokoju. W zeszłym roku radny SLD Sebastian Wierzbicki złożył nawet interpelację w sprawie utworzenia w stolicy legalnej plaży dla nudystów. Pomysł spotkał się z chłodnym przyjęciem Ratusza.

P jak Piana - puszysta biała zawiesina, która kołysze się czasami przy wiślanych brzegach. Jest argumentem wobec pytań: „A dlaczego w Wiśle nie można się kąpać?” Choć są i tacy, a fe!, którzy mimo tego idą się w rzece popluskać. Skąd się ta piana bierze? Na plażach różne teorie krążą. Np., że to „sama syrenka bije pianę na alarm, żeby Wisłę w końcu posprzątać”. Z drugiej strony mówi się, że rzeka coraz czystsza. Bo „kiedyś podobno wchodziło się do Wisły w slipkach, a wychodziło bez - rozpuszczały się w chemii”. Jak jest naprawdę? Dużo by gadać. Temat rzeka po prostu.

S jak Skwarka - najpopularniejsza metoda plażowania. Polega na wielogodzinnym opalaniu, skwierczeniu i pieczeniu raka. W tym procederze przoduje płeć piękna. Gdy słońce grzeje najbardziej, miast chować się pod parasolem, panie szukają punktu najbardziej nasłonecznionego. A potem dzielnie znoszą ekstremalne temperatury. Jak to robią? Pytane o to dziewczęta na plaży przy Krynicznej, wzruszyły tylko spieczonymi, naolejkowanymi ramionami i rzekły: - To nie takie trudne, jak się wytrzyma pierwsze pół godziny. I jeszcze: - Za fajną opaleniznę poświęciłabym się jeszcze bardziej.

Z jak Zoo - panterka (na kostiumie kąpielowym, zawsze modna), rak (spiec się na raka), krokodyle (klapki crocsy), leniwce (plażowicze) - czyli cała plażowa menażeria. Zoo to także okolice jednej z warszawskich plaż miejskich - ze świetnym widokiem na Podzamcze.

Warszawskie plaże miejskie: 1) pod mostem Poniatowskiego, 2) przy Wale Miedzeszyńskim (wejście od strony ulicy Krynicznej na Saskiej Kępie albo promem z Przyczółka Czerniakowskiego) oraz 3) na Wybrzeżu Helskim (na wysokości zoo) czynne od poniedziałku do piątku w godz. 12-20, a w weekendy od 10 do 12. W tym czasie bezpłatnie wypożyczyć można leżaki i parasole, zabawki, korzystać z grillów, oraz pograć w siatkówkę.



Podziel się

  • Plażowe abecadło. Od Alkoholu do Zoo klarak 24.07.10, 10:38

    fajny pomysł, tylko szkoda, że takie pierdoły ktoś wypisuje. Akurat piana niema nic wspólnego z chemicznym zanieczyszczeniem, którego nie widać gołymokiem. Ta piana (tzw. śmietana) to są »

Najnowsze wiadomości z Warszawy