Marszałkowska dla pieszych i autobusów. Autom dziękujemy

Dariusz Bartoszewicz
27.07.2010 aktualizacja: 2010-07-26 21:33
A A A Drukuj
Tramwaje na Marszałkowskiej Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Serce miasta ma wyglądać tak: zwężona aorta Marszałkowskiej, po torach tramwajowych jadą też autobusy, a piesi przechodzą po pasach. Automaniacy próbują przebić się przez zator i szukają miejsc do parkowania
SERWISY
SONDAŻ
Samochody czy piesi? Jak zorganizowałbyś ruch na Marszałkowskiej?

Więcej miejsc parkingowych i poszerzyć jezdnię kosztem chodników
Zamknąć Marszałkowską dla samochodów prywatnych
Stopniowo promować komunikację zbiorową i pieszych
nie mam zdania

- W centrum uprzywilejowana będzie komunikacja publiczna i piesza, samochodom prywatnym ma być coraz trudniej. Trzeba zawężać Marszałkowską i Al. Jerozolimskie po to, by cywilizować tę przestrzeń - szkicował politykę ratusza wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz w czasie publicznej dyskusji nad projektem nowego planu zagospodarowania w rejonie Pałacu Kultury.

To była odpowiedź na pytanie, czy nie chować Marszałkowskiej w tunel, by m.in. usprawnić ruch. Ratusz przyznał, że rozważał i taki wariant, nawet z zagłębioną linią tramwajową. Okazało się to za drogie (po drodze jest tunel PKP), a przede wszystkim niezgodne z polityką transportową ratusza. W centrum ulice mają nabierać bardziej miejskiego charakteru. To oznacza też, że na powierzchni pojawią się zebry dla pieszych, którzy będą przechodzić przez Marszałkowską na osi Złotej czy przy Rotundzie.

Sen o bustrampasie

O Marszałkowskiej w nowym planie centrum czytamy, że będzie mieć tylko po dwie jezdnie w każdą stronę, a pośrodku "dopuszcza się realizację wspólnego pasa tramwajowo-autobusowego". Zwłaszcza że między torami nie ma słupów trakcyjnych. - Trzeba obniżyć rangę Marszałkowskiej i ją zwęzić. Przy takiej szerokości zawsze będzie zachęcać do podróży tranzytowych. Rekomendowaliśmy miastu "torowisko tramwajowo-autobusowe". I proszę używać takiego terminu. W Warszawie wstawiamy bowiem autobusy na torowisko, a nie budujemy jak w Krakowie czy Wrocławiu wspólnych pasów - podkreśla dr Andrzej Brzeziński ze spółki Transeko, w której już w 2008 r. powstała dla ratusza koncepcja układu komunikacyjnego rejonu PKiN.

Eksperci z tej firmy są przekonani, że należy przenieść świetnie doświadczenia ze "spięcia w jedną wiązkę" tramwajów i autobusów na Trasie W-Z. Tam znacznie skrócił się przejazd, a przesiadki dla pasażerów stały się dużo łatwiejsze. Ten sukces należałoby powtórzyć na Marszałkowskiej - od pl. Bankowego aż do pl. Konstytucji. Podobnego zdania są młodzi planiści z Forum Rozwoju Warszawy. Przekonują do takiego rozwiązania (od zeszłego roku) w swojej wizji alei Marszałkowskiej.

- To duża inwestycja. Trzeba by rozsunąć osie torów, by na wspólnym pasie mogły się też mijać autobusy - przypomina Leszek Ruta, szef Zarządu Transportu Miejskiego. Jego zdaniem inne zorganizowanie ruchu na Marszałkowskiej zależy od tego, jaka wizja centrum zwycięży i czy to ma być ulica tranzytowa, czy bardziej lokalna (plan obniża jej rangę). - Tylko czy taka zmiana jest możliwa, kiedy brak obwodnicy śródmiejskiej? Marszałkowska wciąż służy jako połączenie między dzielnicami - zauważa dyr. Ruta. Od razu dodaje, że potrafi sobie wyobrazić wspólny pas dla tramwajów i autobusów. - Jako że Marszałkowską jeździ już chyba więcej autobusów prywatnych niż miejskich, wszystkie powinny korzystać z takiego pasa - uważa dyr. Ruta.

Twierdzi, że jego budowa jest bardziej wskazana najpierw w al. Niepodległości od Dworca Centralnego do Trasy Łazienkowskiej i dalej do Rakowieckiej. Wytyczenie wspólnego pasa na torach także dla autobusów w Al. Jerozolimskich nie jest możliwe, bo tam tramwaje w godzinach szczytu jeżdżą nawet częściej niż co minutę.

Zebrami w rondo

Współautor polityki transportowej Warszawy prof. Wojciech Suchorzewski nie ma wątpliwości, że Marszałkowską trzeba przekształcać w miejską ulicę z przejściami dla pieszych. - W centrum Nowego Jorku robi się je nie tylko na wprost, ale też na skos, by pieszy dwa razy nie musiał czekać na zielone światło, tylko mógł iść na skróty - podkreśla.

Ogromne rondo przy Rotundzie aż się prosi o takie rozwiązanie. - Wystarczy je zmniejszyć o jeden pas, dodać przejścia dla pieszych i przejazdy dla rowerów, pozostawiając podziemne - podpowiada dr Brzeziński.

Nie brakuje bardziej radykalnych pomysłów, by przebudować rondo i zamienić je na skrzyżowanie z ulicami pod kątem prostym, a uwolniony teren zabudować. - Takie ronda, a ściślej tzw. skrzyżowanie rozszerzone z wyspą centralną, działały dobrze, dopóki natężenie ruchu nie przekroczyło pewnego poziomu. Teraz się zakorkowały - przyznaje prof. Suchorzewski. Ostrzega jednak, że próba przebudowy ronda przy Rotundzie wywoła awanturę, a przede wszystkim wymaga nowych "rozwiązań przestrzenno-architektonicznych".

Śródmieście

Podziel się

  • Czego ta bufetowa znowu się naćpała r_mol 27.07.10, 10:26

    że likwiduje możliwość poruszania się po Warszawie?Czy urzędnicy Ratusza serio sądzą że warszawskie metro ma nieograniczoną pojemność?»

  • Bufetowej dziękujemy three-gun-max 27.07.10, 14:27

    Razem z nią w diabły pójdzie tow. Wochniewicz.»

  • Wywalić auta osobowe z centrum miroslove 28.07.10, 10:36

    Wywalić auta osobowe z centrum, będzie i bezpieczniej i luźniej, pozostawić tylko komunikację. Kierowcy się u nas rozwielmożnili, nie dość, że nie przestrzegają przepisów ruchu stwarzając »

Najnowsze wiadomości z Warszawy