Co kupić dziecku z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego? Wysyp szpetnych pamiątek

Grzegorz Lisicki
28.07.2010 aktualizacja: 2010-07-27 20:24
A A A Drukuj
W sklepie w hotelu Sobieski wśród innych pamiątek z Polski znaleźliśmy hełm powstańczy Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Nie róbmy z dziecka udawanego powstańca, nie udawajmy, że zaraz pójdzie walczyć. Przez szacunek dla prawdziwych powstańców i dla dobra dziecka - apelują pracownicy Muzeum Powstania Warszawskiego i psychologowie. Ale przed kolejną rocznicą uliczne kramy znów zaleją niby-powstańcze zabawki i szpetne pamiątki.
Wspaniała okazja! Już za 25 zł można kupić okolicznościowy gadżet - "niemiecki" hełm z plastiku. Pięknie ozdobiony biało-czerwoną opaską, polskim orłem i napisem AK. Doskonale pasuje na dziecięcą główkę. "Hełm powstańczy" już w sprzedaży, promuje go plakat reklamowy: wystrojona w hełmy piątka szczęśliwych dzieci, dziewczynka w podkoszulku "I love Warsaw" radośnie obejmuje koleżankę. W tle - jakże by inaczej - pomnik Małego Powstańca.

Sielanka i wesołe strzelanie

63 dni ciężkich walk, 250 tys. poległych, rozstrzelanych, spalonych? A skądże - raczej sielanka i wesołe strzelanie z kapiszonów. - No tak, wiemy o tym produkcie - rozkłada ręce Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ekspozycję zwiedził czujny stołeczny przedsiębiorca, który w powstańczych hełmach zwęszył rynkową niszę. - Wielokrotnie proponował współpracę, chciał m.in. wykorzystać nasze logo. Odmówiliśmy stanowczo, ale hełmy, jak widać, na rynku są. Ja uważam, że kupienie takiej zabawki byłoby głęboko niewłaściwe - mówi Ołdakowski. Dlaczego? - W muzeum staramy się oddzielić opowieść o wojnie od zabawy w wojnę. W sali dla dzieci nie ma hełmów ani broni, ta na ekspozycji jest przymocowana na sztywno, żeby dzieci nie mogły do siebie celować. Tak doradzili nam psychologowie dziecięcy, z którymi pracujemy - tłumaczy.

Kiczowatość nieudolnych kopii

Ale przed kolejną rocznicą Powstania na ulicznych straganach znowu zaroi się od podrabianych hełmów, "rozpylaczy" z plastiku, opasek powstańczych i miniaturowych replik pomnika Małego Powstańca. Okolicznościowa cepeliada pełną gębą. - Mamy umowę z powstańcami, że sprzedawać opasek i hełmów nie będziemy. To niedopuszczalne przez szacunek dla ich walki - mówi Ołdakowski. - Dlatego bardzo dwuznaczne jest strojenie dziecka w hełm i plastikowy karabin. Wtedy szło o zbyt poważne rzeczy, by dzisiaj każde dziecko udawało powstańca - podkreśla. Jego zdaniem żądni patriotycznych wzruszeń rodzice powinni kupić dziecku komiks, książkę, album, biało-czerwoną flagę. Albo grę planszową opracowaną specjalnie dla dzieci - pełno ich w sklepiku przy muzeum.

Hm, to może chociaż pomniczek Małego Powstańca? Pięknie będzie zbierał kurz na meblościance. - Trudno to nawet nazwać pamiątką, to raczej smutne przypomnienie rzeczywistości tamtych czasów. Ja widzę raczej kiczowatość tych nieudolnych kopii - Ołdakowski podsuwa mi pod oczy dwie maźnięte złotą farbą szpetne kopie pomnika z ul. Podwale.

Strzał do Hitlera w finale?

- Wszystko zależy od tego, co chcemy przekazać dziecku. Sentymentalne wspomnienia z muzeum czy jakąś wiedzę o Powstaniu - mówi Agnieszka Pisula, psycholog dziecięcy. - Jeśli chodzi o to drugie, to rzeczywiście lepsza będzie dopasowana do wieku książka czy album o walkach. Stanowczo odradzam natomiast kupowanie replik broni. Przecież broń musi strzelać, a jak strzelać, to nie w powietrze. W ten sposób sami uwolnimy w dziecku to, co chcielibyśmy wyciszyć, to znaczy agresję. Edukacyjny walor repliki broni jest dyskusyjny - w szkole raczej liczy się inna wiedza niż znajomość karabinów. Poza tym sprowadza to Powstanie do zwykłej strzelaniny - tłumaczy Pisula. Podobnie plastikowe hełmy. - To pusty gadżet, który niczego nie wnosi. Dziecko hełm założy, zdejmie, potem powiesi na ścianie. A jaką wiedzę zyska? Że powstańcy nosili hełmy? - pyta psycholog.

Na szczęście nie ma jeszcze gry komputerowej poświęconej Powstaniu. - Ale była u nas firma, która dostarczyła demo z propozycją takiej gry. Odpaliliśmy płytę i skóra nam ścierpła - bezmyślna strzelanina do Niemców - opowiada dyrektor Ołdakowski. Szanse na stworzenie gry o Powstaniu Warszawskim są chyba mizerne. Jej wymarzonym finałem byłoby przyłożenie pistoletu do głowy Hitlera. Ale wymarsz jenieckiej kolumny ze zburzonego miasta już tak nie rozpala wyobraźni twórców gier komputerowych.

Podziel się

  • Niech lepiej dyrektor i psychologowie siedzą cicho duch_mariana 28.07.10, 10:37

    Jak dzieciak czy nastolatek przełączając kanały zobaczy garstkę jeszczeżyjących, śmiertelnie poważnych ex powstańców, usłyszy śmiertelnie poważne"warszawskie dzieci idziemy w bój..." i »

  • Powstanie to obciach agora_do_wora 28.07.10, 21:38

    Ośmieszanie - to standardowa metoda GW... Jasne, że są miłośnicy kiczu. Ale GW nie przeszkadza kicz "parad Schumanna" czy "walentynek". Przeszkadza wszystko, co mogłoby się kojarzyć z »

  • Co kupić dziecku do Powstania? Wysyp szpetnych ... popisuarka 28.07.10, 21:57

    To tak jest, jak sie tworzy kult nieudanego powstania, ktore zniszczylo Warszawe, skarby naszej kultury i wymordowalo kwiat naszej mlodziezy... :(Chwala powstancom, ale te hanba tym, ktorzy »

Najnowsze wiadomości z Warszawy