Stolica upokorzona. Kto winien zburzenia parowozowni?
27.07.2010
aktualizacja: 2010-07-27 21:59
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Kto jest winien zburzenia starej parowozowni na Pradze? Na to pytanie szukali odpowiedzi uczestnicy wtorkowej debaty Komisji Dialogu Społecznego
ZOBACZ TAKŻE
- Obrońcy parowozowni straszą dewelopera... psimi kupami (14-08-11, 11:00)
- Zburzyli zabytek, ale chwalą się "historyczną tkanką" (28-09-11, 09:00)
- Konserwator zwolniona za parowozownię. PINB upomniany (27-08-10, 08:00)
- Odjazd w 90. rocznicę Bitwy Warszawskiej (05-08-10, 16:12)
- Praska parowozownia została zniszczona bezprawnie? (03-08-10, 11:00)
- Na krajowej drodze nr 2 koparka trafiła na arsenał (28-07-10, 18:31)
- Po praskiej parowozowni została tylko kupa gruzu (24-07-10, 16:02)
- Czy to już koniec praskiej parowozowni? (18-06-10, 07:00)
- Odpowie za zniszczenie zabytkowej parowozowni (01-09-09, 09:01)
- Jak piękna mogła być parowozownia na Pradze (14-05-09, 11:00)
SERWISY
- Zostaliśmy upokorzeni przez miasto. Mała firma poradziła sobie z tak ważnymi instytucjami. Ani konserwator, ani stowarzyszenia i mieszkańcy, nawet władze miasta, nikt nie zdołał zapobiec unicestwieniu tak istotnego dla architektury Warszawy obiektu - mówił uczestniczący w debacie Janusz Owsiany.
Podczas spotkania uczestnicy zaatakowali Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego, który według nich wydał niezgodną z prawem decyzję rozbiórki zabytkowej konstrukcji. Zastanawiano się również nad powiadomieniem prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę Budrem, która teren wraz z budynkiem wykupiła od PKP. Ostatecznie zdecydowano o przygotowaniu pism wzywających władze Warszawy do reakcji na sytuację, w której prawo nie chroni zabytków w odpowiedni sposób. - Obecnie funkcjonujący mechanizm nie zabezpiecza zabytków. To jest kolejny przykład bezradności władz miasta - podsumował Janusz Owsiany.
Mieszkańcy Pragi od lat walczyli o wpisanie budynku do rejestru zabytków. Procedury jednak się przedłużały. Ostatecznie wpisu dokonano w maju zeszłego roku, gdy na teren parowozowni wjechały już koparki. - Nie było czego ratować. Inwestor wiedział, jak skutecznie zniszczyć to, co najważniejsze - ubolewała wczoraj Małgorzata Pastewka z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy.
W sobotę firma Budrem ostatecznie zniszczyła pozostałości po budynku. Resztek parowozowni nie uratował nawet wpis do rejestru. Ten zresztą szybko uchylił wojewódzki sąd administracyjny. Zwlekał jednak z przesłaniem uzasadnienia. W związku z tym wojewódzki konserwator zabytków nie zdążył odwołać się od wyroku. Korzystając z okazji, inwestor uzyskał zgodę od Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego na definitywne rozebranie konstrukcji. Ten w uzasadnieniu pozwolenia napisał, że zgliszcza zagrażają bezpieczeństwu.
Parowozownia na warszawskiej Pradze była najstarszym budynkiem kolejowym w mieście. W Polsce zachowały się tylko cztery takie obiekty. Ten praski powstał w 1860 r., jego wartość podkreślały unikatowe łączenia blachownic za pomocą nitów. Również o odzyskanie resztek rozebranych podpór postulują uczestnicy wczorajszej debaty. Niestety, tak samo jak teren elementy budynku należą do Budremu.
Podczas spotkania uczestnicy zaatakowali Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego, który według nich wydał niezgodną z prawem decyzję rozbiórki zabytkowej konstrukcji. Zastanawiano się również nad powiadomieniem prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę Budrem, która teren wraz z budynkiem wykupiła od PKP. Ostatecznie zdecydowano o przygotowaniu pism wzywających władze Warszawy do reakcji na sytuację, w której prawo nie chroni zabytków w odpowiedni sposób. - Obecnie funkcjonujący mechanizm nie zabezpiecza zabytków. To jest kolejny przykład bezradności władz miasta - podsumował Janusz Owsiany.
Mieszkańcy Pragi od lat walczyli o wpisanie budynku do rejestru zabytków. Procedury jednak się przedłużały. Ostatecznie wpisu dokonano w maju zeszłego roku, gdy na teren parowozowni wjechały już koparki. - Nie było czego ratować. Inwestor wiedział, jak skutecznie zniszczyć to, co najważniejsze - ubolewała wczoraj Małgorzata Pastewka z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy.
W sobotę firma Budrem ostatecznie zniszczyła pozostałości po budynku. Resztek parowozowni nie uratował nawet wpis do rejestru. Ten zresztą szybko uchylił wojewódzki sąd administracyjny. Zwlekał jednak z przesłaniem uzasadnienia. W związku z tym wojewódzki konserwator zabytków nie zdążył odwołać się od wyroku. Korzystając z okazji, inwestor uzyskał zgodę od Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego na definitywne rozebranie konstrukcji. Ten w uzasadnieniu pozwolenia napisał, że zgliszcza zagrażają bezpieczeństwu.
Parowozownia na warszawskiej Pradze była najstarszym budynkiem kolejowym w mieście. W Polsce zachowały się tylko cztery takie obiekty. Ten praski powstał w 1860 r., jego wartość podkreślały unikatowe łączenia blachownic za pomocą nitów. Również o odzyskanie resztek rozebranych podpór postulują uczestnicy wczorajszej debaty. Niestety, tak samo jak teren elementy budynku należą do Budremu.
-
Stolica upokorzona. Kto winien zburzenia parowo...
attilius
27.07.10, 22:25
Stolica upokorzona? Dlaczego taki słaby tytuł? Stolica zgwałcona! Stolica zburzona! »
-
Stolica upokorzona. Kto winien zburzenia parowo...
herr.batnik
28.07.10, 01:36
za duzo w miescie tandety, ale coz - jak sie ksztaltowalo poczucie estetyki w innych Radomiach to sie podoba blok w styropianie na rozowo, aaaaa i nowe okna - plastykowe»
-
Stolica upokorzona. Kto winien zburzenia parowo...
popisuarka
28.07.10, 02:02
Bufetowa za kratki!»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



