Nowe ławki, a nikt nie siada. Nie ma się na co gapić?
29.07.2010
aktualizacja: 2010-07-28 19:03
Miasto wyrzuca pieniądze w błoto. W Alejach Ujazdowskich stoją rzędy ławek, na których nikt prawie nie siada. Dlaczego? Urządzając przestrzeń publiczną, warto wcześniej zrobić badania albo coś wiedzieć o "ławkologii"
Stoją w dwóch rzędach. Ciągną się co kilkanaście, a nawet kilka kroków od głównego wejścia do Łazienek aż do Parku Ujazdowskiego i ul. Agrykoli. W sumie aż 78 ławek - nawet kiedy jest słońce - świeci pustkami.
- Też mnie to zaintrygowało. Zastanawiałem się nad celowością ustawienia aż tylu ławek - przyznaje Jarosław Zieliński, varsavianista. Choć kocha przedwojenną stolicę, za bezsensowne uważa "załawkowanie Alej" jak przed II wojną światową czy w filmie "Pieśniarz Warszawy" z 1934 r.
Tylko ekwipaży i koni żal
O niechęć przysiadania w wyremontowanych Al. Ujazdowskich pytamy gospodarza, który je meblował. - My ławki zamawialiśmy, ale to była tylko realizacja zamierzeń projektanta - broni się Iwona Fryczyńska, rzeczniczka prasowa Zarządu Oczyszczania Miasta.
Sprawdza koszt inwestycji w nieużywane meble. - Cena jednej ławki - 771, 04 zł z dowozem i ustawieniem. Koszt wszystkich 60 141, 12 zł - podaje precyzyjnie, bo grosz publiczny trzeba dokładnie rozliczać.
Główną projektantką remontu Alej jest Sylwia Sikora z Metroprojektu, inżynier drogownictwa. - Ludzie nie siadają? - dziwi się. - Nic o tym nie wiem, bo rzadko bywam w okolicy. Pogoda teraz nie sprzyja, by korzystać z ławek. Ale nie mam pojęcia, dlaczego nie siadają, przecież ławki są nowe i wygodne? - zastanawia się projektantka.
Pociesza, że "nie zmarnują się, bo przecież mogą przydać się gdzie indziej". - To teren pod opieką konserwatora zabytków. My tu nie rządzimy. Jeśli będzie pismo i zgoda, możemy realizować [przemeblowanie] - mówi Fryczyńska.
- Przed wojną i w czasie okupacji ławki w Al. Ujazdowskich były wręcz okupowane - przypomina Zieliński.
Dlaczego teraz jest inaczej? Varsavianista ma swoje wytłumaczenie: zmiana obyczajów i charakteru ulicy, na której nic się nie dzieje, tylko pędzą samochody, autobusy i rowerzyści. - Kiedyś podziwiało się ekwipaże, konie, stroje. Teraz nie ma się na co gapić. Poza tym zamiera zwyczaj spacerowania po mieście. Większość chce się szybko przemieścić z punktu A do B.
Z Nowego Jorku pod halę Banacha
Na temat urządzania przestrzeni publicznych na Zachodzie powstały niezliczone książki. "Dobrze funkcjonujące obszary miasta oferują wiele okazji do siedzenia" - przypomina duński urbanista prof. Jan Gehl i w "Życiu między budynkami" apeluje o "ławki do odpoczynku co 100 metrów". Ale ostrzega, że ludzie nie siadają byle gdzie. Zawsze wybiorą meble w niszach albo przylegające do ogrodzenia czy żywopłotu "gdzie ma się zabezpieczone plecy". Najlepsze miasta całe nadają się do siedzenia - jak Wenecja. Tam "wszystkie miejskie meble - lampy, maszty na chorągwie, statuy i tak dalej, jak i liczne budynki - zaprojektowane są tak, że siedzenie na nich jest możliwe".
- Gehl mówi, że dobrze urządzone miasto jest jak świetna impreza, z której nie chce się wyjść - przypomina Aga Skorupka z firmy Lifespace. Właśnie robi doktorat z psychologii środowiskowej na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Przywołuje przykład Bryant Parku na Manhattanie, który z oazy narkomanów stał się ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców. - Tam w ogóle nie ma ławek, są krzesełka i stoliki, które samemu ustawia się w dowolnym miejscu - mówi. Skorupka przypomina, że na całym świecie ludzie siadają tam, skąd można popatrzyć na innych i "teatr ulicy", a ustawienie ławek pod kątem sprzyja nawiązywaniu znajomości czy pogawędkom.
W Warszawie samorządowcy zaczynają myśleć o "ławkologii". Miasto przekształci Park Opaczewski na Ochocie (3 ha między Opaczewską, Szczęśliwicką i Grójecką, blisko targowiska przy hali Banacha i pomnika Barykada Września). Wcześniej ratusz zlecił badania. - A my sprawdzamy też, gdzie i jakie postawić ławki. Już wiemy, że w okolicy mieszka wiele osób starszych i gorzej słyszących, co np. oznacza, że odległości między meblami do siedzenia nie mogą być zbyt duże - mówi Aga Skorupka.
- Też mnie to zaintrygowało. Zastanawiałem się nad celowością ustawienia aż tylu ławek - przyznaje Jarosław Zieliński, varsavianista. Choć kocha przedwojenną stolicę, za bezsensowne uważa "załawkowanie Alej" jak przed II wojną światową czy w filmie "Pieśniarz Warszawy" z 1934 r.
Tylko ekwipaży i koni żal
O niechęć przysiadania w wyremontowanych Al. Ujazdowskich pytamy gospodarza, który je meblował. - My ławki zamawialiśmy, ale to była tylko realizacja zamierzeń projektanta - broni się Iwona Fryczyńska, rzeczniczka prasowa Zarządu Oczyszczania Miasta.
Sprawdza koszt inwestycji w nieużywane meble. - Cena jednej ławki - 771, 04 zł z dowozem i ustawieniem. Koszt wszystkich 60 141, 12 zł - podaje precyzyjnie, bo grosz publiczny trzeba dokładnie rozliczać.
Główną projektantką remontu Alej jest Sylwia Sikora z Metroprojektu, inżynier drogownictwa. - Ludzie nie siadają? - dziwi się. - Nic o tym nie wiem, bo rzadko bywam w okolicy. Pogoda teraz nie sprzyja, by korzystać z ławek. Ale nie mam pojęcia, dlaczego nie siadają, przecież ławki są nowe i wygodne? - zastanawia się projektantka.
Pociesza, że "nie zmarnują się, bo przecież mogą przydać się gdzie indziej". - To teren pod opieką konserwatora zabytków. My tu nie rządzimy. Jeśli będzie pismo i zgoda, możemy realizować [przemeblowanie] - mówi Fryczyńska.
- Przed wojną i w czasie okupacji ławki w Al. Ujazdowskich były wręcz okupowane - przypomina Zieliński.
Dlaczego teraz jest inaczej? Varsavianista ma swoje wytłumaczenie: zmiana obyczajów i charakteru ulicy, na której nic się nie dzieje, tylko pędzą samochody, autobusy i rowerzyści. - Kiedyś podziwiało się ekwipaże, konie, stroje. Teraz nie ma się na co gapić. Poza tym zamiera zwyczaj spacerowania po mieście. Większość chce się szybko przemieścić z punktu A do B.
Z Nowego Jorku pod halę Banacha
Na temat urządzania przestrzeni publicznych na Zachodzie powstały niezliczone książki. "Dobrze funkcjonujące obszary miasta oferują wiele okazji do siedzenia" - przypomina duński urbanista prof. Jan Gehl i w "Życiu między budynkami" apeluje o "ławki do odpoczynku co 100 metrów". Ale ostrzega, że ludzie nie siadają byle gdzie. Zawsze wybiorą meble w niszach albo przylegające do ogrodzenia czy żywopłotu "gdzie ma się zabezpieczone plecy". Najlepsze miasta całe nadają się do siedzenia - jak Wenecja. Tam "wszystkie miejskie meble - lampy, maszty na chorągwie, statuy i tak dalej, jak i liczne budynki - zaprojektowane są tak, że siedzenie na nich jest możliwe".
- Gehl mówi, że dobrze urządzone miasto jest jak świetna impreza, z której nie chce się wyjść - przypomina Aga Skorupka z firmy Lifespace. Właśnie robi doktorat z psychologii środowiskowej na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Przywołuje przykład Bryant Parku na Manhattanie, który z oazy narkomanów stał się ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców. - Tam w ogóle nie ma ławek, są krzesełka i stoliki, które samemu ustawia się w dowolnym miejscu - mówi. Skorupka przypomina, że na całym świecie ludzie siadają tam, skąd można popatrzyć na innych i "teatr ulicy", a ustawienie ławek pod kątem sprzyja nawiązywaniu znajomości czy pogawędkom.
W Warszawie samorządowcy zaczynają myśleć o "ławkologii". Miasto przekształci Park Opaczewski na Ochocie (3 ha między Opaczewską, Szczęśliwicką i Grójecką, blisko targowiska przy hali Banacha i pomnika Barykada Września). Wcześniej ratusz zlecił badania. - A my sprawdzamy też, gdzie i jakie postawić ławki. Już wiemy, że w okolicy mieszka wiele osób starszych i gorzej słyszących, co np. oznacza, że odległości między meblami do siedzenia nie mogą być zbyt duże - mówi Aga Skorupka.
-
Nowe ławki, a nikt nie siada. Nie ma się na co ...
pavle
29.07.10, 09:42
Umówmy się: tam jest po prostu hałas od spalinowców. Kto by wypoczywał w hałasie? To udręka.Akurat na rowerzystów i rowerzystki to można się gapić do woli,oj można »
-
Nowe ławki, a nikt nie siada. Nie ma się na co ...
darvv
29.07.10, 13:35
Macie q. problemy. Nie ma co.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]






