Włochy: cały świat w jednym ogródku [zdjęcia]

Daniel Flis
30.07.2010 aktualizacja: 2010-07-29 19:46
A A A Drukuj
Miniaturowe miasto we Włochach Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Miniaturowe miasto we Włochach
  • Miniaturowe miasto we Włochach
  • Miniaturowe miasto we Włochach
  • Miniaturowe miasto we Włochach
Paryska wieża Eiffa, wenecki Most Westchnień, egipski Sfinks i wiele innych słynnych budowli - wszystkie stoją w polskim ogródku w warszawskich Włochach
SERWISY
Przedwojenną część dzielnicy zaprojektowano jako miasto ogród. Janusz Adamek, rzeźbiarz i malarz, który mieszkał tam od dziecka, wywrócił tę ideę do góry nogami. W swoim ogrodzie stworzył miniaturowe miasto. Na posesji na rogu ulic Żeleńskiego i Pianistów wybudował to, co w architekturze odwiedzonych przez niego krajów podobało mu się najbardziej. Z Francji przywiózł Operę Paryską i wieżę Eiffla, z Pragi - Basztę Prochową, z Wenecji - Most Westchnień, z Egiptu - Sfinksa, piramidy i świątynię Ramzesa II. Kawałek świata stąd, kawałek stamtąd.

Na wyprawę do Ogrodu Budowli Świata - jak nazwali go mieszkańcy Włoch - wybrałem się razem z Halszką Wiłkomirską, architektką mieszkającą w Danii, oraz trójką jej przyjaciół. Gdy ukazała się przed nami panorama miasta o dziesiątkach lub może nawet setkach wież, wysokich od jednego do trzech metrów, częściowo skrytych pod bujną roślinnością, poczuliśmy się tak, jakbyśmy odkrywali zaginiony skarb. Halszka: - To jest imponujące!

Po betonowych uliczkach wijących się wśród miniaturowych zabytków oprowadzała nas pani Bolesława, wdowa po Januszu Adamku, i jej syn Paweł. - Tu mamy dworzec pierwszego w Polsce metra. Ma 16 linii! - Paweł wskazuje budynek o bogato rzeźbionej fasadzie. - Były tam wagoniki, które żyłką można było prowadzić od stacji do stacji, ale dzieci je popsuły i teraz tam czasem pomieszkuje padalec.

- Coś podobnego widziałem w Klagenfurcie - z niedowierzaniem kręcił głową Włodzimierz Rakowski, podróżnik. - Ale tamto miasteczko zrobione było specjalnie dla turystów.

- A tato robił je tylko dla siebie. Nie chciał pracować na zamówienie. Trzeba by wtedy pieniądze brać, a on tego nie potrafił. Mówił tylko: proszę sobie zdjęcie zrobić.

Dla Janusza Adamka to miasto było dziełem życia. Budował je ponad 60 lat. Zaczął jako ośmioletni chłopiec, w 1941 r. Domki z gliny, które konstruował, przychodzili oglądać Niemcy i fotografowali się na ich tle. Rozpadły się przy pierwszej ulewie. Wtedy ojciec nauczył go używać zaprawy murarskiej. Nie było dnia, w którym rzeźbiarz nie zrobiłby czegoś dla swojego miasta. Zimą odlewał cegły w pudełkach po zapałkach i kolumny w plastikowych foremkach, a w lecie to fresk w kaplicy namalował, to wieżyczkę dokleił, drugą nawę dobudował. Bo, jak się okazało, żaden z modeli nie jest wierną kopią orygianłu. To raczej swobodne fantazje na temat zabytków.

Syn artysty i jego żona także mieli niemały udział w tworzeniu miasta. Wspólnie ruszali na wycieczki, na których pan Janusz szukał inspiracji, wspólnie zdobywali materiał do konstrukcji. - Jeździliśmy na wysypisko śmieci na Szczęśliwicach i zbieraliśmy tam blaszki, druty, kamyczki - opowiada pani Bolesława.

- Ja dostarczałem kamień, a tata tłukł, ja ostrzyłem młotek, a tata tłukł - dopowiada Paweł.

Od niedawna w opiece nad miastem wspiera ich stowarzyszenie Sąsiedzkie Włochy. Pomaga wypielić chwasty, oprowadzać zwiedzających, postarało się o sponsora - market Leroy Merlin, który zafundował ławki i płotek okalający miasto. W przyszłości zamierzają zdobyć pieniądze na prace konserwatorskie i stworzyć ścieżkę edukacyjną dla dzieci.

Zwiedzający są przyjmowani w Ogrodzie Budowli Świata przy ul. Władysława Żeleńskiego 14 w soboty w godz. 16-17

Podziel się

  • Niesamowite lajkomik 31.07.10, 18:53

    To musiał być wyjątkowy człowiek.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy