Jak wy żyjecie w tej Warszawie? Głosy w sprawie korków

warszawa.gazeta.pl
30.07.2010 aktualizacja: 2010-07-29 20:01
A A A Drukuj
Korek na Wawelskiej Fot.Grażyna Jaworska / AG
Kolejna porcja opinii o koszmarze powrotów z weekendowych wyjazdów. Tym razem pomysł racjonalizatorski z Hanoweru i głosy zdziwienia spoza Warszawy
SONDAŻ
Czy kiedy wracasz w niedziele do Warszawy zdarza ci się stać w korkach?

Oczywista oczywistość.
Czasem tak.
Nigdy, wjazd odbywa się jak po maśle.

Podwójna przepustowość

Jako receptę na weekendowe korki na wylotówkach proponuję rozwiązanie, które widziałem w Hanowerze. Na tereny targowe przyjeżdza tam ok. 50 tys. samochodów. W godzinach porannych (8-10) policja zmienia kierunek ruchu na autostradzie dojazdowej w taki sposób, że samochody na obydwu jezdniach jadą w stronę targów (podwójna przepustowść). W ciągu dnia ruch na obu nitkach w wraca do normy, czyli na każdej jezdni w kierunkach przeciwnych. Ok. godz. 17 jest odwrotnie: obiema nitkami można tylko wyjechać z terenów targowych. Cały ruch jest rozładowany w ciągu ok. dwóch godzin.

Czemu podobnego rozwiązania nie zastosować na wylotówkach przez Janki czy Łomianki? Tam w niedzielę od godz. 17 do 22 można by przeznaczyć dla samochodów wjeżdżających do miasta jeden pas jezdni prowadzącej normalnie z Warszawy. Oczywiście konieczne byłoby odpowiednie oznakowanie, w tym informacja dla kierowców, oraz praca policji i służb drogowych.

Robert Głowacki

Nie zazdroszczę warszawiakom

Po siedmiu latach przerwy miałam przed miesiącem (nie)przyjemność być znowu autem w stolicy. I wiecie co? Nie umiałabym tu mieszkać. Wjeżdżałam do miasta od strony Radomia w środę ok. godz. 20 i nie było łatwo. Potem musiałam w piątek wrócić z Lublina do Dworca Centralnego (koszmar), a później ruszyć ok. 18-19 na Mokotów. Wszędzie wszystko stało. Mieszkam w Berlinie i tu nie ma takich korków! Nie zazdroszczę wam ani trochę. Ja bym już się dawno wyprowadziła.

Agnieszka Maleta

Jak wy tu żyjecie?

Jestem mieszkańcem Torunia. Niekiedy trzeba odwiedzić Warszawę i to jest horror. Jak nie muszę wjeżdżać do stolicy samochodem, to wybieram pociąg. Jeśli muszę skorzystać z samolotu, to lepiej jest wyruszyć z Bydgoszczy, Gdańska, Poznania lub nawet Berlina. Dojazd do Warszawy to ostateczność. Jeśli przejazdem wypada mi po trasie Warszawa, to omijam ją wielkim łukiem przez Ciechanów. Z perspektywy prowincji to wygląda tak, że w stolicy nie da się funkcjonować.

Jan Skoczylas

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy