Sukces Szalonego Wózkowicza: wywalczył rampy

Wojciech Karpieszuk
31.07.2010 aktualizacja: 2010-07-30 22:08
A A A Drukuj
Szalony wózkowicz ze swoim psem Spajkiem Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Sukces szalonego wózkowicza. Nie udawało się przez lata urzędnikom, udało się jemu - na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie kawiarnie, restauracje, a nawet złotnik otwierają się na osoby niepełnosprawne
Zakąski Przekąski na Krakowskim Przedmieściu. Kelner nie wierzy własnym oczom - przed lokalem dwoje wózkowiczów i ich pełnosprawni znajomi rozstawili się z własnym stolikiem na kółkach. - Nie możemy wejść do środka, bo nie ma podjazdu, a chcemy coś u was zjeść. Przyjechaliśmy zatem z własnym stolikiem - objaśnia kelnerowi Marek Sołtys znany też jako szalony wózkowicz.

To jeden z filmików, który zamieścił na swojej stronie (www.tpsw.pl). Tak pokazuje bariery, na które natyka się w Warszawie. Pod koniec kwietnia ruszył na swoim wózku inwalidzkim na Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście. Niepełnosprawni mówią, że te ulice to przykład zmarnowanej szansy - mimo remontów do większości lokali prowadzą jeden, dwa stopnie. Dla wózkowicza to przeszkoda nie do pokonania.

Lawina chętnych na rampy

Marek Sołtys jeździł od lokalu do lokalu i namawiał ich właścicieli, by coś z tym zrobili. Proponował lekkie, przenośne i tanie rampy. - Czasem to wystarczy, by restauracja czy sklep były dostępne dla osób z niepełnosprawnością - objaśnia. - Nie trzeba nic montować, nie trzeba zgody konserwatora. Kładzie się rampę na stopnie i wózkowicz wjeżdża. Wszystko trwa kilka sekund.

Myślał, że na rampy zdecydują się trzy, góra cztery miejsca z Traktu Królewskiego. Zgłosiło się 30 przedsiębiorców! Marek Sołtys sam skontaktował się z kilkoma firmami sprzedającymi rampy, przygotował naklejki w kilku językach na drzwi lokali: "Poproś o rampę, miejsce dostępne".

Pierwsze są już w klubokawiarni Nowy Wspaniały Świat, kawiarni Starbucks i Pracowni Złotniczej - Tomasz Włodarczyk. Kolejne rampy mają być dostarczone w przyszłym tygodniu. - Ich liczba zaskoczyła nawet firmę, która je sprzedaje. Poprosili o tydzień na sprowadzenie - śmieje się szalony wózkowicz.

Wczoraj jeszcze raz wyruszył na Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście. Tym razem wręczał Certyfikaty Miejsca Dostępnego.

Przed wejściem do Nowego Wspaniałego Świata dzwonek, by wezwać pomoc. Wychodzi barman z przenośną rampą. Jest leciutka. Marek Sołtys bez problemu wjeżdża do środka.

- Już przy otwarciu klubokawiarni myśleliśmy o budowie podjazdu. Odpuściliśmy, bo nie stać nas na to było - mówi Iza Jasińska, menedżerka Nowego Wspaniałego Świata. - Po rozmowie z Markiem Sołtysem okazało się, że rampy nie są drogie. Wydaliśmy ok. 500 zł.

Nie teoretyzuję, siedzę w wózku

Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat wcześniej próbowali zmienić urzędnicy. Narzekali, że niewiele mogą zrobić, bo sklepy, restauracje, kluby to własność prywatna. Kiedy przed rokiem na przenośne rampy namawiał Jan Ponulak, naczelnik wydziału ds. osób niepełnosprawnych, nie było odzewu. - Myślę, że nasza perswazja i działanie Marka Sołtysa razem dały sukces - mówi naczelnik. - Najważniejsze, że coś zaczęło się dziać. Dalej możemy działać razem.

W czym tkwi sukces szalonego wózkowicza? - Nie teoretyzuję. Siedzę w wózku przed kawiarnią i mówię właścicielowi: "Nie mogę dostać się do środka i napić się herbaty". To działa.

Zaznacza: - Robię to za darmo, nie dostaję żadnej prowizji od sprzedanych ramp. Moim jedynym zyskiem jest to, że mogę wjechać do tych lokali, że nie jestem w nich dyskryminowany. W końcu zaczynam czuć, że Warszawa to też moje miasto.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy