Przesłanie powstańców na placu Krasińskich

Jerzy S. Majewski
01.08.2010 aktualizacja: 2010-08-01 23:09
A A A Drukuj
Sobotnie widowisko Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
  • Sobotnie widowisko 'Sztandary 44' na placu Krasińskich
  • Sobotnie widowisko 'Sztandary 44' na placu Krasińskich
  • Przemawia generał Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich
  • Sobotnie widowisko 'Sztandary 44' na placu Krasińskich
W trakcie sobotnich uroczystości pod pomnikiem Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich prymas arcybiskup Józef Kowalczyk apelował o budowanie Polski na drodze dialogu.
Ogromna konstrukcja wznosiła się ponad placem Krasińskich. Stanowiła tło - najpierw dla mszy świętej, apelu poległych, potem zaś widowiska "Sztandary 44" w reżyserii Romana Kołakowskiego.

- Na pl. Powstańców jestem już po raz trzeci, ale tym razem czuję się zawiedziony stosunkowo niewielką liczbą ludzi. Myślę, ze to efekt zmęczenia tym martyrologiczno-patriotycznym festiwalem, jaki trwa od kwietnia - zdradził nam 25-letni Tomek z Wrocławia. Dodał, że choć czuje już pewne znużenie, to postanowił, że co roku będzie uczestniczył w uroczystościach. -To dlatego, że w Powstaniu zginął mój pradziadek - mówił.

- Gdy staję co roku w tym miejscu, znów oddaję się uniesieniom sprzed 66 lat, kiedy podjęcie otwartej walki ze znienawidzonym wrogiem dawało poczucie wolności - mówił generał Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich. Generał podkreślał, że z perspektywy 66 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego mamy pełne prawo do głoszenia zróżnicowanych poglądów i ocen zrywu powstańczego.

Kiedy do mikrofonu podszedł marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, spod transparentu "A kto zarobił na tej Polskiej krwi" rozległy się rachityczne buczenia. - W 1944 r. Warszawa umierała w samotności, ale powstańcy mieli poczucie, że Warszawa w tym czasie staje się stolicą wolnego świata. Chcielibyśmy, aby i dziś można było powiedzieć o Warszawie, że jest stolicą wolnego świata - mówił marszałek, a plac rozgrzmiał oklaskami.

Do dialogu polityków wzywał arcybiskup Kowalczyk. Przypomniał Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego, który wytrwale uczył, czym było Powstanie, jak należy je oceniać, jakie wnioski wyciągnąć dla przyszłych pokoleń. - Kościół od początku modlił się za wszystkich powstańców bez różnicy światopoglądów i barwy politycznej. Także za tych, którzy z prawego brzegu Wisły usiłowali przyjść Powstaniu z pomocą. Dziś o tym mówi się mało - mówił arcybiskup Kowalczyk.

- Można zniszczyć miasto, ale nie jego ducha. I to ten duch, pragnienie przetrwania dało nam wymierny efekt. Dziś członkostwo Polski w Unii Europejskiej i NATO jest spełnieniem pragnień pokolenia powstańców - mówiła z kolei prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz. Jej słowa wzbudziły pomruk niezadowolenia pod transparentem, gdzie właśnie trwało zbieranie podpisów o zwołanie międzynarodowej komisji do spraw wyjaśnienia katastrofy katyńskiej.

Plac zapełnił się przed godziną 21, gdy zapadł już mrok. Wielka konstrukcja stojąca tuż obok pomnika Powstania Warszawskiego zamieniła się w scenę widowiska poetyckiego "Sztandary 44", w którym wystąpili m.in.: Wiktor Zborowski. Jan Nowicki i Ewa Błaszczyk. Scenariusz powstał na kanwie autentycznych zdarzeń, wspomnień świadków Powstania, dokumentów, pamiętników i listów. Osią narracji była konspiracyjna pielgrzymka na Jasną Górę w sierpniu 1944 r., a stacje pielgrzymkowe to m.in. dzielnice walczącej Warszawy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy