"Zabierzcie ten krzyż" apeluje do PO warszawska lewica
05.08.2010
aktualizacja: 2010-08-04 22:00
SLD do Platformy i Hanny Gronkiewicz-Waltz o fiasku przenosin krzyża: "To dzień hańby i wstydu". - Po skandalicznym pokazie słabości władzy żądamy od miasta i Kancelarii Prezydenta, by natychmiast podały nowy termin akcji - mówi Sebastian Wierzbicki, lider stołecznej lewicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Kancelaria prezydenta to nie miejsce dla polityków (PiS) (06-08-10, 10:00)
- Dziś modły o przeniesienie krzyża, jutro demonstracja lewicy (09-08-10, 08:00)
- Olejniczak traci poparcie SLD w Warszawie. Zrezygnuje? (12-08-10, 09:00)
- Tablica za krzyż? Macierewicz nie ufa stronie prezydenckiej (11-08-10, 19:23)
- Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego (11-08-10, 10:00)
- "To Kościół traci nachalnie próbując zagospodarować przestrzeń publiczną". Wenderlich w TOK FM (09-08-10, 08:25)
- Wieści spod krzyża: znów starcia obrońców i przeciwników (05-08-10, 20:39)
- Jak było w środę przed krzyżem? Spokojnie (04-08-10, 22:15)
- Pałac Prezydencki w ogniu krzyżowym [FOTO i WIDEO] (04-08-10, 08:00)
- Bitwa o krzyż widziana znad kieliszka w Przekąskach (04-08-10, 07:00)
- O paru takich, co z przenosin krzyża zrobili sobie jaja (04-08-10, 07:00)
- Co z pomnikiem pod Pałacem Prezydenckim? (05-08-10, 07:41)
To pierwsze tak radykalne stanowisko SLD, od kiedy współrządzi miastem z Platformą Obywatelską.
Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, podkreśla w rozmowie z "Gazetą", że ani on, ani nikt z jego partyjnych kolegów nie uczestniczył w rozmowach o przeprowadzce drewnianego krzyża. Wysłannikami ratusza byli związani z PO urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dlatego w SLD czują się zwolnieni z koalicyjnej lojalności, odpowiedzialność za fiasko akcji ponosi zaś Platforma - rządząca w Sejmie, Pałacu Prezydenckim i Warszawie.
SLD: Ludzie o nienawistnych oczach
Partyjne stanowisko od wczoraj podpisują działacze lewicy. Pozytywne meldunki w tej sprawie Sebastian Wierzbicki otrzymał z Mokotowa, Śródmieścia, Bemowa, Ochoty i Pragi-Północ.
W SLD-owskim tekście czytamy, że ustalona uroczystość „miała godnie zakończyć historię krzyża, który stanął z potrzeby serca i chwili Polaków połączonych w geście żałoby (...). Stało się inaczej, bowiem organizatorzy ulegli grupie »agresywnych fanatyków «”, którzy - w ocenie SLD - nie tylko storpedowali plan przeprowadzki krzyża, ale też doprowadzili do kompromitacji rządzących.
Działacze z Rozbrat zauważają: "Oto Państwo Polskie i Warszawski Samorząd ugięły się przed terrorem kilkusetosobowej grupy ludzi, którym nie wystarczył autorytet pasterzy Kościoła Katolickiego. Fanatyków nieszanujących praw Rzeczypospolitej zarówno konstytucyjnych, jak i lokalnych. Ludzi o nienawistnych oczach i ściśniętych ustach, którzy bez chwili wahania potrafili podnieść rękę na drugiego człowieka, którzy na kompromis i próbę dialogu zareagowali niezrozumiałą agresją i odruchami często wykraczającymi ponad standardy normalności".
Tekst kończy apel do PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz o rozwiązanie problemu krzyża: "bez jasnego i czytelnego sygnału, że w Polsce i Warszawie nie ma miejsca na anarchię i terror mniejszości, nasza samorządność i demokracja będą tylko pustymi słowami".
PO: To gest polityczny
- Chcę przypomnieć jeszcze raz, że krzyż stoi na terenie Kancelarii Prezydenta, tam proszę kierować swoje opinie - ucina jeden ze współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz. - W warszawskim SLD doskonale wiedzą, że chodnik, na którym ustawiane są kwiaty i palone znicze, regularnie sprzątamy. Odezwę Sojuszu traktuję jako gest czysto polityczny, który zbiega się z kampanijnym debiutem Wojciecha Olejniczaka, kandydata SLD na prezydenta Warszawy.
Z odpowiedzią samej Hanny Gronkiewicz-Waltz Sojusz także może mieć kłopot. Wczoraj prezydent zapewniła "Gazetę", że nie będzie więcej angażowała miasta w sprawę przenosin krzyża. Informacji, kiedy zniknie z Krakowskiego Przedmieścia, poradziła szukać w Kancelarii Prezydenta.
Wierzbicki zaprzecza kampanijnym podtekstom apelu. - Chodzi o drastyczne łamanie zasad demokracji. O kondycję kontrolowanych przez PO instytucji państwowych, które paraliżuje symbol krzyża - tłumaczy lider Sojuszu.
I zapowiada, że jeśli krzyż nie będzie usunięty do 25 sierpnia, czyli do pierwszej po wakacyjnej przerwie sesji rady miasta, lewica przeniesie tam debatę o "symbolu religijnym w centrum miasta".
- Będziemy się domagać kategorycznej rozmowy, tym razem nie wystarczy nam informacja pani prezydent o przebiegu akcji, bo wszyscy mogliśmy to oglądać w telewizji - zapowiada.
Powiesimy różne symbole
Do akcji rusza także SLD-owska młodzież. Działacz Federacji Młodych Socjaldemokratów Michał Więckiewicz zapowiada: jeżeli do połowy sierpnia sytuacja pod Pałacem się nie zmieni, organizacja wznowi akcję zbierania podpisów za usunięciem krzyża.
Młodzi chcą zebrać 100 tys. podpisów. Wcześniej, bo już w piątek, który będzie pierwszym dniem urzędowania prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaniosą do jego Kancelarii apel "Polaków Walczących o Normalną Polskę!!!". Przypomną o konstytucyjnej zasadzie rozdziału państwa od Kościoła, licząc, że nowy prezydent krzyż usunie. "Gdyby tak się nie stało - oznaczać to może, że każda osoba w tym kraju może swoją religię lub swoje symbole stawiać, gdziekolwiek chce, i nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji prawnych" - piszą do prezydenta młodzi z SLD.
Jeśli apel nie pomoże, kolejnym krokiem ma być "spontaniczna akcja wieszania dowolnych symboli religijnych od Starówki do końca Nowego Światu". FMS planuje ją pod koniec sierpnia.
Obrońcy krzyża w akcji. Zobacz zdjęcia spod Pałacu Prezydenckiego

Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, podkreśla w rozmowie z "Gazetą", że ani on, ani nikt z jego partyjnych kolegów nie uczestniczył w rozmowach o przeprowadzce drewnianego krzyża. Wysłannikami ratusza byli związani z PO urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dlatego w SLD czują się zwolnieni z koalicyjnej lojalności, odpowiedzialność za fiasko akcji ponosi zaś Platforma - rządząca w Sejmie, Pałacu Prezydenckim i Warszawie.
SLD: Ludzie o nienawistnych oczach
Partyjne stanowisko od wczoraj podpisują działacze lewicy. Pozytywne meldunki w tej sprawie Sebastian Wierzbicki otrzymał z Mokotowa, Śródmieścia, Bemowa, Ochoty i Pragi-Północ.
W SLD-owskim tekście czytamy, że ustalona uroczystość „miała godnie zakończyć historię krzyża, który stanął z potrzeby serca i chwili Polaków połączonych w geście żałoby (...). Stało się inaczej, bowiem organizatorzy ulegli grupie »agresywnych fanatyków «”, którzy - w ocenie SLD - nie tylko storpedowali plan przeprowadzki krzyża, ale też doprowadzili do kompromitacji rządzących.
Działacze z Rozbrat zauważają: "Oto Państwo Polskie i Warszawski Samorząd ugięły się przed terrorem kilkusetosobowej grupy ludzi, którym nie wystarczył autorytet pasterzy Kościoła Katolickiego. Fanatyków nieszanujących praw Rzeczypospolitej zarówno konstytucyjnych, jak i lokalnych. Ludzi o nienawistnych oczach i ściśniętych ustach, którzy bez chwili wahania potrafili podnieść rękę na drugiego człowieka, którzy na kompromis i próbę dialogu zareagowali niezrozumiałą agresją i odruchami często wykraczającymi ponad standardy normalności".
Tekst kończy apel do PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz o rozwiązanie problemu krzyża: "bez jasnego i czytelnego sygnału, że w Polsce i Warszawie nie ma miejsca na anarchię i terror mniejszości, nasza samorządność i demokracja będą tylko pustymi słowami".
PO: To gest polityczny
- Chcę przypomnieć jeszcze raz, że krzyż stoi na terenie Kancelarii Prezydenta, tam proszę kierować swoje opinie - ucina jeden ze współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz. - W warszawskim SLD doskonale wiedzą, że chodnik, na którym ustawiane są kwiaty i palone znicze, regularnie sprzątamy. Odezwę Sojuszu traktuję jako gest czysto polityczny, który zbiega się z kampanijnym debiutem Wojciecha Olejniczaka, kandydata SLD na prezydenta Warszawy.
Z odpowiedzią samej Hanny Gronkiewicz-Waltz Sojusz także może mieć kłopot. Wczoraj prezydent zapewniła "Gazetę", że nie będzie więcej angażowała miasta w sprawę przenosin krzyża. Informacji, kiedy zniknie z Krakowskiego Przedmieścia, poradziła szukać w Kancelarii Prezydenta.
Wierzbicki zaprzecza kampanijnym podtekstom apelu. - Chodzi o drastyczne łamanie zasad demokracji. O kondycję kontrolowanych przez PO instytucji państwowych, które paraliżuje symbol krzyża - tłumaczy lider Sojuszu.
I zapowiada, że jeśli krzyż nie będzie usunięty do 25 sierpnia, czyli do pierwszej po wakacyjnej przerwie sesji rady miasta, lewica przeniesie tam debatę o "symbolu religijnym w centrum miasta".
- Będziemy się domagać kategorycznej rozmowy, tym razem nie wystarczy nam informacja pani prezydent o przebiegu akcji, bo wszyscy mogliśmy to oglądać w telewizji - zapowiada.
Powiesimy różne symbole
Do akcji rusza także SLD-owska młodzież. Działacz Federacji Młodych Socjaldemokratów Michał Więckiewicz zapowiada: jeżeli do połowy sierpnia sytuacja pod Pałacem się nie zmieni, organizacja wznowi akcję zbierania podpisów za usunięciem krzyża.
Młodzi chcą zebrać 100 tys. podpisów. Wcześniej, bo już w piątek, który będzie pierwszym dniem urzędowania prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaniosą do jego Kancelarii apel "Polaków Walczących o Normalną Polskę!!!". Przypomną o konstytucyjnej zasadzie rozdziału państwa od Kościoła, licząc, że nowy prezydent krzyż usunie. "Gdyby tak się nie stało - oznaczać to może, że każda osoba w tym kraju może swoją religię lub swoje symbole stawiać, gdziekolwiek chce, i nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji prawnych" - piszą do prezydenta młodzi z SLD.
Jeśli apel nie pomoże, kolejnym krokiem ma być "spontaniczna akcja wieszania dowolnych symboli religijnych od Starówki do końca Nowego Światu". FMS planuje ją pod koniec sierpnia.
Przeczytaj także: Krzyż zostaje pod Pałacem. Sukces obrońców
Obrońcy krzyża w akcji. Zobacz zdjęcia spod Pałacu Prezydenckiego

-
Krzyż jest OK :)
agenttomek007
05.08.10, 14:52
A jak komuś nei pasuje Polska i wypisuje, że "nie chce żyć w tym kraju", to niech wyjedzie, w czym problem? Izrael na was czeka.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ile kosztują przenosiny NFZ? Tajne. "Bo będzie afera"
- Poranek na ulicach Warszawy [NA ZYWO]
- Ktoś morduje koty na Bemowie. Dlaczego?
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Kibice: Miał być protest, wyszła kpina
- Stadion Legii nie ma nazwy? Teraz będzie się nazywał...
- Pościg za hondą i strzelanina
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Poznali swojego lokatora. Był martwy od 5 lat
- Kto zarabia kokosy w Warszawie? Nie szary człowiek







