"Zabierzcie ten krzyż" apeluje do PO warszawska lewica

Iwona Szpala
05.08.2010 aktualizacja: 2010-08-04 22:00
A A A Drukuj
Krzyż nadal stoi przed Pałacem Prezydenckim Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Krzyż nadal stoi przed Pałacem Prezydenckim
  • Krzyż nadal stoi przed Pałacem Prezydenckim
  • Krzyż nadal stoi przed Pałacem Prezydenckim
SLD do Platformy i Hanny Gronkiewicz-Waltz o fiasku przenosin krzyża: "To dzień hańby i wstydu". - Po skandalicznym pokazie słabości władzy żądamy od miasta i Kancelarii Prezydenta, by natychmiast podały nowy termin akcji - mówi Sebastian Wierzbicki, lider stołecznej lewicy.
To pierwsze tak radykalne stanowisko SLD, od kiedy współrządzi miastem z Platformą Obywatelską.

Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, podkreśla w rozmowie z "Gazetą", że ani on, ani nikt z jego partyjnych kolegów nie uczestniczył w rozmowach o przeprowadzce drewnianego krzyża. Wysłannikami ratusza byli związani z PO urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dlatego w SLD czują się zwolnieni z koalicyjnej lojalności, odpowiedzialność za fiasko akcji ponosi zaś Platforma - rządząca w Sejmie, Pałacu Prezydenckim i Warszawie.

SLD: Ludzie o nienawistnych oczach

Partyjne stanowisko od wczoraj podpisują działacze lewicy. Pozytywne meldunki w tej sprawie Sebastian Wierzbicki otrzymał z Mokotowa, Śródmieścia, Bemowa, Ochoty i Pragi-Północ.

W SLD-owskim tekście czytamy, że ustalona uroczystość „miała godnie zakończyć historię krzyża, który stanął z potrzeby serca i chwili Polaków połączonych w geście żałoby (...). Stało się inaczej, bowiem organizatorzy ulegli grupie »agresywnych fanatyków «”, którzy - w ocenie SLD - nie tylko storpedowali plan przeprowadzki krzyża, ale też doprowadzili do kompromitacji rządzących.

Działacze z Rozbrat zauważają: "Oto Państwo Polskie i Warszawski Samorząd ugięły się przed terrorem kilkusetosobowej grupy ludzi, którym nie wystarczył autorytet pasterzy Kościoła Katolickiego. Fanatyków nieszanujących praw Rzeczypospolitej zarówno konstytucyjnych, jak i lokalnych. Ludzi o nienawistnych oczach i ściśniętych ustach, którzy bez chwili wahania potrafili podnieść rękę na drugiego człowieka, którzy na kompromis i próbę dialogu zareagowali niezrozumiałą agresją i odruchami często wykraczającymi ponad standardy normalności".

Tekst kończy apel do PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz o rozwiązanie problemu krzyża: "bez jasnego i czytelnego sygnału, że w Polsce i Warszawie nie ma miejsca na anarchię i terror mniejszości, nasza samorządność i demokracja będą tylko pustymi słowami".

PO: To gest polityczny

- Chcę przypomnieć jeszcze raz, że krzyż stoi na terenie Kancelarii Prezydenta, tam proszę kierować swoje opinie - ucina jeden ze współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz. - W warszawskim SLD doskonale wiedzą, że chodnik, na którym ustawiane są kwiaty i palone znicze, regularnie sprzątamy. Odezwę Sojuszu traktuję jako gest czysto polityczny, który zbiega się z kampanijnym debiutem Wojciecha Olejniczaka, kandydata SLD na prezydenta Warszawy.

Z odpowiedzią samej Hanny Gronkiewicz-Waltz Sojusz także może mieć kłopot. Wczoraj prezydent zapewniła "Gazetę", że nie będzie więcej angażowała miasta w sprawę przenosin krzyża. Informacji, kiedy zniknie z Krakowskiego Przedmieścia, poradziła szukać w Kancelarii Prezydenta.

Wierzbicki zaprzecza kampanijnym podtekstom apelu. - Chodzi o drastyczne łamanie zasad demokracji. O kondycję kontrolowanych przez PO instytucji państwowych, które paraliżuje symbol krzyża - tłumaczy lider Sojuszu.

I zapowiada, że jeśli krzyż nie będzie usunięty do 25 sierpnia, czyli do pierwszej po wakacyjnej przerwie sesji rady miasta, lewica przeniesie tam debatę o "symbolu religijnym w centrum miasta".

- Będziemy się domagać kategorycznej rozmowy, tym razem nie wystarczy nam informacja pani prezydent o przebiegu akcji, bo wszyscy mogliśmy to oglądać w telewizji - zapowiada.

Powiesimy różne symbole

Do akcji rusza także SLD-owska młodzież. Działacz Federacji Młodych Socjaldemokratów Michał Więckiewicz zapowiada: jeżeli do połowy sierpnia sytuacja pod Pałacem się nie zmieni, organizacja wznowi akcję zbierania podpisów za usunięciem krzyża.

Młodzi chcą zebrać 100 tys. podpisów. Wcześniej, bo już w piątek, który będzie pierwszym dniem urzędowania prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaniosą do jego Kancelarii apel "Polaków Walczących o Normalną Polskę!!!". Przypomną o konstytucyjnej zasadzie rozdziału państwa od Kościoła, licząc, że nowy prezydent krzyż usunie. "Gdyby tak się nie stało - oznaczać to może, że każda osoba w tym kraju może swoją religię lub swoje symbole stawiać, gdziekolwiek chce, i nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji prawnych" - piszą do prezydenta młodzi z SLD.

Jeśli apel nie pomoże, kolejnym krokiem ma być "spontaniczna akcja wieszania dowolnych symboli religijnych od Starówki do końca Nowego Światu". FMS planuje ją pod koniec sierpnia.

Przeczytaj także: Krzyż zostaje pod Pałacem. Sukces obrońców



Obrońcy krzyża w akcji. Zobacz zdjęcia spod Pałacu Prezydenckiego


Podziel się

  • Krzyż jest OK :) agenttomek007 05.08.10, 14:52

    A jak komuś nei pasuje Polska i wypisuje, że "nie chce żyć w tym kraju", to niech wyjedzie, w czym problem? Izrael na was czeka.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy