Mimo zakazu tiry znów rozjeżdżają puszczę

Dominika Olszewska
06.08.2010 aktualizacja: 2010-08-05 23:29
A A A Drukuj
Kiedyś to była spokojna droga. Po remoncie pojechały tędy setki ciężarówek Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Kiedyś to była spokojna droga. Po remoncie pojechały tędy setki ciężarówek
- Kierowcy tirów mimo zakazu znów rozjeżdżają Puszczę Kampinoską. Boimy się o swoje życie i życie zwierząt - alarmują mieszkańcy okolicznych wsi. Policja jest bezradna
Przez ponad dwa lata drogą łączącą Kazuń z Lesznem, która biegnie przez sam środek parku narodowego przejeżdżało tysiące ciężarówek. Tiry pojawiły się w puszczy po remoncie trasy, którą przeprowadził Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich (MZDW). Problem w tym, że wzdłuż drogi nie powstały chodniki, ścieżki rowerowe i ani jedno przejście dla zwierząt. Pod kołami zaczęli więc ginąć ludzie i zwierzęta.

Zrozpaczeni mieszkańcy założyli Komitet Obywatelski "Puszcza Kampinoska 2009" i zażądali od marszałka Adama Struzika wprowadzenia zakazu wjazdu tirów. Po tekstach "Gazety" marszałek uległ. W styczniu tego roku przy drodze pojawiły się znaki zakazu wjazdu dla ciężarówek i ograniczenia prędkości do 60 km/godz. W puszczy znów zapanował spokój. Niestety, po kilku miesiącach przerwy tiry znów wróciły na tę drogę.

- Przez jakiś czas był spokój. Ale policja pojawia się rzadko, więc kierowcy tirów z powrotem pędzą przez puszczę. Znowu boję się jeździć rowerem. Tak się nie da żyć - żali się Henryka Jackowska, mieszkanka wsi Kępiaste.

- Stoi znak, ale kierowcy nic sobie z tego nie robią. To kpina z prawa - dodaje Piotr Kochański, adwokat ze wsi Kępiaste.

Mieszkańcy wysłali dramatyczny list do marszałka Struzika, policji i władz gminy. Domagają się w nim fotoradarów, częstszych policyjnych kontroli i zbudowania wag dla tirów.

Ich żądania popiera Jerzy Misiak, dyrektor Kampinoskiego Parku Narodowego. Puszcza jest bowiem na liście rezerwatów biosfery UNESCO, została także włączona do chronionego prawem unijnym obszaru Natura 2000.

- Tiry to ogromne zagrożenie dla zwierząt. Dlatego tak bardzo walczyliśmy o spokój dla parku. Naiwnie myśleliśmy, że to koniec naszych problemów. Dziś wiem, jak bardzo się pomyliłem - tłumaczy Misiak.

- Wydaliśmy ok. 300 przepustek samochodom, które dowożą towar do okolicznych sklepów czy firm. Reszta tirów jeździ tam nielegalnie. Postawiliśmy znaki zakazu. Reszta należy do policji - tłumaczy zarządca drogi dyr. Marek Choiński z MZDW w Grodzisku Mazowieckim.

Ale policja jest bezradna. - Robimy co w naszej mocy. Policjanci doraźnie przeprowadzają kontrole. Mamy jednak za mało ludzi, by na stałe umieścić tam partol. Kierowców, których przyłapiemy na łamaniu przepisów, karzemy mandatami. To wszystko, co możemy zrobić - rozkłada ręce komisarz Ewelina Gromek-Oćwieja, z komendy w Starych Babicach.

Mieszkańcy nie kryją oburzenia. - To śmieszne tłumaczenia. Kto jak nie policja może uporać się z łamiącymi prawo kierowcami? Tragedia jest tylko kwestią czasu. Mamy prawo do bezpiecznego życia i będziemy o to walczyć do skutku - zapowiada Piotr Kochański.

Przeczytaj także: Marszałek obiecał: tiry nie będą jeździły przez puszczę



Młoda żyrafa ma już imię. Zobacz galerię z "chrzcin"


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy