Fotograf elity Warszawy. Rusza wystawa jego zdjęć
10.08.2010
aktualizacja: 2010-08-19 20:51
Portretował przedwojenną elitę miasta. Potem wielu z tych, którzy przeżyli wojnę, pozowało mu ponownie. W Świątyni Egipskiej w Łazienkach otwarta zostanie dziś wystawa fotografii Benedykta Dorysa.
ZOBACZ TAKŻE
- Jeden z naszych największych (13-08-10, 05:00)
- Zeskanują gazety sprzed 100 lat i wrzucą do sieci (21-07-10, 10:00)
- Fotografie, na których widać jaka piękna była Warszawa (28-06-10, 12:00)
Z fotografii z 1938 r. spogląda na nas młodziutka, przedwojenna jeszcze Nina Andrycz. Kobieta wamp, piękna i bezwzględna. Spowita w białe futro. Z innego z portretów spogląda na nas gwiazda przedwojennego kina i wybitna aktorka Elżbieta Barszczewska.
Na wystawie oglądamy też inne zdjęcia. Dwa piękne akty. Kobiecy i męski, gdzie uroda ciała podkreślona jest grą światła i cienia. Graficzny, wręcz abstrakcyjny portret architekta, wreszcie poetycki pejzaż jeziora z roku 1980.
Eksperymenty Dorysa
- Celowo dokonaliśmy takiego wyboru fotografii, by pokazać, jak twórczość artysty ewoluowała, jak eksperymentował z abstrakcją - mówi współorganizator wystawy Joanna Grey z Fundacji Dobrej Książki. Ekspozycja przygotowana została przez Muzeum w Łazienkach, Bibliotekę Narodową i Fundację Dobrej Książki.
- Wystawa w Łazienkach to fragment większego projektu przygotowanego przez Bibliotekę Narodową. W jej zbiorach znajduje się 8 tys. fotografii artysty. Postanowiliśmy je zdygitalizować. W formie cyfrowej opracowane zostało 1,8 tys. zdjęć. Z tego na wystawę wybraliśmy 50 - mówi Joanna Grey.
Dorys to klasyk polskiej fotografii. Każde zdjęcie jest wypieszczone, każde jest dziełem sztuki. Obojętne, czy jest to portret, akt, czy zdjęcie reklamowe pulchnej dziewczynki z płytą gramofonową.
W przedwojennej jeszcze twórczości artysty znalazło się też miejsce na fotoreportaż. Z aparatem pod pachą ruszył do Kazimierza nad Wisłą. Pozostawił po sobie obraz miasta dziś już nieistniejącego. Biednego i malowniczego zarazem. Mówiącego po polsku i w jidysz.
Wojenne losy fotografika
Był z pochodzenia Żydem. Nie przeżyłby wojny, gdyby nie pomoc wielu artystów, z którymi się przyjaźnił przed wojną. Już jesienią 1939 r. w jego zakładzie w Al. Jerozolimskich pojawił się pan w tyrolskim kapelusiku. Pokazał dowód z niemieckim stemplem i zaproponował wspólne prowadzenie zakładu. "Zgodziłem się natychmiast i poprosiłem, by przyszedł następnego dnia o piątej. Nazajutrz już nie było tam ani mnie, ani aparatów" - wspominał w wywiadzie udzielonym Stefanowi Chaskielewiczowi w 1988 r.
Rok później znalazł się w getcie. Objął zakład przy Chłodnej 16. Gdy Chłodną z getta wyłączono, przeprowadził się na Elektoralną, gdzie do spółki z innym fotografem prowadził zakład. Jednak nikt już nie chciał się fotografować. "Przestałem zarobkować i zaczęła się nędza" - opowiadał.
W lipcu 1942 r. uciekł z kolumny żydowskich robotników pracujących poza gettem. Czekała na niego Marysia, dawna służąca. Najpierw ukrywał się w domu swojego pracownika przy ul. Promenada na Mokotowie. Później na Mariensztacie u aktorów Boguckich i w mieszkaniu muzyka Kazimierza Wiłkomirskiego przy pl. Narutowicza. U innych muzyków na Smulikowskiego odkryli go SA-mani. Skończyło się na wręczeniu Niemcom łapówki. Po tym incydencie przeniósł się na Polną do Czesława Olszewskiego, bodaj czy nie najwybitniejszego, przedwojennego fotografika architektury. Tam ukrywał się do Powstania Warszawskiego.
U Olszewskich mieszkał razem z gosposią Marysią i jamniczką Bimbusią. - Jamniczka była amatorką okupacyjnej kawy, którą ku uciesze domowników spijała z filiżanek - wspomina syn Czesława prof. Andrzej Olszewski. Dodaje też, że w czasach ukrywania się Dorysa były też momenty grozy. - Pod koniec 1943 roku jeden z pokojów zarekwirowali na kwaterę Niemcy. Na szczęście ulokowany w naszym mieszkaniu Niemiec okazał się być ściągniętym do kasyna krupierem z Belgii.
Wystawa w Łazienkach trwać będzie do końca miesiąca, ale jeśli zainteresowanie okaże się duże, to ją przedłużymy - mówi Joanna Grey. A Małgorzata Radziwanowska z Łazienek zapowiada: - Przygotowaliśmy konkurs na ulubione zdjęcie Dorysa. Na zakończenie wystawy wylosujemy zwycięzcę.
Wystawa w Łazienkach trwać będzie do końca miesiąca, ale jeśli zainteresowanie okaże się duże, to ją przedłużymy - mówi Joanna Grey. A Małgorzata Radziwanowska z Łazienek zapowiada: - Przygotowaliśmy konkurs na ulubione zdjęcie Dorysa. Na zakończenie wystawy wylosujemy zwycięzcę.
Na wystawie oglądamy też inne zdjęcia. Dwa piękne akty. Kobiecy i męski, gdzie uroda ciała podkreślona jest grą światła i cienia. Graficzny, wręcz abstrakcyjny portret architekta, wreszcie poetycki pejzaż jeziora z roku 1980.
Eksperymenty Dorysa
- Celowo dokonaliśmy takiego wyboru fotografii, by pokazać, jak twórczość artysty ewoluowała, jak eksperymentował z abstrakcją - mówi współorganizator wystawy Joanna Grey z Fundacji Dobrej Książki. Ekspozycja przygotowana została przez Muzeum w Łazienkach, Bibliotekę Narodową i Fundację Dobrej Książki.
- Wystawa w Łazienkach to fragment większego projektu przygotowanego przez Bibliotekę Narodową. W jej zbiorach znajduje się 8 tys. fotografii artysty. Postanowiliśmy je zdygitalizować. W formie cyfrowej opracowane zostało 1,8 tys. zdjęć. Z tego na wystawę wybraliśmy 50 - mówi Joanna Grey.
Dorys to klasyk polskiej fotografii. Każde zdjęcie jest wypieszczone, każde jest dziełem sztuki. Obojętne, czy jest to portret, akt, czy zdjęcie reklamowe pulchnej dziewczynki z płytą gramofonową.
W przedwojennej jeszcze twórczości artysty znalazło się też miejsce na fotoreportaż. Z aparatem pod pachą ruszył do Kazimierza nad Wisłą. Pozostawił po sobie obraz miasta dziś już nieistniejącego. Biednego i malowniczego zarazem. Mówiącego po polsku i w jidysz.
Wojenne losy fotografika
Był z pochodzenia Żydem. Nie przeżyłby wojny, gdyby nie pomoc wielu artystów, z którymi się przyjaźnił przed wojną. Już jesienią 1939 r. w jego zakładzie w Al. Jerozolimskich pojawił się pan w tyrolskim kapelusiku. Pokazał dowód z niemieckim stemplem i zaproponował wspólne prowadzenie zakładu. "Zgodziłem się natychmiast i poprosiłem, by przyszedł następnego dnia o piątej. Nazajutrz już nie było tam ani mnie, ani aparatów" - wspominał w wywiadzie udzielonym Stefanowi Chaskielewiczowi w 1988 r.
Rok później znalazł się w getcie. Objął zakład przy Chłodnej 16. Gdy Chłodną z getta wyłączono, przeprowadził się na Elektoralną, gdzie do spółki z innym fotografem prowadził zakład. Jednak nikt już nie chciał się fotografować. "Przestałem zarobkować i zaczęła się nędza" - opowiadał.
W lipcu 1942 r. uciekł z kolumny żydowskich robotników pracujących poza gettem. Czekała na niego Marysia, dawna służąca. Najpierw ukrywał się w domu swojego pracownika przy ul. Promenada na Mokotowie. Później na Mariensztacie u aktorów Boguckich i w mieszkaniu muzyka Kazimierza Wiłkomirskiego przy pl. Narutowicza. U innych muzyków na Smulikowskiego odkryli go SA-mani. Skończyło się na wręczeniu Niemcom łapówki. Po tym incydencie przeniósł się na Polną do Czesława Olszewskiego, bodaj czy nie najwybitniejszego, przedwojennego fotografika architektury. Tam ukrywał się do Powstania Warszawskiego.
U Olszewskich mieszkał razem z gosposią Marysią i jamniczką Bimbusią. - Jamniczka była amatorką okupacyjnej kawy, którą ku uciesze domowników spijała z filiżanek - wspomina syn Czesława prof. Andrzej Olszewski. Dodaje też, że w czasach ukrywania się Dorysa były też momenty grozy. - Pod koniec 1943 roku jeden z pokojów zarekwirowali na kwaterę Niemcy. Na szczęście ulokowany w naszym mieszkaniu Niemiec okazał się być ściągniętym do kasyna krupierem z Belgii.
Wystawa w Łazienkach trwać będzie do końca miesiąca, ale jeśli zainteresowanie okaże się duże, to ją przedłużymy - mówi Joanna Grey. A Małgorzata Radziwanowska z Łazienek zapowiada: - Przygotowaliśmy konkurs na ulubione zdjęcie Dorysa. Na zakończenie wystawy wylosujemy zwycięzcę.
Wystawa w Łazienkach trwać będzie do końca miesiąca, ale jeśli zainteresowanie okaże się duże, to ją przedłużymy - mówi Joanna Grey. A Małgorzata Radziwanowska z Łazienek zapowiada: - Przygotowaliśmy konkurs na ulubione zdjęcie Dorysa. Na zakończenie wystawy wylosujemy zwycięzcę.
-
Mam taka propozycje do ciebie i reszty
humanistyka
28.08.10, 03:00
antysemitow. Google ma taka firme matke, nazywa sie 23andme (nie bedepodawal linku, sam znajdziesz). Mozesz tam wykonac test genetyczny, troche tokosztuje, ale potem mozesz tu wrocic, i »
-
no to masz waćpan geny kozy
philips11
04.09.10, 01:03
no to masz waćpan geny kozy»
-
wypowiedznie słowa żyd
dieendlosung
04.09.10, 13:18
równa się oskarżenie o antysemityzm.Parchy terroryzują.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







