Polska Je Je Je: Warszawa kreuje kulinarne trendy

not. miecz
11.08.2010 aktualizacja: 2010-08-11 20:02
A A A Drukuj
Agnieszka Kręglicka Fot. Arkadiusz Ćcichocki / AG
- Stolica ma słodko-gorzki smak. Jest niepokorna i nieoczywista, nie musi się nikomu podobać - mówi Agnieszka Kręglicka, restauratorka*
Trudno wytypować najbardziej warszawską potrawę. Poznań, Kraków czy Łódź mają swoje przysmaki, a Warszawa raczej nie. W stolicy najważniejsze są restauracje i to one kreują trendy kulinarne, mody na konkretne smaki. A te w Warszawie zmieniają się wraz z pokoleniami. Mamy co prawda tradycyjnego Bliklego, który jest utożsamiany ze smakiem miasta, ale takich miejsc jest mało i też się zmieniają. Tutaj nie ma poszanowania tradycji. Wolimy próbować nowych rzeczy tworzonych przez wielonarodowy ferment. Bo do stolicy zjeżdżają przecież wszyscy. Ale dzięki temu powstają najlepsze restauracje.

Można się doszukiwać odniesień do przedwojennych handelków - taki klimat mają Przekąski Zakąski, Czuły Barbarzyńca, Pędzle i Szczotki. Ale nie sądzę, by ich popularność brała się z sentymentu do historii.

Z Warszawą nie kojarzą mi się klasyczne flaki z pulpetami czy nóżki, ale nowatorskie, zaskakujące smaki, kuchnia w pełni autorska. Stolica ma słodko-gorzki smak. Jest niepokorna i nieoczywista, nie musi się nikomu podobać.

* Agnieszka Kręglicka - krytyk kulinarny i restauratorka. Z bratem Marcinem prowadzi w Warszawie restauracje: francuską Absynt, włoską Chianti, meksykańską El Popo, greckie Santorini i Meltemi, hiszpańską Mirador oraz polskie Forteca i Piąta Ćwiartka. Pisze o gotowaniu, m.in. w "Gazecie Wyborczej".

List od czytelnika
Dzień dobry!
Moja rodzina żyła na Czerniakowie, ja się tam urodziłem i tamte smaki wywołują u mnie burzę wspomnień...
Pamiętam smak smażonych pierogów z "dudami" i podgardlem, które robił mój tata. Wspaniałe były także proste, ale niesamowite lane kluski na mleku, nóżki w galarecie, śledzik w oleju czy bigos z kiełbasą, boczkiem i grzybami. Moja śp. prababcia robiła mi w dzieciństwie wspaniałe kluski leniwe z cukrem i zasmażaną bułeczką... Pamiętam smak świeżo smażonych ryb (np. okoni), które łowiliśmy wspólnie z tatą w czystym jeszcze wtedy Jeziorku Czerniakowskim. Były także potrawy, których nie spróbowałem nigdy (dla mnie wtedy i dzisiaj zbyt hardcorowe), którymi zajadali się mój tata i wujek - jedną z nich był móżdżek cielęcy a drugim "daniem" - surowe jajo wysysane przez nakłuwane skorupki... - oczywiście podczas konsumowania wódeczki. Ogórki małosolne - także były u mnie w domu robione samodzielnie przez babcię i potem przez mojego tatę, a ja staram się w moim domu tę tradycję także kultywować.
W owych czasach nie było coca-coli i jakoś bez tego żyliśmy - zachwycając się smakiem podpiwku, który robiła moja babcia.
W menu niektórych restauracji są takie potrawy - ale nie spotkałem nigdy "moich" smaków i chyba już nie spotkam.
Z poważaniem
Wojciech Dymecki



Czekamy na typy!

Jaka jest naprawdę nasza kuchnia regionalna? Prześlijcie swoje propozycje, zaproponujcie produkt czy potrawę, jakie Waszym zdaniem są symbolem Warszawy. Opiszcie też wspomnienie kulinarne, podajcie przepis na ulubione danie z dzieciństwa, podzielcie się anegdotą. Na Wasze kulinarne opowieści czekamy pod adresem: stoleczna@agora.pl, do 14 sierpnia. Listę nominowanych produktów i potraw przedstawimy 16 sierpnia, tego dnia ruszy także głosowanie. Za pośrednictwem naszej strony internetowej możecie też wziąć udział w plebiscycie w innych miastach - wystarczy wejść na www.gazeta.pl/plebiscyt i wybrać interesujący Was region.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy