Znakomita pułapka na kierowców na Wisłostradzie

Jarosław Osowski
11.08.2010 aktualizacja: 2010-08-10 19:28
A A A Drukuj
drogowy B-44, czyli koniec strefy ograniczenia prędkości przy wyjeździe na Wisłostradę z Karowej Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Z jaką prędkością można jechać po Wisłostradzie? Ile osób, tyle odpowiedzi, a policja sypie mandatami. - Tam obowiązuje logika znaków od czapy - uważa prof. Mirosława Marody, która sama usiłowała rozwikłać drogową zagadkę.
SERWISY
Niedawno socjolog Uniwersytetu Warszawskiego skręcała w Wisłostradę z Nowego Zjazdu. Przed światłami zauważyła dużą białą tablicę z przekreśloną liczbą 50. To znak B-44, czyli koniec strefy ograniczenia prędkości. Nie dojechała do mostu Gdańskiego, a tam zatrzymali ją policjanci. - Proszę pani, usłyszałam, to jest obszar zabudowany! W całej Warszawie obowiązuje ograniczenie do 50 km na godzinę, chyba że znaki pokazują inaczej - opowiada prof. Marody. - I nieważne, że Wisłostrada to trzypasmówka. Że jak się z niej skręca na Żoliborz, to stoi znak B-43, czyli początek strefy ograniczenia prędkości do 50 km na godz. Na logikę między Nowym Zjazdem a ul. Krasińskiego obowiązuje inna, tylko jaka?

Nie do rozgryzienia

To pytanie zadajemy rzecznikowi prasowemu Zarządu Dróg Miejskich Adamowi Sobierajowi. - 60? - zgaduje. - Musiałbym sprawdzić, ale wiem, że miejski inżynier ruchu ma zamiar podnieść tam limit do 70.

Janusz Galas, miejski inżynier ruchu, zastrzega, że mówi "z głowy". - Do Trasy AK na Wisłostradzie jest 80 km na godz., a dalej dopiero ma być 70 - informuje. A jak jest w takim razie teraz? - W dzień 50, a w nocy 60 - odpowiada, choć nie jest pewny, kiedy ta noc w świecie znaków się zaczyna, a kiedy kończy. - Taka polska paranoja, że kierowca musi patrzeć na zegarek, żeby wiedzieć, z jaką prędkością ma jechać - przyznaje.

- To jest nie do rozgryzienia, więc na Wisłostradzie istnieje znakomita pułapka na kierowców, którzy nie mają zielonego pojęcia, co sobie wykombinowali drogowcy - uważa prof. Marody, która posłusznie zapłaciła 200 zł mandatu, przyjęła sześć punktów karnych, a teraz chce ostrzec innych.

Suń w dzień, przyspiesz nocą

O darmowe korepetycje z przepisów, które zastosowano na Wisłostradzie, poprosiliśmy młodszego inspektora Wojciecha Pasiecznego z warszawskiej drogówki. - Ludzie uczą się do egzaminu na prawo jazdy kilku pytań na pamięć, a potem mają kłopoty - westchnął na wstępie i przypomniał: nad Wisłą możemy sunąć najwyżej 50 km na godz., trochę szybciej (60 km na godz.) od godz. 23 do 5 nad ranem, a do 80 km na godz. wolno nam się rozpędzić tylko na wysokości Kępy Potockiej i Lasu Bielańskiego. I jeszcze jedna zasada: jeśli za skrzyżowaniem albo jakimkolwiek zjazdem z Wisłostrady nie widać kolejnego znaku z wyższym limitem prędkości, obowiązuje podstawowe ograniczenie - 50 w dzień i 60 w nocy.

Zmiana na mikołajki

Janusz Galas daje na szczęście nadzieję na likwidację tego bałaganu. Zaakceptował już projekt organizacji ruchu, w którym na obu jezdniach Wisłostrady między Trasą AK na Żoliborzu a Trasą Siekierkowską na Czerniakowie będzie można jechać 70 km na godz. Policja też już się na to zgodziła. Zarząd Dróg Miejskich szuka właśnie pieniędzy na nowe znaki i przeprogramowanie sygnalizacji świetlnych. - Kiedy znajdziemy fundusze, ogłosimy przetarg i jego zwycięzca wprowadzi zmiany - zapowiada Adam Sobieraj z ZDM. Kiedy? - Może akurat na mikołajki - przewiduje grudniowy prezent dla kierowców.

W jednym tylko miejscu prędkość pozostanie bez zmian: to słynny tunel wzdłuż Wisły. Przed wjazdami do niego ustawiono bowiem elektroniczne tablice, na których mogą się wyświetlać wyłącznie liczby 30 i 50.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy