Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego

Iwona Szpala
11.08.2010 aktualizacja: 2010-08-10 21:54
A A A Drukuj
Wpisy na krzyżu pod Pałacem Prezydenckim Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Warszawski SLD: - Nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego w stolicy, podobnie jak na budowę kolejnego monumentu ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, którego chce PiS.
Wczoraj w Sejmie posłowie PiS apelowali o powołanie honorowego komitetu budowy pomnika ofiar katastrofy pod honorowym patronatem matki Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Według wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego to idea, która "może połączyć wszystkich Polaków i wszystkie środowiska w Polsce".

Jak się okazuje, wyłączając warszawskie SLD: - Nie widzimy potrzeby wystawiania kolejnego monumentu ofiarom katastrofy. Przecież pomnik ku ich pamięci powstaje na Powązkach. Jeśli już - ufundujmy tablicę, najlepiej w okolicach Sejmu, w samolocie zginęła nie tylko para prezydencka, ale bardzo wielu posłów.

Odpowiada ten, kto ma chodnik

Partyjni liderzy spotkali się na Rozbrat, bo jak tłumaczy Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, "dalsze tolerowanie sytuacji pod Pałacem Prezydenckim może skończyć się rozlewem nawet krwi". W siedzibie partyjnej zostało postawionych kilka tez. - Streszczę je następująco: domagamy się, by Platforma i prezydent Warszawy otwarcie przeciwstawili się dalszemu kupczeniu krzyżem. Mówię tu o ultimatum obrońców, którzy chcą go wymienić wyłącznie na pomnik - wyjaśnia Wierzbicki.

Jak twierdzi, w partyjnych szeregach "czuje się niepokój". Od kilku tygodni Sojusz prowadzi bowiem obserwacje Krakowskiego Przedmieścia. Działacze incognito uczestniczyli w obu manifestacjach, regularnie chodzą także pod krzyż, by badać nastroje. - Czy mamy czekać, aż dojdzie do tragedii, ataku, użycia przemocy? Tam jest coraz gorzej, a PO i prezydent Warszawy zachowują się tak, jakby sprawa nie dotyczyła elit rządzących stolicą.

Praktycznie od początku sporu na Krakowskim Przedmieściu ratusz powtarza, że sytuację pod Pałacem może rozwiązać jedynie Kancelaria Prezydenta RP, jako właściciel terenu, na którym harcerze ustawili krzyż. Jednak SLD twierdzi, że od tygodnia nie jest to skuteczne alibi. - W trakcie przygotowań do procesji krzyż ogrodzono barierkami, centrum politycznych wydarzeń stał się chodnik. Ten należy do miasta, więc i do rządzącej tu PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz - wyjaśnia Wierzbicki. - Nasza kolejna teza brzmi: niech przywrócą tam porządek.

Poczekajmy do końca sierpnia

Polityczną ofensywę, która wymierzona będzie głównie w koalicyjną PO, lewica planuje za kilkanaście dni, na pierwszej po wakacjach sesji Rady Warszawy. Tam działacze zamierzają ogłosić publicznie ustalenia z Rozbrat. A wśród nich - partyjne stanowisko wobec pomnika zmarłego prezydenta.

- Ponieważ pojawiają się kolejne, około PiS-owskie inicjatywy, a Platforma milczy, oświadczam jako jej stołeczny koalicjant: - nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego. Nie poprzemy w radzie miasta żadnej lokalizacji, nie zagłosujemy za choćby złotówką na takie upamiętnienie - mówi "Gazecie" lider warszawskiego Sojuszu. - Ludzi nie ocenia się za to, jak zginęli, ale czego dokonali za życia. Lewica nie widziała i nadal nie widzi w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zasług, które wynosiłyby go na pomniki.

Bojowo nastawiony Sojusz może mieć problemy z uzyskaniem deklaracji od stołecznej ekipy PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na urlopie. Zaś politycy tej partii mówią nieoficjalnie, że zgodnie z decyzją partyjnych liderów nie zamierzają uczestniczyć w "politycznej bójce o krzyż".

- Poczekajmy, wyciszmy się. To, co dzieje się wokół upamiętnień czy krzyża, jest czystym szaleństwem - komentuje Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miasta. - W takiej atmosferze nie zamierzamy składać obietnic ani PiS, ani lewicy. Oba ugrupowania działają na granicy przesady, niech najpierw oprzytomnieją.

Jednak, jak mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków Platformy, krzyż ma być przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia z końcem sierpnia. - W PO wiemy, że może być coraz trudniej. Grupa pod krzyżem wyraźnie się radykalizuje. Nie sądzę, by pomysł wzięcia jej jesiennym chłodem, o którym mówiła m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, okazał się skuteczny - kończy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy