Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego
11.08.2010
aktualizacja: 2010-08-10 21:54
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Warszawski SLD: - Nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego w stolicy, podobnie jak na budowę kolejnego monumentu ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, którego chce PiS.
ZOBACZ TAKŻE
- Pomnik - wszystkim tak, prezydentowi nie (14-10-10, 01:00)
- Większość Polaków nie chce pomnika Kaczyńskiego w stolicy (13-10-10, 13:28)
- Cicha wojna w stołecznym SLD. Napieralski robi porządki (09-10-10, 13:00)
- Chodnik pod krzyżem jak dzikie obozowisko. Są skargi (28-08-10, 10:00)
- Tablica za krzyż? Macierewicz nie ufa stronie prezydenckiej (11-08-10, 19:23)
- Demonstracja lewicy w obronie świeckości państwa (10-08-10, 17:45)
- "Zabierzcie ten krzyż" apeluje do PO warszawska lewica (05-08-10, 07:00)
- Awantura o pomnik Kaczyńskiego przełożona na jesień (30-07-10, 09:00)
Wczoraj w Sejmie posłowie PiS apelowali o powołanie honorowego komitetu budowy pomnika ofiar katastrofy pod honorowym patronatem matki Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Według wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego to idea, która "może połączyć wszystkich Polaków i wszystkie środowiska w Polsce".
Jak się okazuje, wyłączając warszawskie SLD: - Nie widzimy potrzeby wystawiania kolejnego monumentu ofiarom katastrofy. Przecież pomnik ku ich pamięci powstaje na Powązkach. Jeśli już - ufundujmy tablicę, najlepiej w okolicach Sejmu, w samolocie zginęła nie tylko para prezydencka, ale bardzo wielu posłów.
Odpowiada ten, kto ma chodnik
Partyjni liderzy spotkali się na Rozbrat, bo jak tłumaczy Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, "dalsze tolerowanie sytuacji pod Pałacem Prezydenckim może skończyć się rozlewem nawet krwi". W siedzibie partyjnej zostało postawionych kilka tez. - Streszczę je następująco: domagamy się, by Platforma i prezydent Warszawy otwarcie przeciwstawili się dalszemu kupczeniu krzyżem. Mówię tu o ultimatum obrońców, którzy chcą go wymienić wyłącznie na pomnik - wyjaśnia Wierzbicki.
Jak twierdzi, w partyjnych szeregach "czuje się niepokój". Od kilku tygodni Sojusz prowadzi bowiem obserwacje Krakowskiego Przedmieścia. Działacze incognito uczestniczyli w obu manifestacjach, regularnie chodzą także pod krzyż, by badać nastroje. - Czy mamy czekać, aż dojdzie do tragedii, ataku, użycia przemocy? Tam jest coraz gorzej, a PO i prezydent Warszawy zachowują się tak, jakby sprawa nie dotyczyła elit rządzących stolicą.
Praktycznie od początku sporu na Krakowskim Przedmieściu ratusz powtarza, że sytuację pod Pałacem może rozwiązać jedynie Kancelaria Prezydenta RP, jako właściciel terenu, na którym harcerze ustawili krzyż. Jednak SLD twierdzi, że od tygodnia nie jest to skuteczne alibi. - W trakcie przygotowań do procesji krzyż ogrodzono barierkami, centrum politycznych wydarzeń stał się chodnik. Ten należy do miasta, więc i do rządzącej tu PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz - wyjaśnia Wierzbicki. - Nasza kolejna teza brzmi: niech przywrócą tam porządek.
Poczekajmy do końca sierpnia
Polityczną ofensywę, która wymierzona będzie głównie w koalicyjną PO, lewica planuje za kilkanaście dni, na pierwszej po wakacjach sesji Rady Warszawy. Tam działacze zamierzają ogłosić publicznie ustalenia z Rozbrat. A wśród nich - partyjne stanowisko wobec pomnika zmarłego prezydenta.
- Ponieważ pojawiają się kolejne, około PiS-owskie inicjatywy, a Platforma milczy, oświadczam jako jej stołeczny koalicjant: - nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego. Nie poprzemy w radzie miasta żadnej lokalizacji, nie zagłosujemy za choćby złotówką na takie upamiętnienie - mówi "Gazecie" lider warszawskiego Sojuszu. - Ludzi nie ocenia się za to, jak zginęli, ale czego dokonali za życia. Lewica nie widziała i nadal nie widzi w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zasług, które wynosiłyby go na pomniki.
Bojowo nastawiony Sojusz może mieć problemy z uzyskaniem deklaracji od stołecznej ekipy PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na urlopie. Zaś politycy tej partii mówią nieoficjalnie, że zgodnie z decyzją partyjnych liderów nie zamierzają uczestniczyć w "politycznej bójce o krzyż".
- Poczekajmy, wyciszmy się. To, co dzieje się wokół upamiętnień czy krzyża, jest czystym szaleństwem - komentuje Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miasta. - W takiej atmosferze nie zamierzamy składać obietnic ani PiS, ani lewicy. Oba ugrupowania działają na granicy przesady, niech najpierw oprzytomnieją.
Jednak, jak mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków Platformy, krzyż ma być przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia z końcem sierpnia. - W PO wiemy, że może być coraz trudniej. Grupa pod krzyżem wyraźnie się radykalizuje. Nie sądzę, by pomysł wzięcia jej jesiennym chłodem, o którym mówiła m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, okazał się skuteczny - kończy.
Jak się okazuje, wyłączając warszawskie SLD: - Nie widzimy potrzeby wystawiania kolejnego monumentu ofiarom katastrofy. Przecież pomnik ku ich pamięci powstaje na Powązkach. Jeśli już - ufundujmy tablicę, najlepiej w okolicach Sejmu, w samolocie zginęła nie tylko para prezydencka, ale bardzo wielu posłów.
Odpowiada ten, kto ma chodnik
Partyjni liderzy spotkali się na Rozbrat, bo jak tłumaczy Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, "dalsze tolerowanie sytuacji pod Pałacem Prezydenckim może skończyć się rozlewem nawet krwi". W siedzibie partyjnej zostało postawionych kilka tez. - Streszczę je następująco: domagamy się, by Platforma i prezydent Warszawy otwarcie przeciwstawili się dalszemu kupczeniu krzyżem. Mówię tu o ultimatum obrońców, którzy chcą go wymienić wyłącznie na pomnik - wyjaśnia Wierzbicki.
Jak twierdzi, w partyjnych szeregach "czuje się niepokój". Od kilku tygodni Sojusz prowadzi bowiem obserwacje Krakowskiego Przedmieścia. Działacze incognito uczestniczyli w obu manifestacjach, regularnie chodzą także pod krzyż, by badać nastroje. - Czy mamy czekać, aż dojdzie do tragedii, ataku, użycia przemocy? Tam jest coraz gorzej, a PO i prezydent Warszawy zachowują się tak, jakby sprawa nie dotyczyła elit rządzących stolicą.
Praktycznie od początku sporu na Krakowskim Przedmieściu ratusz powtarza, że sytuację pod Pałacem może rozwiązać jedynie Kancelaria Prezydenta RP, jako właściciel terenu, na którym harcerze ustawili krzyż. Jednak SLD twierdzi, że od tygodnia nie jest to skuteczne alibi. - W trakcie przygotowań do procesji krzyż ogrodzono barierkami, centrum politycznych wydarzeń stał się chodnik. Ten należy do miasta, więc i do rządzącej tu PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz - wyjaśnia Wierzbicki. - Nasza kolejna teza brzmi: niech przywrócą tam porządek.
Poczekajmy do końca sierpnia
Polityczną ofensywę, która wymierzona będzie głównie w koalicyjną PO, lewica planuje za kilkanaście dni, na pierwszej po wakacjach sesji Rady Warszawy. Tam działacze zamierzają ogłosić publicznie ustalenia z Rozbrat. A wśród nich - partyjne stanowisko wobec pomnika zmarłego prezydenta.
- Ponieważ pojawiają się kolejne, około PiS-owskie inicjatywy, a Platforma milczy, oświadczam jako jej stołeczny koalicjant: - nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego. Nie poprzemy w radzie miasta żadnej lokalizacji, nie zagłosujemy za choćby złotówką na takie upamiętnienie - mówi "Gazecie" lider warszawskiego Sojuszu. - Ludzi nie ocenia się za to, jak zginęli, ale czego dokonali za życia. Lewica nie widziała i nadal nie widzi w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zasług, które wynosiłyby go na pomniki.
Bojowo nastawiony Sojusz może mieć problemy z uzyskaniem deklaracji od stołecznej ekipy PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na urlopie. Zaś politycy tej partii mówią nieoficjalnie, że zgodnie z decyzją partyjnych liderów nie zamierzają uczestniczyć w "politycznej bójce o krzyż".
- Poczekajmy, wyciszmy się. To, co dzieje się wokół upamiętnień czy krzyża, jest czystym szaleństwem - komentuje Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miasta. - W takiej atmosferze nie zamierzamy składać obietnic ani PiS, ani lewicy. Oba ugrupowania działają na granicy przesady, niech najpierw oprzytomnieją.
Jednak, jak mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków Platformy, krzyż ma być przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia z końcem sierpnia. - W PO wiemy, że może być coraz trudniej. Grupa pod krzyżem wyraźnie się radykalizuje. Nie sądzę, by pomysł wzięcia jej jesiennym chłodem, o którym mówiła m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, okazał się skuteczny - kończy.
-
Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego
marty25
11.08.10, 10:12
Jeśli pomysły Pani Gronkiewicz-Waltz na zarządzanie stolicą mają polegać na próbach "wzięcia ludzi jesiennym chłodem" to może powinna odpuścić swoją obecną funkcję i zająć się czym innym... »
-
Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego
marianna102
11.08.10, 13:06
Czy ktoś potrafi wyobrazić sobie sytuację, gdy w katastrofie ginie kanclerz Niemiec z grupą parlamentarzystów, dowództwem Bundeswehry itd, a część Niemców zaczyna cyrk pod tytułem - żadnego »
-
Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego
mariuszelwood
11.08.10, 19:50
Świat zwariował.Czyżby tylko / z polityków / tzw. komuniści byli normalni?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


