PiS alarmuje: internauci z krzyżami idą pod dom prezesa

Iwona Szpala, Piotr Machajski
13.08.2010 aktualizacja: 2010-08-13 10:56
A A A Drukuj
Manifestacja przeciwników krzyża przed Pałacem Prezydenckim Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Zastępy policji ściągniętej przez PiS zjechały pod dom Jarosława Kaczyńskiego, gdzie internauci mieli pikietować z krzyżami jak wcześniej pod Pałacem Prezydenckim. Nikt nie przyszedł.
W środowy wieczór w okolice ul. Mickiewicza na Żoliborzu zjechała niespotykana dawno liczba radiowozów. Krążyły na pl. Wilsona i Gwiaździstej. Patrole zapuszczały się na parkingi os. Potok. - Obława jakaś? Bandyty szukają? - komentowali między sobą mieszkańcy okolicznych bloków.

Trop podrzucił dopiero jeden z policjantów: - Chodzi o dom pana Jarosława. Tego Jarosława - dodał. Potem padło kilka haseł: - Krzyże, manifestacja, internet, szukajcie w Google'u - poradził.

Wczoraj wiceszef żoliborskiej komendy wyjaśnił nam, że policja dostała sygnał o nielegalnej manifestacji pod domem prezesa PiS. - Jej uczestnicy mieli się zwoływać przez internet - mówi podinsp. Sylwester Kunkowski. - Pojechały tam nasze patrole ze wsparciem jednej drużyny z oddziału prewencji. Informacja się nie potwierdziła.

- Czyli nikt nie przyszedł? - pytamy. - No, tak - odpowiada.

Poruszenie w ratuszu

Zanim jednak do akcji wkroczyli policjanci, potencjalnym zagrożeniem domu Jarosława Kaczyńskiego zajmowała się ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz. Stanisław Kostrzewski, dyrektor generalny PiS i skarbnik tej partii, poprosił ratusz o interwencję "w związku z informacjami pojawiającymi się na portalach internetowych o mającym się odbyć w godzinach wieczornych zgromadzeniu publicznym".

Pismo autorstwa jednego z bliższych współpracowników prezesa PiS wzbudziło poruszenie w urzędzie miasta. - To pierwszy przypadek, gdy ktoś informuje o podejrzeniu nielegalnego zgromadzenia - przyznaje Jarosław Joźwiak z gabinetu prezydent Warszawy. - W dodatku sygnał pochodzi od najwyższych władz partii politycznej.

Stołeczni urzędnicy sprawdzili, że manifestacji nikt nie zarejestrował. Odesłali więc pismo policji.

PiS analizuje nastroje

Stanisław Kostrzewski opowiada "Gazecie", że zdecydował się wezwać na pomoc urzędników i policję po lekturze wpisów na forum internetowym. Wysłał aż pięć stron cytatów. - Było tam o kamieniach, betoniarkach. Musiałem zareagować w imię spokoju. Wiadomo, jaka jest dziś ogólna atmosfera - mówi.

Internetowe fora śledzi pracownik centrali PiS. - Do jego obowiązków należy informowanie o każdej sytuacji, także o grożącym niebezpieczeństwie - zdradza Kostrzewski.

Ten właśnie mechanizm zadziałał w ostatnią środę, gdy na jego biurku znalazły się wydruki tego, co jego podwładny wyśledził na portalu TVN 24. Jak mówi, dotąd nie zdarzało się, by po zbadaniu nastrojów internautów alarmował urzędy publiczne. - Jednak ton tych skrzykiwań był wyjątkowy - uważa.

Internauci krążą

- Nie wiem, jak by się to wszystko skończyło, gdyby nie wspaniała akcja komendanta stołecznego - mówi "Gazecie" Stanisław Kostrzewski. - Wysłali dwa, trzy patrole, które zaczęły krążyć po okolicy. To wystarczyło, by odgonić chętnych do manifestacji.

Pytamy, czy widział demonstrantów nadciągających pod dom prezesa Kaczyńskiego. Odpowiada, że na Żoliborzu nie był, ale co godzina dostawał raporty od współpracowników. Oni też nie zauważyli nic niepokojącego. Dyrektor Kostrzewski jest przekonany: internauci czaili się wokół domu Jarosława Kaczyńskiego.

- I nie zdecydowali się podejść? - pytamy.

- Tylko dlatego, że była tam policja - uważa.

Podinsp. Kunkowski: - Od początku podejrzewaliśmy, że nikogo tam nie będzie. Te nawoływania internetowe nie brzmiały zbyt wiarygodnie.

Policjanci przyznają, że są już zmęczeni "polityczną awanturą wokół krzyża". W środę okolice domu Jarosława Kaczyńskiego pilnowało kilkunastu funkcjonariuszy. Ale kilkuset mundurowych od początku sierpnia pilnuje porządku na Krakowskim Przedmieściu. - To nam już wychodzi bokiem - słyszymy od oficera stołecznej policji. - Dzień, dwa to nie problem, ale jesteśmy na Krakowskim już dziesiąty dzień. Zamiast łapać przestępców, musimy pilnować, żeby ci spod krzyża nie skoczyli sobie do gardeł.



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy