Nowa wystawa: Piłsudski zabija smoka z głową Stalina

Jerzy S. Majewski
16.08.2010 aktualizacja: 2010-08-15 21:40
A A A Drukuj
Bitwa według Janusza Bałdygi Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Na obrazie Jerzego Truszkowskiego Józef Piłsudski niczym św. Michał zabija czerwonego smoka z głową Stalina.
Obraz jest nieco kiczowaty, ale pochodzi z 1988 r. i jest pamiątką po estetyce czasów, gdy nieprzebrane tłumy zwiedzały galerie sztuki poza cenzurą - mieszczące się zwykle w podziemiach polskich kościołów.

Praca Truszkowskiego jest jednym z kilku dzieł sztuki zgromadzonych na wystawie "Osiemnasta bitwa, która zmieniła losy świata". -Takiej wystawy jeszcze nie było. Przywykliśmy do celebrowania naszych klęsk, a zupełnie nie potrafimy chwalić się zwycięstwami - mówi Paweł Sosnowski, kurator wystawy zorganizowanej przez Muzeum Historii Polski.

Kolejne prace i instalacje są mniej konwencjonalne. Uwagę przykuwają zwłaszcza instalacje Janusza Bałdygi. Jego kompozycja przestrzenna jest alegorycznym przedstawieniem bitwy. Naprzeciw siebie widzimy dwie wielkie, okrągłe tarcze. - Te tarcze są jak żołnierskie guziki. Ten czerwony z gwiazdą to guzik z munduru bolszewickiego, biały z orłem jest polski - wyjaśnia Paweł Sosnowski. Obydwa gęsto poprzeszywane są lancami. - To nawiązanie do kluczowej roli kawalerii w wojnie 1920 r. Po zakończeniu wojny na skutek doświadczeń takiej mobilnej walki skupiono się właśnie na rozwoju kawalerii - słyszymy.

Widzowie muszą przeciskać się pomiędzy ostrymi grotami lanc, stanowiącymi symboliczne wyznaczenie linii frontu. Kompozycji towarzyszą monochromatyczne obrazy Marcina Chomickiego przedstawiające pociski karabinowe świszczące w przestrzeni.

Ale największe wrażenie wywiera instalacja wideo Bałdygi. Tematycznie dotyczy czasów późniejszych. Jest historią wsi Tokary przedzielonej w 1945 r. granicą polsko-radziecką. - Cmentarz został po jednej stronie granicy, a kościół po drugiej. Dom w Polsce, a stodoła w ZSRR. Mieszkańcy próbowali przekupić tych, który linie graniczną wyznaczali i granica przesuwała się raz w tę, raz w tamtą stronę - opowiada Bałdyga. A opowieści towarzyszy symboliczny obraz. To pomieszczenie przecięte w połowie linką. Bałdyga z impetem puszcza po podłodze szklanki wypełnione woda. Odbijają się o sznur. Zatrzymują, cofają. I z jednej, i z drugiej strony. Niektóre się wywracają. Wylewa się z nich woda. Są jak zabici mieszkańcy wsi, którzy usiłowali przekroczyć granicę.

Wystawa trwać będzie do 1 września w godzinach od 10 do 18 w namiocie na pl. Defilad. Wstęp wolny.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy