Nowa wystawa: Piłsudski zabija smoka z głową Stalina
16.08.2010
aktualizacja: 2010-08-15 21:40
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Na obrazie Jerzego Truszkowskiego Józef Piłsudski niczym św. Michał zabija czerwonego smoka z głową Stalina.
ZOBACZ TAKŻE
- Kapliczka katyńsko-smoleńska stoi już od 2 miesięcy (16-08-10, 10:00)
- "Wojna światów 1920": Piłsudski i Lenin oko w oko (16-08-10, 09:00)
- Wojsko chowa orła za płótnem. "Bo nie ma korony" (20-08-10, 18:26)
- Uroczystości Wojska Polskiego dla nielicznych (15-08-10, 22:21)
- Piknik z wojskiem: czołgi, marynarze i lotnicy (15-08-10, 21:07)
Obraz jest nieco kiczowaty, ale pochodzi z 1988 r. i jest pamiątką po estetyce czasów, gdy nieprzebrane tłumy zwiedzały galerie sztuki poza cenzurą - mieszczące się zwykle w podziemiach polskich kościołów.
Praca Truszkowskiego jest jednym z kilku dzieł sztuki zgromadzonych na wystawie "Osiemnasta bitwa, która zmieniła losy świata". -Takiej wystawy jeszcze nie było. Przywykliśmy do celebrowania naszych klęsk, a zupełnie nie potrafimy chwalić się zwycięstwami - mówi Paweł Sosnowski, kurator wystawy zorganizowanej przez Muzeum Historii Polski.
Kolejne prace i instalacje są mniej konwencjonalne. Uwagę przykuwają zwłaszcza instalacje Janusza Bałdygi. Jego kompozycja przestrzenna jest alegorycznym przedstawieniem bitwy. Naprzeciw siebie widzimy dwie wielkie, okrągłe tarcze. - Te tarcze są jak żołnierskie guziki. Ten czerwony z gwiazdą to guzik z munduru bolszewickiego, biały z orłem jest polski - wyjaśnia Paweł Sosnowski. Obydwa gęsto poprzeszywane są lancami. - To nawiązanie do kluczowej roli kawalerii w wojnie 1920 r. Po zakończeniu wojny na skutek doświadczeń takiej mobilnej walki skupiono się właśnie na rozwoju kawalerii - słyszymy.
Widzowie muszą przeciskać się pomiędzy ostrymi grotami lanc, stanowiącymi symboliczne wyznaczenie linii frontu. Kompozycji towarzyszą monochromatyczne obrazy Marcina Chomickiego przedstawiające pociski karabinowe świszczące w przestrzeni.
Ale największe wrażenie wywiera instalacja wideo Bałdygi. Tematycznie dotyczy czasów późniejszych. Jest historią wsi Tokary przedzielonej w 1945 r. granicą polsko-radziecką. - Cmentarz został po jednej stronie granicy, a kościół po drugiej. Dom w Polsce, a stodoła w ZSRR. Mieszkańcy próbowali przekupić tych, który linie graniczną wyznaczali i granica przesuwała się raz w tę, raz w tamtą stronę - opowiada Bałdyga. A opowieści towarzyszy symboliczny obraz. To pomieszczenie przecięte w połowie linką. Bałdyga z impetem puszcza po podłodze szklanki wypełnione woda. Odbijają się o sznur. Zatrzymują, cofają. I z jednej, i z drugiej strony. Niektóre się wywracają. Wylewa się z nich woda. Są jak zabici mieszkańcy wsi, którzy usiłowali przekroczyć granicę.
Wystawa trwać będzie do 1 września w godzinach od 10 do 18 w namiocie na pl. Defilad. Wstęp wolny.
Praca Truszkowskiego jest jednym z kilku dzieł sztuki zgromadzonych na wystawie "Osiemnasta bitwa, która zmieniła losy świata". -Takiej wystawy jeszcze nie było. Przywykliśmy do celebrowania naszych klęsk, a zupełnie nie potrafimy chwalić się zwycięstwami - mówi Paweł Sosnowski, kurator wystawy zorganizowanej przez Muzeum Historii Polski.
Kolejne prace i instalacje są mniej konwencjonalne. Uwagę przykuwają zwłaszcza instalacje Janusza Bałdygi. Jego kompozycja przestrzenna jest alegorycznym przedstawieniem bitwy. Naprzeciw siebie widzimy dwie wielkie, okrągłe tarcze. - Te tarcze są jak żołnierskie guziki. Ten czerwony z gwiazdą to guzik z munduru bolszewickiego, biały z orłem jest polski - wyjaśnia Paweł Sosnowski. Obydwa gęsto poprzeszywane są lancami. - To nawiązanie do kluczowej roli kawalerii w wojnie 1920 r. Po zakończeniu wojny na skutek doświadczeń takiej mobilnej walki skupiono się właśnie na rozwoju kawalerii - słyszymy.
Widzowie muszą przeciskać się pomiędzy ostrymi grotami lanc, stanowiącymi symboliczne wyznaczenie linii frontu. Kompozycji towarzyszą monochromatyczne obrazy Marcina Chomickiego przedstawiające pociski karabinowe świszczące w przestrzeni.
Ale największe wrażenie wywiera instalacja wideo Bałdygi. Tematycznie dotyczy czasów późniejszych. Jest historią wsi Tokary przedzielonej w 1945 r. granicą polsko-radziecką. - Cmentarz został po jednej stronie granicy, a kościół po drugiej. Dom w Polsce, a stodoła w ZSRR. Mieszkańcy próbowali przekupić tych, który linie graniczną wyznaczali i granica przesuwała się raz w tę, raz w tamtą stronę - opowiada Bałdyga. A opowieści towarzyszy symboliczny obraz. To pomieszczenie przecięte w połowie linką. Bałdyga z impetem puszcza po podłodze szklanki wypełnione woda. Odbijają się o sznur. Zatrzymują, cofają. I z jednej, i z drugiej strony. Niektóre się wywracają. Wylewa się z nich woda. Są jak zabici mieszkańcy wsi, którzy usiłowali przekroczyć granicę.
Wystawa trwać będzie do 1 września w godzinach od 10 do 18 w namiocie na pl. Defilad. Wstęp wolny.
-
Nowa wystawa: Piłsudski zabija smoka z głową St...
krwawymsciciel
16.08.10, 14:40
kto do cholery wymysla tak debilne godziny jak 10-18 kiedy wiekszosc ludzipracuje? »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


