Trudno będzie o pomnik na Krakowskim. Procedury...

rozmawiała Iwona Szpala
17.08.2010 aktualizacja: 2010-08-16 20:27
A A A Drukuj
Fragment obelisku autorstwa Maksymiliana Biskupskiego, którego projekt zaprezentowali Fot. gazeta.pl
  • Projekt obelisku autorstwa Maksymiliana Biskupskiego, zaprezentowany przez 'obrońców krzyża' na Krakowskim Przedmieściu
Pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu i w mediach trwa nieustanna debata o upamiętnieniu ofiar katastrofy smoleńskiej, a przecież są reguły i procedury. Kto, kiedy i w jaki sposób chce i może coś upamiętnić w Warszawie. Rozmawiamy z Jarosławem Jóźwiakiem, wicedyrektorem gabinetu prezydent Warszawy.
"Gazeta": Będzie pomnik ofiar na Krakowskim Przedmieściu?

Jarosław Jóźwiak: Szansa na uzyskanie zgody stołecznego konserwatora zabytków może okazać się rzeczą szalenie trudną. Trakt Królewski jest chroniony podwójnie - przez rejestr zabytków i jako otulina Starego Miasta wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. To z pewnością komplikuje i wydłuża decyzję konserwatora.

Ile dni konserwator zabrało wydanie zgody na tablicę pamiątkową, o którą wystąpiła Kancelaria Prezydenta?

- Trzy dni. Ale proszę nie porównywać tablicy na budynku z monumentem, więc formą, która wbija się fizycznie w Krakowskie Przedmieście, wyjątkowy fragment miasta.

Mimo to politycy PiS, część rodzin ofiar, które reprezentuje wdowa po szefie klubu PiS Przemysławie Gosiewskim, wskazują właśnie Pałac. Na przykład dla Obelisku Wierności Ojczyźnie z 96 dłońmi ofiar, który pani Gosiewska zamówiła u rzeźbiarza Maksymiliana Biskupskiego.



- W ratuszu nie ma żadnego wniosku o upamiętnienie. Poruszamy się raczej w świecie publicznych deklaracji, nie konkretów.

A są takie?

- Tak, jeden: upamiętnienie ofiar na Powązkach Wojskowych. Projekt, w który miasto zaangażowało się wiele miesięcy temu. Na prośbę strony rządowej, bez rozgłosu. Przypominam, że w projekcie uczestniczy też część rodzin tragicznie zmarłych. Jest koncepcja, budżet sięgający 2,5 mln zł i zgoda najbliższych. Ta doprawdy nie była łatwa. Rozmowy o wyglądzie nagrobków - sądzę, że godnych, bo kosztujących ok. 30 tys. zł każdy - prowadziliśmy z bliskimi ofiar ponad dwa miesiące. Sądziliśmy, że mamy kompromis w sprawie stołecznego upamiętnienia. Także z rodziną zmarłego posła Gosiewskiego, która we wszystkim uczestniczyła. Z tym większym zaskoczeniem przyjęliśmy słowa pani Beaty Gosiewskiej o kolejnym pomniku.

Nie ma do tego prawa?

- Ależ ma, tak jak każdy, kto w Warszawie chce stawiać pomnik. Mamy kilka aktywnych komitetów budowy. Pani Gosiewska jako warszawska radna z pewnością wie, że na pomnik muszą zgodzić się radni Warszawy. Wbrew wielu opiniom nie może to więc być arbitralna decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sprawą zasadniczą jest też akceptacja wszystkich rodzin ofiar katastrofy.

Ale na Powązkach powszechnej zgody nie było, a pomnik i tak stanie.

- Zapraszaliśmy wszystkich, odpowiedzieli przedstawiciele ponad trzydziestu rodzin.

Bez bliskich pary prezydenckiej

- Pracowaliśmy głównie z rodzinami ofiar, które są pochowane w Warszawie. Były spotkania u ministra Michała Boniego. Rzeczywiście nikt od pana Jarosława Kaczyńskiego nie brał w nich udziału. Dlaczego? Nie wiem. Zaproszenie z pewnością wystosowane było pod dobry adres.

PiS zapowiada komitet budowy pomnika ofiar, któremu ma patronować Jadwiga Kaczyńska, matka zmarłego prezydenta. Według wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego to idea, która "może połączyć wszystkich Polaków i wszystkie środowiska w Polsce".

- Nie wiemy, jak inicjatywa polityków PiS ma się do idei pani Gosiewskiej. Czy to ma być kolejne, trzecie już, upamiętnienie? Zamiast słów, doradzałbym wszystkim chętnym skorzystanie z obowiązującej w mieście procedury.

Czyli co posłowie PiS mieliby zrobić?

- Zarejestrować organizacyjny, a nie honorowy komitet budowy jako fundament upamiętnień. Wskazać lokalizację, projekt albo założenia pomnika, zdobyć fundusze albo wskazać pewne źródła finansowania, bo często w takich właśnie szczegółach rozpływają się upamiętnienia. Komplet dokumentów dostaną radni i zdecydują, co dalej.

Warszawa nie może zapłacić za pomnik ofiar?

- Proszę zapytać radnych, czy chcą, by miasto zaangażowane na 2,5 mln zł w pomnik ofiar na Powązkach ma zająć się kolejnym upamiętnieniem tragedii smoleńskiej.

Ile może potrwać "procedura", o której pan mówi? Niektóre komitety budowy nie mogą uporać się z upamiętnieniami przez wiele lat.

- Wszystko zależy od miejsca i formy pomnika ofiar.

Więc krzyż, ten albo kolejny, którego ustawienie - na wypadek przenosin harcerskiego - zapowiadają obrońcy, może stać pod Pałacem kolejne miesiące?

- Zapewniam, że po uroczystych przenosinach obecnego krzyża do kościoła św. Anny kolejny nie ma szans się tam utrzymać. Strażnikiem terenu Kancelarii Prezydenta jest BOR, my odpowiadamy za ciągi piesze. Nie pozwolimy, by na terenie miasta stawały nielagalne obiekty lub samowole budowlane.

Podziel się

  • Trudno będzie o pomnik na Krakowskim. Procedury... rydzyk_fizyk 17.08.10, 08:05

    Jest wyjście kompromisowe - można postawić podświetlaną kostkę taką jak z obrazami Canaletta. Konserwator nie będzie protestował skoro już zezwolił na umieszczenie podobnych na Krakowskim »

  • Trudno będzie o pomnik na Krakowskim. Procedury... stanczykowo 17.08.10, 10:11

    Z tego wyraźnie wynika, że PiSowi bardziej chodzi o wrzask, rozróbę,wymachiwanie krzyżem i szantaże pomnikowe, niż o rzeczywiste działanie w tejsprawie. W przeciwnym razie już dawno mieliby »

  • Stop, Wystarczy juz tego gburiaifuria 17.08.10, 14:32

    Ten pomnik to ohyda i tylko oszpeci to slawne miejsce. Powinnismy wszyscyniedopuscic do postawienia czegos takiego. To banda fanatykow. Jeszcze trochei zarzadaja by zdjac z cokolu pomnik Ks.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy