Spór Złotą 44: co wolno sąsiadowi, a co inwestorowi?
20.08.2010
aktualizacja: 2010-08-19 19:57
Coraz ostrzejszy spór o wieżowiec Libeskinda. Budowę wstrzymują skargi sąsiadów, którzy chcą rekompensat za pogorszenie warunków życia obok wieżowca. Pełnomocniczka mieszkańców: - W moim przekonaniu firma Orco maltretuje psychicznie moich klientów. Przedstawicielka Orco: - Jeśli ktoś kogoś szantażuje, niech nie czuje się maltretowany psychicznie, gdy poszkodowany zawiadamia organy ścigania.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- "Stoikowi też zdarza się wdepnąć w psią kupę" (10-09-10, 13:00)
- Libeskind o Złotej 44: "Proces wieżowca jak u Kafki" (30-08-10, 10:00)
- Pozwolenie jest ważne. Można budować wieżowiec Złota 44 (07-10-10, 16:17)
- Inwestorzy kupują masowo bezpieczne waluty (23-08-10, 20:40)
- Eksperci: Blok przy E. Plater nie pęka przez Złotą 44 (20-08-10, 17:00)
- "Parking przed Złotą 44 nie jest częścią wieżowca" (20-08-10, 15:00)
- "Deszcz? Nie akceptujemy, w Warszawie nigdy nie pada" (20-08-10, 09:00)
- Wojewoda sam zdecyduje o losach Złotej 44 (17-08-10, 06:00)
- Granda, kuriozum, wstyd - kolejne listy o Złotej 44 (25-06-10, 17:00)
- Szok, koszmar - wasze opinie w sprawie Złotej 44 (25-06-10, 13:24)
- "To fatalne dla Warszawy, że wieżowiec nie powstanie" (24-06-10, 16:17)
- Szkielet wieżowca Libeskinda będzie straszył na Euro (24-06-10, 06:00)
- Apartamentowiec Złota 44 do nadzoru budowlanego? (14-08-10, 10:00)
- Złota 44: Deweloper zawiadomił prokuraturę o szantażu (11-08-10, 09:00)
- Złota 44: kolej na ruch wojewody. Ma 60 dni na decyzję (09-08-10, 16:33)
RAPORTY
SERWISY
192-metrowy wieżowiec przy Złota 44 zaprojektowany przez Daniela Libeskinda wciąż jest betonowym ogryzkiem. Jego budowę zatrzymały protesty sąsiadów, błędy urzędników i wyroki sądów. Czy to dobrze, że nasze prawo pozwala blokować budowy o miesiące, a może i lata?
- Decyzja o tym, czy podtrzymać pozwolenie na budowę Złotej 44 opóźni się. Zajmujemy się tą sprawą po tym, gdy na początku lipca jej akta przekazał nam do ponownego rozpoznania Naczelny Sąd Administracyjny. Niestety, okazało się, że akta są niekompletne - poinformowała w czwartek Ivetta Biały, rzeczniczka mazowieckiego wojewody. Urzędnicy zwrócili się o dostarczenie brakujących dokumentów, m.in. części analiz i części projektu budowlanego. Dopiero kiedy je dostaną, będzie możliwe określenie, kiedy zapadnie decyzja w sprawie pozwolenia na budowę. Raczej nie nastąpi to - jak planował dotąd wojewoda - do 3 września.
To oznacza kolejną zwłokę w budowie wieżowca zaprojektowanego przez słynnego Daniela Libeskinda, poetycko nazywanego Szklanym Żaglem. Jego budowa zaczęła się w maju 2008 r. Stanęła prawie rok później, bo inwestor firma Orco miał kłopoty finansowe. Teraz mogłaby dostać kredyt na wznowienie budowy, ale na przeszkodzie stoi fakt, że pozwolenie na budowę straciło prawomocność. Ubiegłego lata odebrał mu ten status Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego poskarżyło się siedmioro mieszkańców sąsiednich domów.
Orco ma już dość przestoju, który codziennie kosztuje go 45 tys. zł. Firma działa coraz bardziej nerwowo: siedmioro sąsiadów oskarżyła w prokuraturze o szantaż, twierdząc, że próbowali na nim wymusić odkupienie ich mieszkań po 20 tys. zł za metr kwadratowy. Złożyła też zawiadomienie w kancelarii premiera o zamiarze zwrócenia się do międzynarodowych trybunałów z pozwem o 600 mln odszkodowania od państwa polskiego za to, że nasz system prawny umożliwił zatrzymanie inwestycji.
To nie jest liberum veto
To ścisłe centrum, można tu budować gęsto i wysoko. Ale tylko jeśli wynagrodzi się to sąsiadom - przekonuje Anna Borkowska, adwokat mieszkańców walczących z zaprojektowanym przez Daniela Libeskinda wieżowcem Złota 44
Michał Wojtczuk: "Ostateczność". Co to słowo według pani znaczy?
Anna Borkowska: Chodzi panu zapewne o ostateczną decyzję wojewody dotyczącą pozwolenia na budowę wydanego dla Złotej 44? Postępowanie administracyjne jest dwuinstancyjne. Decyzja drugiej instancji jest ostateczna. Ale nie należy tego rozumieć w takim sensie jak Sąd Ostateczny. Ostateczna decyzja nie jest jednoznaczna z prawomocną - takiego statusu nabiera, dopiero jeżeli w ciągu 30 dni nikt nie złoży skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Moi mocodawcy złożyli.
Czy pani zdaniem to dobrze, że nasz system prawny pozwala na cofnięcie ostatecznego pozwolenia na budowę ponad rok po jego wydaniu i w konsekwencji na zatrzymanie rozpoczętej budowy?
- Inwestor Złotej 44 rozpoczął budowę, mając świadomość, że pozwolenie zostało zaskarżone do WSA. Zaczął inwestycję na własne ryzyko, wiedząc, jaka jest stawka.
Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
- Tak, to dobrze, że mamy taki system prawny. Prawo zaskarżenia decyzji administracyjnej do sądu administracyjnego to przejaw demokracji. Postępowanie sądowe daje kontrolę nad tym, czy pozwolenie na budowę zostało wydane kompetentnie i zgodnie z prawem.
Przecież sprawdza to już wojewoda. Po co jeszcze kolejny punkt kontrolny?
- Patrząc na to, co się stało w sprawie Złotej 44, widać, że wojewoda niekoniecznie najlepiej z tego obowiązku kontrolnego się wywiązuje. Sądownictwo administracyjne jest konieczne. Zapewnia szansę zaskarżenia wadliwej decyzji i walki o swoje interesy. Nie chcemy chyba powrotu do czasów, kiedy decyzje administracyjne były niezaskarżalne, a budowy prowadzono, nie licząc się z interesem prawnym obywateli? Prawo własności ma ochronę konstytucyjną. Jeżeli jakaś inwestycja ogranicza prawo do korzystania z własności na dotychczasowych zasadach, należy sprawdzać, jak poważne to ograniczenie. W przypadku moich mocodawców jest poważne. W ich mieszkaniach już dziś jest ciemno, do czytania cały dzień trzeba palić światło, wystąpiły pęknięcia ścian.
Inwestycję Orco oprotestował jeden mieszkaniec budynku przy Siennej i sześcioro mieszkańców bloku przy Emilii Plater 47, choć reprezentująca tych ostatnich wspólnota mieszkaniowa wycofała się z protestów przeciwko apartamentowcowi. To jeszcze demokracja czy liberum veto?
- Blok przy Emilii Plater jest długi. Wieżowiec najbardziej przeszkadza ludziom z klatki schodowej numer cztery, położonej najbliżej inwestycji Orco. Mieszkańcy pozostałych klatek nie odczuwają takich niewygód jak moje klientki. Podpisać oświadczenia o rezygnacji z protestów było im tym łatwiej, że Orco dawało za taki podpis 25-35 tys. zł. Tak zebrała się większość, która sprawiła, że wspólnota mieszkaniowa zrezygnowała z zaskarżania inwestycji. Poprzestała na dofinansowaniu przez Orco funduszu remontowego, remontu dachu i klatek schodowych. Moje klientki zostały same. Ich interes nie jest tożsamy z interesem wspólnoty mieszkaniowej. A mają podwójne prawo uczestniczyć w procedurze wydawania pozwolenia na budowę - jako członkowie wspólnoty mieszkaniowej i jako posiadacze mieszkań wykupionych na własność. I z tego przywileju korzystają. Każdy by się bronił, gdyby przed oknami niezgodnie z normami budowlanymi stawiano mu wieżowiec zabierający światło, budzący wątpliwości co do poziomu hałasu i emisji spalin z pięter parkingowych, powodujący pękanie ścian, zagrażający bezpieczeństwu.
Nie każdy. Nawet nie wszyscy mieszkańcy tej czwartej klatki protestują.
- Część mieszkań usytuowana jest od strony ul. Emilii Pater i dla ich mieszkańców wieżowiec nie jest tak uciążliwy. Jedna z lokatorek jest w podeszłym wieku i nie ma zdrowia na protesty, a pozostałe mieszkania nie zostały wykupione na własność, należą do miasta.
Pani klienci skarżą się, że obok ich domu powstaje wieżowiec, który zabiera im słońce. A czego się spodziewali? Mieszkają w najściślejszym centrum miasta, już szkicowane w latach 70. koncepcje tzw. Rejonu Zachodniego Centrum Warszawy przewidywały wieżowce pomiędzy ulicą Emilii Plater a al. Jana Pawła II, wówczas noszącą imię Marchlewskiego.
- Owszem, moi mocodawcy mieli świadomość, że ten teren się zagęści. Ale nie że aż tak! Złota 44 będzie oddalona od budynku Holiday Inn o zaledwie ok. 7 metrów, od biurowca Warsaw Tower - o 12 metrów...
- Decyzja o tym, czy podtrzymać pozwolenie na budowę Złotej 44 opóźni się. Zajmujemy się tą sprawą po tym, gdy na początku lipca jej akta przekazał nam do ponownego rozpoznania Naczelny Sąd Administracyjny. Niestety, okazało się, że akta są niekompletne - poinformowała w czwartek Ivetta Biały, rzeczniczka mazowieckiego wojewody. Urzędnicy zwrócili się o dostarczenie brakujących dokumentów, m.in. części analiz i części projektu budowlanego. Dopiero kiedy je dostaną, będzie możliwe określenie, kiedy zapadnie decyzja w sprawie pozwolenia na budowę. Raczej nie nastąpi to - jak planował dotąd wojewoda - do 3 września.
To oznacza kolejną zwłokę w budowie wieżowca zaprojektowanego przez słynnego Daniela Libeskinda, poetycko nazywanego Szklanym Żaglem. Jego budowa zaczęła się w maju 2008 r. Stanęła prawie rok później, bo inwestor firma Orco miał kłopoty finansowe. Teraz mogłaby dostać kredyt na wznowienie budowy, ale na przeszkodzie stoi fakt, że pozwolenie na budowę straciło prawomocność. Ubiegłego lata odebrał mu ten status Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego poskarżyło się siedmioro mieszkańców sąsiednich domów.
Orco ma już dość przestoju, który codziennie kosztuje go 45 tys. zł. Firma działa coraz bardziej nerwowo: siedmioro sąsiadów oskarżyła w prokuraturze o szantaż, twierdząc, że próbowali na nim wymusić odkupienie ich mieszkań po 20 tys. zł za metr kwadratowy. Złożyła też zawiadomienie w kancelarii premiera o zamiarze zwrócenia się do międzynarodowych trybunałów z pozwem o 600 mln odszkodowania od państwa polskiego za to, że nasz system prawny umożliwił zatrzymanie inwestycji.
To nie jest liberum veto
To ścisłe centrum, można tu budować gęsto i wysoko. Ale tylko jeśli wynagrodzi się to sąsiadom - przekonuje Anna Borkowska, adwokat mieszkańców walczących z zaprojektowanym przez Daniela Libeskinda wieżowcem Złota 44
Michał Wojtczuk: "Ostateczność". Co to słowo według pani znaczy?
Anna Borkowska: Chodzi panu zapewne o ostateczną decyzję wojewody dotyczącą pozwolenia na budowę wydanego dla Złotej 44? Postępowanie administracyjne jest dwuinstancyjne. Decyzja drugiej instancji jest ostateczna. Ale nie należy tego rozumieć w takim sensie jak Sąd Ostateczny. Ostateczna decyzja nie jest jednoznaczna z prawomocną - takiego statusu nabiera, dopiero jeżeli w ciągu 30 dni nikt nie złoży skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Moi mocodawcy złożyli.
Czy pani zdaniem to dobrze, że nasz system prawny pozwala na cofnięcie ostatecznego pozwolenia na budowę ponad rok po jego wydaniu i w konsekwencji na zatrzymanie rozpoczętej budowy?
- Inwestor Złotej 44 rozpoczął budowę, mając świadomość, że pozwolenie zostało zaskarżone do WSA. Zaczął inwestycję na własne ryzyko, wiedząc, jaka jest stawka.
Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
- Tak, to dobrze, że mamy taki system prawny. Prawo zaskarżenia decyzji administracyjnej do sądu administracyjnego to przejaw demokracji. Postępowanie sądowe daje kontrolę nad tym, czy pozwolenie na budowę zostało wydane kompetentnie i zgodnie z prawem.
Przecież sprawdza to już wojewoda. Po co jeszcze kolejny punkt kontrolny?
- Patrząc na to, co się stało w sprawie Złotej 44, widać, że wojewoda niekoniecznie najlepiej z tego obowiązku kontrolnego się wywiązuje. Sądownictwo administracyjne jest konieczne. Zapewnia szansę zaskarżenia wadliwej decyzji i walki o swoje interesy. Nie chcemy chyba powrotu do czasów, kiedy decyzje administracyjne były niezaskarżalne, a budowy prowadzono, nie licząc się z interesem prawnym obywateli? Prawo własności ma ochronę konstytucyjną. Jeżeli jakaś inwestycja ogranicza prawo do korzystania z własności na dotychczasowych zasadach, należy sprawdzać, jak poważne to ograniczenie. W przypadku moich mocodawców jest poważne. W ich mieszkaniach już dziś jest ciemno, do czytania cały dzień trzeba palić światło, wystąpiły pęknięcia ścian.
Inwestycję Orco oprotestował jeden mieszkaniec budynku przy Siennej i sześcioro mieszkańców bloku przy Emilii Plater 47, choć reprezentująca tych ostatnich wspólnota mieszkaniowa wycofała się z protestów przeciwko apartamentowcowi. To jeszcze demokracja czy liberum veto?
- Blok przy Emilii Plater jest długi. Wieżowiec najbardziej przeszkadza ludziom z klatki schodowej numer cztery, położonej najbliżej inwestycji Orco. Mieszkańcy pozostałych klatek nie odczuwają takich niewygód jak moje klientki. Podpisać oświadczenia o rezygnacji z protestów było im tym łatwiej, że Orco dawało za taki podpis 25-35 tys. zł. Tak zebrała się większość, która sprawiła, że wspólnota mieszkaniowa zrezygnowała z zaskarżania inwestycji. Poprzestała na dofinansowaniu przez Orco funduszu remontowego, remontu dachu i klatek schodowych. Moje klientki zostały same. Ich interes nie jest tożsamy z interesem wspólnoty mieszkaniowej. A mają podwójne prawo uczestniczyć w procedurze wydawania pozwolenia na budowę - jako członkowie wspólnoty mieszkaniowej i jako posiadacze mieszkań wykupionych na własność. I z tego przywileju korzystają. Każdy by się bronił, gdyby przed oknami niezgodnie z normami budowlanymi stawiano mu wieżowiec zabierający światło, budzący wątpliwości co do poziomu hałasu i emisji spalin z pięter parkingowych, powodujący pękanie ścian, zagrażający bezpieczeństwu.
Nie każdy. Nawet nie wszyscy mieszkańcy tej czwartej klatki protestują.
- Część mieszkań usytuowana jest od strony ul. Emilii Pater i dla ich mieszkańców wieżowiec nie jest tak uciążliwy. Jedna z lokatorek jest w podeszłym wieku i nie ma zdrowia na protesty, a pozostałe mieszkania nie zostały wykupione na własność, należą do miasta.
Pani klienci skarżą się, że obok ich domu powstaje wieżowiec, który zabiera im słońce. A czego się spodziewali? Mieszkają w najściślejszym centrum miasta, już szkicowane w latach 70. koncepcje tzw. Rejonu Zachodniego Centrum Warszawy przewidywały wieżowce pomiędzy ulicą Emilii Plater a al. Jana Pawła II, wówczas noszącą imię Marchlewskiego.
- Owszem, moi mocodawcy mieli świadomość, że ten teren się zagęści. Ale nie że aż tak! Złota 44 będzie oddalona od budynku Holiday Inn o zaledwie ok. 7 metrów, od biurowca Warsaw Tower - o 12 metrów...
-
Spór Złotą 44: co wolno sąsiadowi, a co inwesto...
rita.1
20.08.10, 12:58
Jeżeli deweloper ustami swojej pełnomocniczki zaczyna gadać o moralności,oznacza to, że sprawa nie jest tak jednoznaczna jak ją przedstawia. Rozpoczęlibudowę nie mając ostatecznej zgody, bo »
-
Spór Złotą 44: co wolno sąsiadowi, a co inwesto...
rockville
20.08.10, 18:08
Ten wiezowiec nie psuje do otoczenia. Czy nie mozna bylo zatrudnic architekta z rosji ?»
-
Spór Złotą 44: co wolno sąsiadowi, a co inwesto...
vigilansx
21.08.10, 04:38
autor artykułu i napastliwych pytań najwyraźniej jest idiotą, który nigdy nie miał w rękach Konstytucji RP, a Orco może sobie pozywać o 600 baniek, tylko się ośmieszy»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





odtwórz