Kryzys dopiero poczujemy. W budżecie Warszawy brakuje 0,5 mld zł
20.08.2010
aktualizacja: 2010-08-20 10:56
fot. AG
Aby dokończyć rozpoczęte inwestycje, ratusz musi w przyszłym roku szukać oszczędności sięgających pół miliarda złotych. - Trzeba ciąć niepotrzebnie rozbudowaną administrację - proponuje opozycja.
ZOBACZ TAKŻE
- Ministrowie muszą szukać oszczędności w swoich resortach (03-09-10, 13:13)
- Wyniki badań: wysokie oceny dla Gronkiewicz-Waltz (26-08-10, 09:00)
- "DGP": Administracyjny rak toczy budżet (25-08-10, 06:55)
- Romaszewski kandydatem PiS-u? "Nic o tym nie wiem" (19-08-10, 11:52)
- Ratusz nie ufunduje pomnika: "nie ulegniemy szantażowi" (19-08-10, 09:00)
- Olejniczak nie ma szans na drugą turę. A Borowski ma (18-08-10, 09:00)
- Przełom w sprawie pomnika Waryńskiego. SLD triumfuje (14-08-10, 11:00)
Radnym przesłano właśnie założenia do przyszłorocznego budżetu. Zakładają utrzymanie wydatków inwestycyjnych na tegorocznym poziomie - 2,1 mld zł. Miasto zaangażowało się w szereg kapitałochłonnych inwestycji, m.in. budowę drugiej linii metra i Trasy Mostu Północnego, Centrum Nauki "Kopernik" czy Muzeum Warszawskiej Pragi. Udało się wywalczyć unijne wsparcie na realizacje sztandarowych projektów. - Jednak w każdym z nich musimy mieć własny wkład finansowy - zauważa Marcin Ochmański, rzecznik ratusza.
Tymczasem do kasy miasta wpływa coraz mniej pieniędzy. Wpływy z podatków dochodowych od osób fizycznych (PIT) i firm (CIT) były przez pierwsze miesiące tego roku o 160 mln zł niże niż w 2009 r. To skutek kryzysu finansowego, niższych stawek PIT dla najzamożniejszych i ulg prorodzinnych. Przez kryzys na rynku finansowym miasto rezygnuje ze sprzedaży najatrakcyjniejszych terenów pod inwestycje. Zapowiadany program prywatyzacji spółek miejskich zakończył się fiaskiem. - Wielkie miasta odczuwają skutki kryzysu z opóźnieniem - podkreśla Mirosław Czekaj, skarbnik Warszawy.
Dlatego ratusz zakłada, że przyszły rok nie przyniesie radykalnej poprawy. To oznacza konieczność szukania oszczędności. Warszawa nie powinna już pożyczać pieniędzy, bo wskaźnik zadłużenia pod koniec 2011 r. sięgnie 55 proc. budżetu, czyli niebezpiecznie zbliży się do 60-proc. granicy, której zgodnie z polskim prawem samorządy przekraczać nie mogą.
Już rozpoczętych inwestycji również wstrzymać nie można. Pozostaje szukać oszczędności w wydatkach bieżących. Założenia do przyszłorocznego budżetu mówią o kwocie sięgającej pół miliarda złotych. - Rozesłaliśmy burmistrzom dzielnic prośby, by szukali oszczędności. Nie powinni być zdziwieni, bo już rok temu wyjaśnialiśmy, jak powinni planować wydatki na 2011 r. - mówi Marcin Ochmański.
- Nie można zabrać pieniędzy szkołom czy opiece społecznej - mówi Bartosz Dominiak, radny opozycyjnego SdPl. - Powinno się odchudzić administrację, ale to nie jest proste. Trudno mi sobie wyobrazić burmistrza, który zdecyduje się na redukcję personelu w swoim urzędzie.
Jego zdaniem mści się polityka kadrowa ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz, która przed nadejściem kryzysu pozwoliła na rozrost administracji. - Gdy pod koniec 2006 r. obejmowała władzę, urzędy miasta i dzielnic zatrudniały w sumie 5,7 tys. osób. Ta liczba wzrosła aż do 7,2 tys. - zauważa Dominiak.
Miasto liczy na dochody ze sprzedaży udziałów w spółkach miejskich i terenów pod inwestycje, głównie na placu Defilad. - Skupujemy tam roszczenia od przedwojennych właścicieli, opracowujemy plan zagospodarowania. Sprzedaż działek w tym rejonie może dać pokaźny zastrzyk pieniędzy - mówią urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Jednak zarówno wpływy z prywatyzacji, jak i sprzedaż nieruchomości to niepewne źródła. Planowaną przez obecną ekipę sprzedaż SPEC-u zablokowały związki zawodowe i koalicyjni radni SLD, a powodzenie sprzedaży gruntów na pl. Defilad może uniemożliwić dekoniunktura na rynku nieruchomości.
Projekt budżetu na 2011 r. musi być gotowy do połowy listopada.
Tymczasem do kasy miasta wpływa coraz mniej pieniędzy. Wpływy z podatków dochodowych od osób fizycznych (PIT) i firm (CIT) były przez pierwsze miesiące tego roku o 160 mln zł niże niż w 2009 r. To skutek kryzysu finansowego, niższych stawek PIT dla najzamożniejszych i ulg prorodzinnych. Przez kryzys na rynku finansowym miasto rezygnuje ze sprzedaży najatrakcyjniejszych terenów pod inwestycje. Zapowiadany program prywatyzacji spółek miejskich zakończył się fiaskiem. - Wielkie miasta odczuwają skutki kryzysu z opóźnieniem - podkreśla Mirosław Czekaj, skarbnik Warszawy.
Dlatego ratusz zakłada, że przyszły rok nie przyniesie radykalnej poprawy. To oznacza konieczność szukania oszczędności. Warszawa nie powinna już pożyczać pieniędzy, bo wskaźnik zadłużenia pod koniec 2011 r. sięgnie 55 proc. budżetu, czyli niebezpiecznie zbliży się do 60-proc. granicy, której zgodnie z polskim prawem samorządy przekraczać nie mogą.
Już rozpoczętych inwestycji również wstrzymać nie można. Pozostaje szukać oszczędności w wydatkach bieżących. Założenia do przyszłorocznego budżetu mówią o kwocie sięgającej pół miliarda złotych. - Rozesłaliśmy burmistrzom dzielnic prośby, by szukali oszczędności. Nie powinni być zdziwieni, bo już rok temu wyjaśnialiśmy, jak powinni planować wydatki na 2011 r. - mówi Marcin Ochmański.
- Nie można zabrać pieniędzy szkołom czy opiece społecznej - mówi Bartosz Dominiak, radny opozycyjnego SdPl. - Powinno się odchudzić administrację, ale to nie jest proste. Trudno mi sobie wyobrazić burmistrza, który zdecyduje się na redukcję personelu w swoim urzędzie.
Jego zdaniem mści się polityka kadrowa ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz, która przed nadejściem kryzysu pozwoliła na rozrost administracji. - Gdy pod koniec 2006 r. obejmowała władzę, urzędy miasta i dzielnic zatrudniały w sumie 5,7 tys. osób. Ta liczba wzrosła aż do 7,2 tys. - zauważa Dominiak.
Miasto liczy na dochody ze sprzedaży udziałów w spółkach miejskich i terenów pod inwestycje, głównie na placu Defilad. - Skupujemy tam roszczenia od przedwojennych właścicieli, opracowujemy plan zagospodarowania. Sprzedaż działek w tym rejonie może dać pokaźny zastrzyk pieniędzy - mówią urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Jednak zarówno wpływy z prywatyzacji, jak i sprzedaż nieruchomości to niepewne źródła. Planowaną przez obecną ekipę sprzedaż SPEC-u zablokowały związki zawodowe i koalicyjni radni SLD, a powodzenie sprzedaży gruntów na pl. Defilad może uniemożliwić dekoniunktura na rynku nieruchomości.
Projekt budżetu na 2011 r. musi być gotowy do połowy listopada.
-
Kryzys dopiero poczujemy. W budżecie brakuje 0,...
speedylelek
20.08.10, 08:35
a o stadionie Legii nic nie wspominają?a może to wina PIS-u?tak, to wina PIS-uto Kaczyński zatrudnił następnych urzędnikówto on powołał koordynatora inwestycji, który nic nie robia zatrudnia»
-
Kryzys dopiero poczujemy. W budżecie brakuje 0,...
1234qwerty
20.08.10, 09:03
Dzięki pani HANNO że zatrudniłaś kolejne 30% urzędasów przy wysokopłatnych korytach, za nagrody za przychodzenie do pracy za bizantyjskie inwestycje. Ktoś kiedyś powiedział DAJĘ BO NIE MOJE.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



