Kolejki nie będą dłuższe. Szpitali dostaną pieniądze

Wojciech Grejciun
21.08.2010 aktualizacja: 2010-08-20 19:03
A A A Drukuj
Próbna ewakuacja Szpitala Bielańskiego Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Nie wydłuży się czas oczekiwania na operacje i wizyty u specjalistów - przynajmniej nie w przyszłym roku. Szpitale na Mazowszu dostaną brakujące 406 mln zł - zapewnił prezes Narodowego Funduszu Zdrowia
SERWISY
- Siedem województw [w tym Mazowsze], dostanie dodatkowe 830 mln zł - zapowiedział wczoraj w TVN CNBC Biznes Jacek Paszkiewicz, prezes Funduszu. Deklarował, że skorzysta z pieniędzy z tzw. funduszu dodatkowego.

O jakie pieniądze chodzi? W ubiegły piątek minister Ewa Kopacz zatwierdziła plan finansowy NFZ na przyszły rok - napisaliśmy o tym w środowej "Gazecie". Plan wzbudził ogromne emocje za sprawą nowego algorytmu, według którego dzieli się pieniądze ze składek zdrowotnych. W zeszłym roku resort zdrowia na wniosek biedniejszych województw, m.in. podkarpackiego i lubelskiego, zmienił go tak, że nie liczy się już wysokość odprowadzanych przez mieszkańców składek. Nie ma znaczenia też liczba szpitali w danym regionie ani zachorowalność mieszkańców. Za decydujące kryterium podziału pieniędzy między województwa przyjęto liczbę mieszkańców.

Mazowsze, które ma najwięcej szpitali wielospecjalistycznych, na tym podziale miało dostać o 406 mln zł mniej, niż wydaje w tym roku. Poza Mazowszem stracić miał też Śląsk - około 200 mln zł, woj. pomorskie - 160 mln, dolnośląskie - prawie 70, łódzkie - 46. W sumie siedem najbogatszych województw.

W służbie zdrowia na Mazowszu zawrzało. Nikt nie chciał się pogodzić z takim podziałem pieniędzy. - To absurdalny i niesprawiedliwy podział - mówiło wielu dyrektorów szpitali. Brak pieniędzy miał się drastycznie odbić na samych pacjentach.

- Trzeba będzie przesunąć i tak długie kolejki oczekujących na zabiegi i wizyty u specjalistów - mówił Jarosław Rosłon, dyrektor szpitala w Międzylesiu. Inni dyrektorzy mu wtórowali. - Brakujące pieniądze to budżet dwóch dużych wielospecjalistycznych szpitali. To w końcu 30 tys. mniej hospitalizacji. Kolejki na planowane zabiegi muszą więc się wydłużyć - mówiła Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, którego budżet miał się skurczyć o 10 proc.

Wczoraj się okazało, że katastrofy, o której mówili dyrektorzy szpitali i mazowiecki NFZ, jednak nie będzie. Każde z województw, które miało stracić na algorytmie, dostanie z centrali NFZ zwrot brakującej sumy.

- Dostałam już pismo w tej sprawie z centrali NFZ. Oczywiście cieszymy się z tej decyzji. To daje nam spokój na jakiś czas. Choć zgodnie z potrzebami powinniśmy dostać na ten rok o 600 mln zł więcej - mówi Barbara Misińska, dyrektor mazowieckiego Funduszu.

- Zapowiedź prezesa to dobra wiadomość, ale daleko do wielkiej radości. Przecież pieniędzy będzie tyle samo co teraz. Relatywnie kontrakty są więc mniejsze w stosunku do kosztów, jakie poniesiemy w przyszłym roku. A gdzie inflacja, wzrost kosztów materiałów, leków, urządzeń? - pyta Leszek Wójtowicz, dyrektor Szpitala Czerniakowskiego.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy