Te kioski przetrwały dwie wojny, teraz są niszczone

Grzegorz Lisicki
26.08.2010 aktualizacja: 2010-08-25 18:06
A A A Drukuj
Nieliczne zachowane pamiątki z czasów elektryfikacji Warszawy na początku XX w. są dewastowane przez ludzi rozlepiających plakaty.
Charakterystycznych okrągłych kiosków w Warszawie ocalało zaledwie kilka. Jeden stoi przy ul. Strzeleckiej na Pradze, inny na Freta czy przy 11 Listopada. Dwa kolejne ocalały na Powiślu - pierwszy tuż przy siedzibie RWE Stoen, drugi na skrzyżowaniu Karowej i Dobrej. Takie kioski elektryczne to relikty początków warszawskiej sieci energetycznej budowanej na początku XX w. Przetrwały dwie wojny, lecz dziś są dewastowane.

Słup przy ul. Karowej jest w fatalnym stanie technicznym. Może się przewrócić podczas wichury. - Do tego jest oklejony plakatami. Gdy je oderwać, papier schodzi razem z farbą. I za chwilę skorodowana będzie też reszta metalowej szafy. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się z zawiasami, ruchomym drzwiami - mówi Grzegorz Lachowski, który poinformował "Gazetę" o kioskach.

Kiosk przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 41 jest w nieco lepszym stanie, ma np. chorągiewkę wieńczącą szczyt. Jednak i na nim widoczne są ślady po plakatach. Na obu brakuje informacji o funkcji, którą pełniły sto lat temu. Okazuje się, że tylko jeden znajduje się w rejestrze zabytków - ten przy siedzibie RWE Stoen przy Wybrzeżu Kościuszkowskim.

- Był plan, by przenieść go w sąsiedztwo Syrenki, urządzić też interaktywną wystawę zabytkowych liczników elektrycznych. Ale nie udało się z powodu bliskiego terminu budowy metra w tej okolicy. Szukamy nowego miejsca - mówi Monika Żychlińska z biura prasowego RWE Stoen.

Kiosk, choć wpisany do rejestru, zabytku nie przypomina. Ale - jak zapowiada Żychlińska - w przyszłym tygodniu zostanie wyczyszczony, pojawi się też na nim informacja, że jest zabytkiem. Po przeniesieniu zostanie wyremontowany.

Kiosk z Karowej ma mniej szczęścia - tak jak pozostałe nie jest wpisany do rejestru zabytków. Dzielnicowy oddział Towarzystwa Przyjaciół Warszawy z Powiśla poprosił o to wojewódzką konserwator Barbarę Jezierską.

Zdaniem Tomasz Markiewicza z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy (ZOK) nieliczne już w mieście stuletnie kioski elektryczne zasługują na lepszy los. - Powinny być chronione. Przede wszystkim nie wolno ich oklejać - podkreśla.

I proponuje, by umieścić na nich informacji na temat funkcji, które kiedyś pełniły. Mogłyby to być np. szklane tabliczki Miejskiego Systemu Informacji podobne do tych wieszanych na starych kamienicach.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy