Kajet kolekcjonera: Wróblewski - i co?
27.08.2010
aktualizacja: 2010-08-26 19:43
Rempex
Dla takich obrazów warto chadzać na aukcje. Po prostu popatrzyć.
ZOBACZ TAKŻE
- Kajet kolekcjonera: Tajemnica "Gniazda" (23-09-10, 20:18)
- Kajet kolekcjonera: Jak hartują się ceny (10-09-10, 04:00)
- Kajet kolekcjonera: Sztuka muzealna (13-08-10, 00:00)
- Kajet kolekcjonera: Klasyk zmysłowości (30-07-10, 02:17)
- Kajet kolekcjonera (02-07-10, 15:00)
- Kajet kolekcjonera: Halo, tu Polska! (18-06-10, 16:00)
Co prawda "Garbatą we wnętrzu" (138 x 100 cm) Andrzeja Wróblewskiego wystawiano w naszych muzeach i galeriach publicznych nieraz, ale ostatnio było to przed czternastu laty w krakowskim Narodowym, na wielkiej retrospektywie prac artysty. Portret kalekiej kobiety w średnim wieku jest wielką obroną ludzkiej godności i piękna człowieka. Fioletowa sukienka, zapewne najlepsza z sukienek garbuski, biała chustka zawiązana na włosach, toporne, ale wyglansowane do połysku sandały, bure ćwierćpończoszki, mogąca uchodzić za elegancką torba są orężem w walce o ujarzmienie swego zdeformowanego, także przez pracę (co zdradzają dłonie) ciała, w walce o nadanie własnemu bytowi należnej powagi. Tragicznie naznaczona kobieta nie pozwala sobie na wewnętrzną rezygnację z tego, czego pozbawił ją los, nie odrzuca swej ułomności, chce być piękna i godna szacunku nawet nie wbrew niej, ale wraz z nią. Oto ja, oto całe moje samotne życie, mówi widzowi na tle brudnoburej, niechlujnie podwieszonej zasłony, wstydliwie kryjącej cały jej prywatny świat - nędzny kąt pokoju.
Wróblewski namalował "Garbatą we wnętrzu" w marcu 1955 roku, gdy jego romans z realnym socjalizmem skończył się twórczym kryzysem i poszukiwaniami wyjścia ze ślepego zaułka, w który się zapędził. Prześlicznym świadectwem tych poszukiwań jest obraz, na którego odwrociu artysta namalował "Garbuskę". Naszkicowany niemal rok wcześniej portret żony Wróblewskiego, karmiącej przy drzwiach prowadzących na balkon trzymiesięcznego synka Kitka, jedyny znany olejny jej portret z synem, zachwyca intymnym spokojem. Kompozycja obrazu wszystko - i ciepło słonecznego letniego dnia, i monumentalną surowość wnętrza - podporządkowuje najważniejszemu ceremoniałowi macierzyństwa - karmieniu dziecka piersią. Zasłonięte twarze matki i niemowlęcia odsuwają obserwatora poza krąg intymności ich obojga.
Na aukcjach nieraz pojawiały się już dzieła malowane po obu stronach podobrazia. Bywało, choćby w przypadku obrazów Meli Muter, że obie prace miały znaczną wartość artystyczną. Bywało, że niektóre z prac (np. Muter) namalowanych po obu stronach sklejki, po kupieniu na aukcji zostały rozdzielone przez precyzyjne rozcięcie podłoża na dwa płaty. Bodaj jednak nigdy dotąd pod młotkiem nie pojawiły się dwie prace tak wielkiej rangi artystycznej na wspólnym podobraziu - i w dodatku namalowane na płótnie, nierozłączne obrazy "syjamskie".
Oba te wspaniałe dzieła pojawiły się przedwczoraj na wakacyjnej aukcji domu Rempex. Choć przed laty właściciel, jak słychać, negocjował już wystawienie tej pary pod młotek, jego żądania finansowe były zbyt wysokie. Teraz cena wyw. 390 tys. to także dużo. Na szczęście ktoś zrozumiał, że muzealnej klasy obrazów Wróblewskiego jest w obrocie tyle, co kot napłakał, i kupił "Garbatą we wnętrzu" za tę cenę.
Sierpniowa aukcja Rempexu, który jako jedyny dom konsekwentnie ignoruje wakacyjną przerwę, tradycyjnie już jest niezłą zapowiedzią klimatu na rynku na najbliższe miesiące. Jaka jest zatem ta przedwczorajsza przepowiednia?
Jeśli chodzi o ofertę - nadzwyczaj obiecująca. Rempexowi udało się zgromadzić na dwóch następujących zaraz po sobie aukcjach sztuki dawnej i współczesnej znakomitą paletę dzieł. Prócz "Garbatej" Wróblewskiego - fantastyczną "Martwą naturę z filiżanką" (65 x 81) Jana Cybisa z 1961 roku, wyw. 170 tys., piękny "Półakt z brązowymi włosami" (80 x 64) Artura Nacht-Samborskiego, dwa ciekawe (w tym jedno bardzo wczesne) płótna Rajmunda Ziemskiego, a ze sztuki dawnej - "Dziewczynkę w kapelusiku" (73,5 x 50) Tadeusza Makowskiego, wyw. 460 tys., wybitny podwójny portret Piotra Hubala Dobrzańskiego i studenta (64,5 x 81) pędzla Jacka Malczewskiego, wyw. 450 tys., a do tego całkiem apetyczną, pełną werwy, porywającą nieskłamanym ruchem "Bitwę pod Stoczkiem" (79 x 143) z nie najgorszego okresu Wojciecha Kossaka (1924 r.) i wyjątkowo urodziwe "Pinie" Iwana Trusza (37 x 47,5), wyw. 49 tys.
Ale już licytacje mogły niepokoić. Po wspaniałe, bezdyskusyjnie muzealne płótno Malczewskiego nikt nie sięgnął, dopiero po aukcji dwaj zainteresowani próbują w negocjacjach zdusić cenę. Za "Pinie" Trusza oferowano zaledwie 32 tys., ledwie dwie trzecie ceny wyw., parę tysięcy urwano z ceny wyw. Kossakowej "Bitwy pod Stoczkiem", oferując 80 tys., zaś "Dziewczynka..." Makowskiego w ogóle spadła.
Dzieła ze średnich półek cenowych brano gorzej niż umiarkowanie: piękny "Pejzaż z południa Francji" (40,5 x 60) Eugeniusza Eibischa zaszczycono żywszą walką unoszącą wyw. 25 tys. do 31 tys., ale już bardzo dobry "Widok Marsylii z bazyliką Notre Dame de la Garde" (54 x 73) doczekał się oferty 30 tys. (wyw. 38 tys.). Co jednak bardziej niepokojące, bardzo ładny, niedrogi (wyw. 29 tys.) obraz artystki tak ważnej i tak rzadko obecnej na aukcjach jak Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, który powinien zniknąć w mig spod młotka, spadł.
Żywo za to brano obrazki dekoracyjne raczej niż znaczące, w cenach 3-7 tys.
To zły znak. To znaczy bowiem, że na arcydzieła ktoś z finansowej elity zawsze się skusi. Nic w tym odkrywczego. Ale to znaczy także, że szybko wykrusza się grupa wyedukowanych kolekcjonerów, finansowo bliższych raczej klasie średniej, którzy byli dotąd - i być powinni - solą wśród bywalców i klientów domów aukcyjnych. Decydującym kryterium przy zakupie zaczyna być bardzo niska cena. Tak źle jeszcze nie było.
Wróblewski namalował "Garbatą we wnętrzu" w marcu 1955 roku, gdy jego romans z realnym socjalizmem skończył się twórczym kryzysem i poszukiwaniami wyjścia ze ślepego zaułka, w który się zapędził. Prześlicznym świadectwem tych poszukiwań jest obraz, na którego odwrociu artysta namalował "Garbuskę". Naszkicowany niemal rok wcześniej portret żony Wróblewskiego, karmiącej przy drzwiach prowadzących na balkon trzymiesięcznego synka Kitka, jedyny znany olejny jej portret z synem, zachwyca intymnym spokojem. Kompozycja obrazu wszystko - i ciepło słonecznego letniego dnia, i monumentalną surowość wnętrza - podporządkowuje najważniejszemu ceremoniałowi macierzyństwa - karmieniu dziecka piersią. Zasłonięte twarze matki i niemowlęcia odsuwają obserwatora poza krąg intymności ich obojga.
Na aukcjach nieraz pojawiały się już dzieła malowane po obu stronach podobrazia. Bywało, choćby w przypadku obrazów Meli Muter, że obie prace miały znaczną wartość artystyczną. Bywało, że niektóre z prac (np. Muter) namalowanych po obu stronach sklejki, po kupieniu na aukcji zostały rozdzielone przez precyzyjne rozcięcie podłoża na dwa płaty. Bodaj jednak nigdy dotąd pod młotkiem nie pojawiły się dwie prace tak wielkiej rangi artystycznej na wspólnym podobraziu - i w dodatku namalowane na płótnie, nierozłączne obrazy "syjamskie".
Oba te wspaniałe dzieła pojawiły się przedwczoraj na wakacyjnej aukcji domu Rempex. Choć przed laty właściciel, jak słychać, negocjował już wystawienie tej pary pod młotek, jego żądania finansowe były zbyt wysokie. Teraz cena wyw. 390 tys. to także dużo. Na szczęście ktoś zrozumiał, że muzealnej klasy obrazów Wróblewskiego jest w obrocie tyle, co kot napłakał, i kupił "Garbatą we wnętrzu" za tę cenę.
Sierpniowa aukcja Rempexu, który jako jedyny dom konsekwentnie ignoruje wakacyjną przerwę, tradycyjnie już jest niezłą zapowiedzią klimatu na rynku na najbliższe miesiące. Jaka jest zatem ta przedwczorajsza przepowiednia?
Jeśli chodzi o ofertę - nadzwyczaj obiecująca. Rempexowi udało się zgromadzić na dwóch następujących zaraz po sobie aukcjach sztuki dawnej i współczesnej znakomitą paletę dzieł. Prócz "Garbatej" Wróblewskiego - fantastyczną "Martwą naturę z filiżanką" (65 x 81) Jana Cybisa z 1961 roku, wyw. 170 tys., piękny "Półakt z brązowymi włosami" (80 x 64) Artura Nacht-Samborskiego, dwa ciekawe (w tym jedno bardzo wczesne) płótna Rajmunda Ziemskiego, a ze sztuki dawnej - "Dziewczynkę w kapelusiku" (73,5 x 50) Tadeusza Makowskiego, wyw. 460 tys., wybitny podwójny portret Piotra Hubala Dobrzańskiego i studenta (64,5 x 81) pędzla Jacka Malczewskiego, wyw. 450 tys., a do tego całkiem apetyczną, pełną werwy, porywającą nieskłamanym ruchem "Bitwę pod Stoczkiem" (79 x 143) z nie najgorszego okresu Wojciecha Kossaka (1924 r.) i wyjątkowo urodziwe "Pinie" Iwana Trusza (37 x 47,5), wyw. 49 tys.
Ale już licytacje mogły niepokoić. Po wspaniałe, bezdyskusyjnie muzealne płótno Malczewskiego nikt nie sięgnął, dopiero po aukcji dwaj zainteresowani próbują w negocjacjach zdusić cenę. Za "Pinie" Trusza oferowano zaledwie 32 tys., ledwie dwie trzecie ceny wyw., parę tysięcy urwano z ceny wyw. Kossakowej "Bitwy pod Stoczkiem", oferując 80 tys., zaś "Dziewczynka..." Makowskiego w ogóle spadła.
Dzieła ze średnich półek cenowych brano gorzej niż umiarkowanie: piękny "Pejzaż z południa Francji" (40,5 x 60) Eugeniusza Eibischa zaszczycono żywszą walką unoszącą wyw. 25 tys. do 31 tys., ale już bardzo dobry "Widok Marsylii z bazyliką Notre Dame de la Garde" (54 x 73) doczekał się oferty 30 tys. (wyw. 38 tys.). Co jednak bardziej niepokojące, bardzo ładny, niedrogi (wyw. 29 tys.) obraz artystki tak ważnej i tak rzadko obecnej na aukcjach jak Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, który powinien zniknąć w mig spod młotka, spadł.
Żywo za to brano obrazki dekoracyjne raczej niż znaczące, w cenach 3-7 tys.
To zły znak. To znaczy bowiem, że na arcydzieła ktoś z finansowej elity zawsze się skusi. Nic w tym odkrywczego. Ale to znaczy także, że szybko wykrusza się grupa wyedukowanych kolekcjonerów, finansowo bliższych raczej klasie średniej, którzy byli dotąd - i być powinni - solą wśród bywalców i klientów domów aukcyjnych. Decydującym kryterium przy zakupie zaczyna być bardzo niska cena. Tak źle jeszcze nie było.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


