Upamiętnienie ofiar katastrofy? Zdecydują warszawiacy
27.08.2010
aktualizacja: 2010-08-26 21:10
Fot. gazeta.pl
- O pomniku ofiar katastrofy zdecydują warszawiacy - oświadczyła w czwartek radnym Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ale po wyborach. - Granie krzyżem i upamiętnieniem nie przystoi w kampanii - dodała prezydent.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Chopin gra obrońcom krzyża. I na nerwach mieszkańców (25-08-10, 08:00)
- "Zasłużeni dla Warszawy" dla ofiar katastrofy Tu-154 (09-09-10, 21:19)
- Fałszywy alarm pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu (23-08-10, 21:35)
- Obrońcy krzyża czekają na gest (23-08-10, 16:13)
- Obrońcy krzyża bali się granatu, ale to za mało (19-08-10, 18:37)
Do debaty doprowadził SLD. Liderzy lewicy niedługo po fiasku przenosin krzyża do kościoła św. Anny mówili: "To dzień hańby i wstydu".
Liderzy SLD w partyjnym stanowisku napisali o "państwie polskim i warszawskim samorządzie", które "ugięły się przed terrorem kilkusetosobowej grupy. (...) Fanatyków nieszanujących praw RP zarówno konstytucyjnych, jak i lokalnych. Ludzi o nienawistnych oczach i ściśniętych ustach, którzy bez chwili wahania potrafili podnieść rękę na drugiego człowieka, którzy na kompromis i próbę dialogu zareagowali niezrozumiałą agresją i odruchami często wykraczającymi ponad standardy normalności".
SLD żądało od Kancelarii Prezydenta i miasta nowego terminu przenosin krzyża.
Na wczorajszej sesji data nie padła. Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła o Jarosławie Kaczyńskim, który rozpętał polityczną awanturę o krzyż "rozgoryczony klęską wyborczą". Podała też cel prezesa: - Bojkot prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Tłumaczyła, że jedyną instytucją, która ma mandat do dalszego decydowania o krzyżu, jest właściciel terenu - Kancelaria Prezydenta. - Więc ci, którzy namawiają mnie, bym tam wtargnęła i zadziałała, chcą działań bezprawnych - rzuciła w stronę lewicowych ław. - Takiej decyzji nie będzie.
Podobnie jak rozwiązań siłowych. - W państwie demokratycznym nie będzie rozganiania pałką ludzi, którzy manifestują emocje - wyjaśniła (dotąd na zabezpieczenie Krakowskiego Przedmieścia ratusz wydał 3 mln zł, policja od 3 sierpnia - 860 tys. zł). Przecięła też spekulacje o upamiętnieniu ofiar katastrofy na Krakowskim Przedmieściu. Powołała się na wykluczającą taki ruch opinię stołecznego konserwatora zabytków, którą ratusz zamierza honorować.
Upamiętnienia nie wykluczyła. Obiecała miejsce w centrum. O pomniku mają rozstrzygnąć warszawiacy przepytani przez ratusz w sondażu. Po wyborach, bo "granie krzyżem i upamiętnieniem nie przystoi w kampanii wyborczej".
SLD powtórzyło tezy partyjnego stanowiska. Było o dyktacie mniejszości, braku wyobraźni urzędników przygotowujących scenariusz na 3 sierpnia. Padło też pytanie o "paraliżujący" PO "znak krzyża".
- Za porządek i bezpieczeństwo odpowiada prezydent miasta - mówił Wierzbicki, ratuszowi zalecił "naciski" na Kancelarię. Jego wystąpienie przerywały okrzyki kilku obrońców krzyża. W trakcie debaty rozszyfrowali także kolejnego lewicowego mówcę: Andrzeja Golimonta. W ich opinii SLD-owski radny ukrywa się pod pseudonimem "Rambo". I od dawna jest kuluarowym przywódcą grupy przeciwników krzyża.
Lider klubu PiS Marek Makuch przekonywał, że debata jest "wybitnie polityczną przygrywką do kampanii". Dowody: prezyden "tradycyjnie obarczyła za wszystko PiS", na sali był Wojciech Olejniczak, kandydat SLD w wyborach w stolicy. Winą za sytuację pod Pałacem obarczył prezydenta Bronisława Komorowskiego (nazywał go "tą osobą"): zapowiedział przeniesienie krzyża, i lawina ruszyła. Dodał, że tablica ku pamięci ofiar może być zlokalizowana na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego.
Liderzy SLD w partyjnym stanowisku napisali o "państwie polskim i warszawskim samorządzie", które "ugięły się przed terrorem kilkusetosobowej grupy. (...) Fanatyków nieszanujących praw RP zarówno konstytucyjnych, jak i lokalnych. Ludzi o nienawistnych oczach i ściśniętych ustach, którzy bez chwili wahania potrafili podnieść rękę na drugiego człowieka, którzy na kompromis i próbę dialogu zareagowali niezrozumiałą agresją i odruchami często wykraczającymi ponad standardy normalności".
SLD żądało od Kancelarii Prezydenta i miasta nowego terminu przenosin krzyża.
Na wczorajszej sesji data nie padła. Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła o Jarosławie Kaczyńskim, który rozpętał polityczną awanturę o krzyż "rozgoryczony klęską wyborczą". Podała też cel prezesa: - Bojkot prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Tłumaczyła, że jedyną instytucją, która ma mandat do dalszego decydowania o krzyżu, jest właściciel terenu - Kancelaria Prezydenta. - Więc ci, którzy namawiają mnie, bym tam wtargnęła i zadziałała, chcą działań bezprawnych - rzuciła w stronę lewicowych ław. - Takiej decyzji nie będzie.
Podobnie jak rozwiązań siłowych. - W państwie demokratycznym nie będzie rozganiania pałką ludzi, którzy manifestują emocje - wyjaśniła (dotąd na zabezpieczenie Krakowskiego Przedmieścia ratusz wydał 3 mln zł, policja od 3 sierpnia - 860 tys. zł). Przecięła też spekulacje o upamiętnieniu ofiar katastrofy na Krakowskim Przedmieściu. Powołała się na wykluczającą taki ruch opinię stołecznego konserwatora zabytków, którą ratusz zamierza honorować.
Upamiętnienia nie wykluczyła. Obiecała miejsce w centrum. O pomniku mają rozstrzygnąć warszawiacy przepytani przez ratusz w sondażu. Po wyborach, bo "granie krzyżem i upamiętnieniem nie przystoi w kampanii wyborczej".
SLD powtórzyło tezy partyjnego stanowiska. Było o dyktacie mniejszości, braku wyobraźni urzędników przygotowujących scenariusz na 3 sierpnia. Padło też pytanie o "paraliżujący" PO "znak krzyża".
- Za porządek i bezpieczeństwo odpowiada prezydent miasta - mówił Wierzbicki, ratuszowi zalecił "naciski" na Kancelarię. Jego wystąpienie przerywały okrzyki kilku obrońców krzyża. W trakcie debaty rozszyfrowali także kolejnego lewicowego mówcę: Andrzeja Golimonta. W ich opinii SLD-owski radny ukrywa się pod pseudonimem "Rambo". I od dawna jest kuluarowym przywódcą grupy przeciwników krzyża.
Lider klubu PiS Marek Makuch przekonywał, że debata jest "wybitnie polityczną przygrywką do kampanii". Dowody: prezyden "tradycyjnie obarczyła za wszystko PiS", na sali był Wojciech Olejniczak, kandydat SLD w wyborach w stolicy. Winą za sytuację pod Pałacem obarczył prezydenta Bronisława Komorowskiego (nazywał go "tą osobą"): zapowiedział przeniesienie krzyża, i lawina ruszyła. Dodał, że tablica ku pamięci ofiar może być zlokalizowana na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego.
-
Re: Upamiętnienie ofiar katastrofy? Zdecydują war
asperamanka
27.08.10, 12:00
W tej akurat sprawie referendum odbędzie się w październiku. Nazywa się wybory samorządowe. Swoją opinię na temat zbudowanego bez sensu stadionu i buspasów można wyrazić NIE głosując na »
-
Upamiętnienie ofiar katastrofy? Zdecydują warsz...
ar.co
27.08.10, 12:27
Zamiast referendum powinno być głosowanie imienne - kto chce pomnika, automatycznie zobowiązuje się do finansowego udziału w jego budowie. Skończmy ze stawianiem egipskich piramid za »
-
Upamiętnienie ofiar katastrofy? Zdecydują warsz...
barbra8
27.08.10, 13:25
A kto im kazał budować ten pomnik na Powązkach. Czy się kogoś pytali?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


odtwórz
odtwórz
