Mazowsze kupi jednak pociągi od Szwajcarów?

Krzysztof Śmietana
27.08.2010 aktualizacja: 2010-08-26 22:01
A A A Drukuj
Pociąg FLIRT firmy Stadler na dworcu w Warszawie Fot. Jacek Łagowski / AG
Sąd uznał, że Koleje Mazowieckie nie mogły unieważniać przetargu na 16 pociągów, który wygrał szwajcarski Stadler. Producent domaga się podpisania umowy.
SERWISY
Chodzi o składy elektryczne, które miałyby jeździć m.in. do planowanego lotniska w Modlinie. Koleje Mazowieckie pilnie potrzebują nowego taboru, bo teraz wożą pasażerów głównie starymi i awaryjnymi pociągami. Na początku roku przewoźnik ogłosił, że przetarg na wygrała firma Stadler, ale równocześnie unieważnił go, bo uznał, że zgłoszona cena brutto - 93 mln euro - przekroczyła założoną na ten cel kwotę (79 mln euro).

Szwajcarzy uznali jednak, że Koleje Mazowieckie powinny brać pod uwagę ich cenę netto, która wyniosła 76 mln, i wtedy zmieściliby się w budżecie. Przekonywali, że jako firma spoza Unii Europejskiej podlegają nieco innym uregulowaniom i doliczany podatek VAT dałoby się szybko odzyskać. Złożyli protest do Krajowej Izby Odwoławczej, a ta przyznała im rację. Koleje Mazowieckie nie dały jednak za wygraną i poszły do sądu. Niedawno po raz drugi przegrały. Sąd uznał, że nie powinny unieważniać przetargu. Stadler żąda teraz natychmiastowego podpisania kontraktu na 16 pociągów. "Wyrok sądu jest ostateczny i prawomocny. Oczekujemy jak najszybszego podpisania umowy, bo dostawa pociągów ściśle wiąże się z Euro 2012" - piszą w oświadczeniu przedstawiciele Stadlera.

- Trwa jeszcze kontrola przetargu przez Urząd Zamówień Publicznych. Potem zapadną decyzje w tej w sprawie - twierdzi Artur Radwan, prezes KM.

- Decyzja sądu nie oznacza, że automatycznie trzeba podpisać umowę ze Stadlerem. Sprawdzamy, czy znajdziemy pieniądze na pociągi - dodaje Piotr Szprendałowicz, wicemarszałek Mazowsza, które jest właścicielem KM. Ostateczne decyzje mają zapaść w ciągu kilku dni. Na razie na pocieszenie Koleje Mazowieckie zostały zwolnione od opłat sądowych, które mogły wynieść nawet 5 mln zł.

Mazowszu nie wyszedł niedawno inny kontrakt na pociągi. Chodzi o 20 składów, które miała dostarczyć bydgoska Pesa. Marszałek Adam Struzik, nie czekając na rozpatrzenie protestów, podpisał pod koniec zeszłego roku umowę z producentem z Bydgoszczy. W tym przypadku również protestował Stadler i sąd przyznał mu rację. Uznał, że Pesa nie spełniła wymaganych warunków. Kontrakt został unieważniony. Władze Mazowsza nie wybrały innej firmy, bo zorientowały się, że mają dużą dziurę budżetową.

Autobuser.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy