Chodnik pod krzyżem jak dzikie obozowisko. Są skargi
28.08.2010
aktualizacja: 2010-08-27 19:35
Chodnik na wprost Pałacu Prezydenckiego coraz bardziej przypomina dzikie obozowisko, w którym z dnia na dzień przybywa coraz więcej urządzeń potrzebnych do życia koczującym tam ludziom.
ZOBACZ TAKŻE
- Krzyż znowu dzieli. Tym razem harcerzy (07-09-10, 06:30)
- Warszawa wydała już milion złotych na zabezpieczenie krzyża przed Pałacem (03-09-10, 09:13)
- Zaatakowani krzyżem strażnicy idą do prokuratury (31-08-10, 09:00)
- Ratusz nie ufunduje pomnika: "nie ulegniemy szantażowi" (19-08-10, 09:00)
- Trudno będzie o pomnik na Krakowskim. Procedury... (17-08-10, 08:00)
- Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego (11-08-10, 10:00)
- Gronkiewicz-Waltz: spytam warszawiaków o pomnik (26-08-10, 15:36)
Trzy leżaki, pięć stołków, walizki, maty do spania, koce, dziesięć termosów, kilkadziesiąt butelek na wodę, parasole, flagi biało-czerwone - to wszystko leży pod bramą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na leżakach odpoczywają dyżurujący tu od wielu dni tzw. obrońcy krzyża. W połowie sierpnia zostali usunięci przez BOR i policję spod krzyża znajdującego się przed Pałacem Prezydenckim, po drugiej stronie ulicy. Teraz żyją pod bramą Ministerstwa Kultury, naprzeciwko Pałacu.
Umywalnia jest w knajpie
Najdłużej jest tu pan spod Olsztyna: - Dwa miesiące już tu mieszkam. Teraz mówię, że warszawiak jestem. Mój adres? Krakowskie Przedmieście 15.
Obrońcy czuwają w dzień i w nocy. Najstarsza pani ma 74 lata i osiem nocy oka nie zmrużyła: - Bo pilnowałam, żeby wandale nie zniszczyli przyniesionych tu nowych krzyży, nie zerwali plakatów i nie wyrzucili zniczy. Od 21 dni nie byłam w domu.
Czasem koczujący spod bramy ministerstwa przenoszą się do mieszkań kolegów. - Pomagamy, żeby każdy raz na parę dni wziął prysznic i wyspał się w łóżku.
Pikietujący myją się też w pobliskich knajpach. Nie ma tam pryszniców, ale są umywalki. - Ja chodzę tu blisko, Przekąski Zakąski, jak większość z drużyny. Tam jest ładna toaleta. Raz poszłam do ekskluzywnej restauracji, ale czułam się źle - mówi pani, która przyjeżdża raz na tydzień z Zabrza i od trzech dni śpi pod bramą ministerstwa.
Najgorzej jest, gdy przyjdzie burza, wtedy mokną. Mają parasole i peleryny, ale czasem i te przeciekają. Potem trzeba ubrania zmienić, kilka warstw nałożyć, bo zimno jest.
Skąd mają pieniądze na życie? - Nikt nas nie finansuje. Nawet PiS, które też walczy o krzyż, nic nie dało. A tu trzeba kanapki zrobić, obiad na mieście kupić, podliczam i schodzi 20 zł dziennie. Ludzie pytają, skąd mamy kasę, a my własną wykładamy. Teraz chcemy ustawić puszkę na zrzutkę publiczną - podsumowuje pani z Warszawy, która od trzech tygodni co dwa dni czuwa pod krzyżem po 24 godziny. - Codziennie przechodzą obok nas pracujący w ministerstwie. Już nawet rozpoznajemy ich twarze - dodaje.
Do kiedy chcą pilnować krzyża? - Aż ktoś zdecyduje, że krzyż zostaje albo budujemy tu pomnik. I PiS, i inne partie, i Kościół, i Hanna Gronkiewicz-Waltz umywają ręce - odpowiada dyżurująca.
Skarga na koczowników
W środę i czwartek grupa młodych warszawiaków zbierała pod Pałacem Prezydenckim podpisy pod petycją o przeniesienie osób koczujących spod Ministerstwa Kultury. Pomysłodawcy akcji to Wojtek Bojarski, student prawa, i młody dziennikarz Marcin Margielewski. Założyli grupę na Facebooku, która zrzesza zwolenników rozdziału Kościoła od państwa. W ciągu dwóch dni zebrali 1400 podpisów mieszkańców Warszawy. Margielewski tłumaczy: - Kiedy Warszawa ubiega się o miano Europejskiej Stolicy Kultury, grupa koczowników ustawia się na głównym Trakcie Królewskim i żyje tam, je tam, śpi tam. Nikt ich nie usuwa. Państwo traci na wydatkach za ochronę terenu. To pieniądze wyrzucone w błoto. My chcemy, by prawo było respektowane i by Krakowskie Przedmieście znów było reprezentacyjną ulicą Warszawy.
Margielewski i Bojarski wczoraj złożyli skargę na "koczowników" w ZDM. - Urząd miasta st. Warszawa skierował nas do ZDM, ponieważ ZDM sprawuje zarząd nad chodnikiem i trasą jezdni na ulicy Krakowskie Przedmieście - wyjaśnia Wojtek Bojarski.
Liczą, że ZDM nakaże pikietującym rozejście się. Liczą też na to, że straż miejska będzie karać mandatami za nielegalne wieszanie plakatów i obrazków w okolicach Pałacu.
Rzecznik ZDM Adam Sobieraj informuje: - Skarga została złożona do niewłaściwej instytucji, nie odpowiadamy za porządek publiczny. ZDM nie może usuwać koczowników i demonstracji z ulicy. ZDM ma za zadanie utrzymanie dróg w porządku. Należy zwrócić się do Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, policji i straży miejskiej.
Co zrobią tzw. obrońcy krzyża, jeśli jednak dostaną nakaz opuszczenia terenu? - Przeniesiemy się o ulicę dalej. Tam rozłożymy leżaki. A przychodzić pod krzyż będziemy codziennie, jak nam go zabiorą, ułożymy własny ze zniczy i będziemy się modlić - odpowiadają trzy panie czuwające pod bramą ministerstwa.
Umywalnia jest w knajpie
Najdłużej jest tu pan spod Olsztyna: - Dwa miesiące już tu mieszkam. Teraz mówię, że warszawiak jestem. Mój adres? Krakowskie Przedmieście 15.
Obrońcy czuwają w dzień i w nocy. Najstarsza pani ma 74 lata i osiem nocy oka nie zmrużyła: - Bo pilnowałam, żeby wandale nie zniszczyli przyniesionych tu nowych krzyży, nie zerwali plakatów i nie wyrzucili zniczy. Od 21 dni nie byłam w domu.
Czasem koczujący spod bramy ministerstwa przenoszą się do mieszkań kolegów. - Pomagamy, żeby każdy raz na parę dni wziął prysznic i wyspał się w łóżku.
Pikietujący myją się też w pobliskich knajpach. Nie ma tam pryszniców, ale są umywalki. - Ja chodzę tu blisko, Przekąski Zakąski, jak większość z drużyny. Tam jest ładna toaleta. Raz poszłam do ekskluzywnej restauracji, ale czułam się źle - mówi pani, która przyjeżdża raz na tydzień z Zabrza i od trzech dni śpi pod bramą ministerstwa.
Najgorzej jest, gdy przyjdzie burza, wtedy mokną. Mają parasole i peleryny, ale czasem i te przeciekają. Potem trzeba ubrania zmienić, kilka warstw nałożyć, bo zimno jest.
Skąd mają pieniądze na życie? - Nikt nas nie finansuje. Nawet PiS, które też walczy o krzyż, nic nie dało. A tu trzeba kanapki zrobić, obiad na mieście kupić, podliczam i schodzi 20 zł dziennie. Ludzie pytają, skąd mamy kasę, a my własną wykładamy. Teraz chcemy ustawić puszkę na zrzutkę publiczną - podsumowuje pani z Warszawy, która od trzech tygodni co dwa dni czuwa pod krzyżem po 24 godziny. - Codziennie przechodzą obok nas pracujący w ministerstwie. Już nawet rozpoznajemy ich twarze - dodaje.
Do kiedy chcą pilnować krzyża? - Aż ktoś zdecyduje, że krzyż zostaje albo budujemy tu pomnik. I PiS, i inne partie, i Kościół, i Hanna Gronkiewicz-Waltz umywają ręce - odpowiada dyżurująca.
Skarga na koczowników
W środę i czwartek grupa młodych warszawiaków zbierała pod Pałacem Prezydenckim podpisy pod petycją o przeniesienie osób koczujących spod Ministerstwa Kultury. Pomysłodawcy akcji to Wojtek Bojarski, student prawa, i młody dziennikarz Marcin Margielewski. Założyli grupę na Facebooku, która zrzesza zwolenników rozdziału Kościoła od państwa. W ciągu dwóch dni zebrali 1400 podpisów mieszkańców Warszawy. Margielewski tłumaczy: - Kiedy Warszawa ubiega się o miano Europejskiej Stolicy Kultury, grupa koczowników ustawia się na głównym Trakcie Królewskim i żyje tam, je tam, śpi tam. Nikt ich nie usuwa. Państwo traci na wydatkach za ochronę terenu. To pieniądze wyrzucone w błoto. My chcemy, by prawo było respektowane i by Krakowskie Przedmieście znów było reprezentacyjną ulicą Warszawy.
Margielewski i Bojarski wczoraj złożyli skargę na "koczowników" w ZDM. - Urząd miasta st. Warszawa skierował nas do ZDM, ponieważ ZDM sprawuje zarząd nad chodnikiem i trasą jezdni na ulicy Krakowskie Przedmieście - wyjaśnia Wojtek Bojarski.
Liczą, że ZDM nakaże pikietującym rozejście się. Liczą też na to, że straż miejska będzie karać mandatami za nielegalne wieszanie plakatów i obrazków w okolicach Pałacu.
Rzecznik ZDM Adam Sobieraj informuje: - Skarga została złożona do niewłaściwej instytucji, nie odpowiadamy za porządek publiczny. ZDM nie może usuwać koczowników i demonstracji z ulicy. ZDM ma za zadanie utrzymanie dróg w porządku. Należy zwrócić się do Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, policji i straży miejskiej.
Co zrobią tzw. obrońcy krzyża, jeśli jednak dostaną nakaz opuszczenia terenu? - Przeniesiemy się o ulicę dalej. Tam rozłożymy leżaki. A przychodzić pod krzyż będziemy codziennie, jak nam go zabiorą, ułożymy własny ze zniczy i będziemy się modlić - odpowiadają trzy panie czuwające pod bramą ministerstwa.
-
Chodnik pod krzyżem jak dzikie obozowisko. Są s...
mela_1
28.08.10, 11:06
Ani PiS, ani Kościół (jak deklarują)tym bardziej nie HGW, Kancelaria Prezydenta, czy rząd...nikt za krzyżowcami "nie stoi...". Więc kto??? Duch święty czy klientela psychiatryków? I jak »
-
Proponuje ogloszenie bojkotu wszystkich knajp
usmiech_prezesa
28.08.10, 11:44
z ktorych korzystaja krzyzacy!»
-
Chodnik pod krzyżem jak dzikie obozowisko. Są s...
bghizz
28.08.10, 13:51
Na focie wyraźnie widać jak stary Kaczanow opowiada swojemu kolesiowi filmy, w których jego ,,słynna" córka Paulina występowała w roli głównej. Moja krew panie, moja krew...»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





