Ruch w obronie konserwatora. Wstawią się u ministra
28.08.2010
aktualizacja: 2010-08-27 22:23
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Warszawscy społecznicy sprzeciwiają się odwołaniu wojewódzkiej konserwator zabytków Barbary Jezierskiej. W poniedziałek wystąpią do wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego, by nie wyrażał zgody na dymisję urzędniczki.
ZOBACZ TAKŻE
- Protestowali przeciwko karze śmierci w Iranie (28-08-10, 17:11)
- Politechnika przemalowana: "babcine majtki" do reformy (07-09-10, 08:00)
- Dwa miesiące dla konserwator na poprawę. O dymisji cisza (22-09-10, 09:00)
- Głos w obronie wojewody: "zabytki umierają" (06-09-10, 17:20)
- Front obrony konserwatora: społecznicy, naukowcy (06-09-10, 10:00)
- Listy w obronie konserwator: wojewoda też jest winny (03-09-10, 13:55)
- Konserwator zabytków wciąż na stanowisku (31-08-10, 11:00)
- Dymisja konserwator zabytków: inwestorzy już się cieszą (30-08-10, 10:00)
- Właściciele zabytków bronią odwołanego konserwatora (28-08-10, 21:57)
- Konserwator zwolniona za parowozownię. PINB upomniany (27-08-10, 08:00)
- Po praskiej parowozowni została tylko kupa gruzu (24-07-10, 16:02)
- Czy to już koniec praskiej parowozowni? (18-06-10, 07:00)
- Nowe przepisy: domy pod szczególnym nadzorem (10-06-10, 10:00)
SERWISY
Zamiar odwołania Barbary Jezierskiej ogłosił w czwartek na konferencji prasowej wojewoda Jacek Kozłowski. Poinformował, że bezpośrednią przyczyną jej dymisji jest zburzenie praskiej parowozowni, której konserwator nie uratowała. Zdaniem wojewody mogła to zrobić, wpisując ten cenny XIX-wieczny obiekt do rejestru zabytków wcześniej, a nie w ostatniej chwili, gdy inwestor zaczął już rozbiórkę. Lista zastrzeżeń Jacka Kozłowskiego do Barbary Jezierskiej była dłuższa. Wojewoda wytykał jej brak polityki ochrony zabytków i złą współpracę z innymi instytucjami administracji publicznej. Odwołanie musi zaakceptować generalny konserwator zabytków - wiceminister kultury Piotr Żuchowski.
- Pan minister jest nieobecny. Korespondencję od wojewody otrzyma dopiero po niedzieli - usłyszeliśmy w sekretariacie min. Żuchowskiego.
Wczoraj własną konferencję prasową zorganizowała Barbara Jezierska.
- Zaprosiłam państwa, żeby móc się bronić - powiedziała na wstępie do dziennikarzy.
Zarzuty wojewody nazwała "niesprawiedliwymi i wyssanymi z palca". Przekonywała, że to właśnie ona walczyła o uratowanie parowozowni: w kwietniu 2009 r. wszczęła procedurę wpisu obiektu do rejestru zabytków, a potem wstrzymywała prace rozbiórkowe. Decyzję zezwalającą na zburzenie parowozowni wydał już w 2007 r. wydział architektury Pragi-Północ, a na zrównanie jej resztek z ziemią - miesiąc temu wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jaromir Grabowski, którego wojewoda ukarał tylko upomnieniem.
- W przypadku parowozowni nie było mojej winy. Zrobiłam więcej, niż mogłam - mówiła Barbara Jezierska.
Odpowiadała na zastrzeżenia wojewody dotyczące swojej pracy.
- Co roku do rejestru zabytków wpisuję około stu obiektów, tak dużo jak jeszcze nigdy. Za moich poprzedników do rejestru trafiało po kilka zabytków rocznie, a decyzje były z błędami - przekonywała. - Rozpoczęłam kontrole stanu zabytków, przeprowadziłam ich około 400. Współpracuję z prokuraturą, szkolę policjantów. Zarzut braku planu działania to bzdura. Taki plan przygotowałam, ale to jest tylko papierologia. Dla mnie najważniejszą strategią jest ustawa o ochronie zabytków i jej się trzymam.
Barbara Jezierska skarżyła się też, że jej urząd jest w dramatycznej sytuacji kadrowej i finansowej: - W ciągu trzech lat z pracy odeszło sześć osób, a ostatnio jeszcze dwie. Ludzie uciekają, bo nie chcą zarabiać 1,5 tys. zł. Wielokrotnie zwracałam się do pana wojewody o dodatkowe etaty i pieniądze. Bez skutku. Wręcz przeciwnie - odcięto mi pół miliona złotych na dofinansowanie zabytków.
Na koniec podsumowała: - Jestem niewygodna dla lobby inwestorskiego, a osoba, od której spodziewałam się obrony, niszczy mnie.
Informacja o dymisji wojewódzkiej konserwator zbulwersowała warszawskich społeczników. Dobrze oceniają jej pracę.
- Niedawno objęła ochroną wiaty przystanków kolejowych na linii otwockiej. Wpisała do rejestru zabytków Dom Partii, oceniając ten obiekt merytorycznie, a nie politycznie. W przypadku parowozowni nie dopatrywałbym się jakiejś szczególnej winy pani Jezierskiej - zaznaczył dr Zbigniew Tucholski, znawca zabytków kolejnictwa.
- Będziemy protestować. Uważamy, że sprawa parowozowni jest tylko pretekstem do pozbycia się konserwatora, któremu - w odróżnieniu od poprzedników - zależy na zabytkach. Jeśli zburzenie parowozowni miałoby być powodem odwołania, to samo powinno spotkać wszystkich urzędników, którzy zajmowali się tą sprawą - oznajmił Michał Krasucki, prezes Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
To jedna z kilku organizacji, które w poniedziałek zwrócą się do wiceministra Piotra Żuchowskiego o odmowę zgody na dymisję Barbary Jezierskiej.
- Pan minister jest nieobecny. Korespondencję od wojewody otrzyma dopiero po niedzieli - usłyszeliśmy w sekretariacie min. Żuchowskiego.
Wczoraj własną konferencję prasową zorganizowała Barbara Jezierska.
- Zaprosiłam państwa, żeby móc się bronić - powiedziała na wstępie do dziennikarzy.
Zarzuty wojewody nazwała "niesprawiedliwymi i wyssanymi z palca". Przekonywała, że to właśnie ona walczyła o uratowanie parowozowni: w kwietniu 2009 r. wszczęła procedurę wpisu obiektu do rejestru zabytków, a potem wstrzymywała prace rozbiórkowe. Decyzję zezwalającą na zburzenie parowozowni wydał już w 2007 r. wydział architektury Pragi-Północ, a na zrównanie jej resztek z ziemią - miesiąc temu wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jaromir Grabowski, którego wojewoda ukarał tylko upomnieniem.
- W przypadku parowozowni nie było mojej winy. Zrobiłam więcej, niż mogłam - mówiła Barbara Jezierska.
Odpowiadała na zastrzeżenia wojewody dotyczące swojej pracy.
- Co roku do rejestru zabytków wpisuję około stu obiektów, tak dużo jak jeszcze nigdy. Za moich poprzedników do rejestru trafiało po kilka zabytków rocznie, a decyzje były z błędami - przekonywała. - Rozpoczęłam kontrole stanu zabytków, przeprowadziłam ich około 400. Współpracuję z prokuraturą, szkolę policjantów. Zarzut braku planu działania to bzdura. Taki plan przygotowałam, ale to jest tylko papierologia. Dla mnie najważniejszą strategią jest ustawa o ochronie zabytków i jej się trzymam.
Barbara Jezierska skarżyła się też, że jej urząd jest w dramatycznej sytuacji kadrowej i finansowej: - W ciągu trzech lat z pracy odeszło sześć osób, a ostatnio jeszcze dwie. Ludzie uciekają, bo nie chcą zarabiać 1,5 tys. zł. Wielokrotnie zwracałam się do pana wojewody o dodatkowe etaty i pieniądze. Bez skutku. Wręcz przeciwnie - odcięto mi pół miliona złotych na dofinansowanie zabytków.
Na koniec podsumowała: - Jestem niewygodna dla lobby inwestorskiego, a osoba, od której spodziewałam się obrony, niszczy mnie.
Informacja o dymisji wojewódzkiej konserwator zbulwersowała warszawskich społeczników. Dobrze oceniają jej pracę.
- Niedawno objęła ochroną wiaty przystanków kolejowych na linii otwockiej. Wpisała do rejestru zabytków Dom Partii, oceniając ten obiekt merytorycznie, a nie politycznie. W przypadku parowozowni nie dopatrywałbym się jakiejś szczególnej winy pani Jezierskiej - zaznaczył dr Zbigniew Tucholski, znawca zabytków kolejnictwa.
- Będziemy protestować. Uważamy, że sprawa parowozowni jest tylko pretekstem do pozbycia się konserwatora, któremu - w odróżnieniu od poprzedników - zależy na zabytkach. Jeśli zburzenie parowozowni miałoby być powodem odwołania, to samo powinno spotkać wszystkich urzędników, którzy zajmowali się tą sprawą - oznajmił Michał Krasucki, prezes Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
To jedna z kilku organizacji, które w poniedziałek zwrócą się do wiceministra Piotra Żuchowskiego o odmowę zgody na dymisję Barbary Jezierskiej.
-
Re: Ruch w obronie konserwatora. Wstawią się u mi
s.fug
28.08.10, 21:42
Albo od razu rozstrzelać...Możesz wyjaśnić, na czym Twoim zdaniem polegała niekompetencja p. Jezierskiejprzy sprawie parowozowni?No, chyba ze to była ironia.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


