Centrum Chopinowskie zalane wodą, przeciekają dachy

Tomasz Urzykowski
04.09.2010 aktualizacja: 2010-09-03 21:35
A A A Drukuj
Robotnicy zdjęli ziemię z tarasu nad restauracją, żeby uszczelnić strop. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
  • Robotnicy zdjęli ziemię z tarasu nad restauracją, żeby uszczelnić strop.
  • Robotnicy zdjęli ziemię z tarasu nad restauracją, żeby uszczelnić strop.
Ledwo ukończony biurowiec Centrum Chopinowskiego przy Tamce już wymaga naprawy. W czasie deszczy jego dachy ciekną jak durszlak.
Ten budynek to jedna ze sztandarowych inwestycji Roku Chopinowskiego 2010. Powstał w sąsiedztwie Zamku Ostrogskich (Muzeum Fryderyka Chopina) kosztem ponad 40 mln zł z budżetu państwa. Jest zaprojektowaną przez architekta Bolesława Stelmacha siedmiopiętrową wieżą z betonu i szkła wyrastającą z makiety XIX-wiecznej kamieniczki, która stała w tym miejscu wcześniej. Oddany do użytku pół roku temu, mieści głównie biura instytucji muzycznych, przede wszystkim - Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina (NIFC).

- Od początku były problemy z przeciekającymi dachami. Zaczęło się od zalania windy. Potem było coraz gorzej - mówią pracownicy NIFC. Ostatnio budynek zalało podczas wtorkowych i środowych ulew.

- Kiedy przeciekał nam sufit? To złe pytanie. Powinien pan spytać, kiedy nie przeciekał - słyszymy w restauracji mieszczącej się na parterze i pierwszym piętrze biurowca. Między innymi z powodu zalewania lokal długo nie mógł zacząć działać.

Zalane cztery kondygnacje

Nieszczelny okazał się dach nad siódmym piętrem, ale też wysunięte w stronę Ordynackiej i Tamki tarasy nad piętrami pierwszym i drugim. Woda kilkakrotnie wdzierała się nie tylko do pomieszczeń restauracji, ale też czytelni muzycznej na drugim piętrze. W części biurowej woda zniszczyła kilkadziesiąt metrów kwadratowych drewnopodobnych okładzin ścian i sufitów. Wypłynęła z nich żywica wyglądająca jak pleśń.

Największy potop Centrum Chopinowskie przeżyło podczas ulewy 6 sierpnia.

- Od trzeciego piętra w dół wszystko wtedy było zalane - mówi zarządca budynku Krzysztof Wojdak.

- Urwanie chmury obnażyło niedoróbki. Nie będę tego komentował. To sprawa między inwestorem a wykonawcą - ucina architekt Bolesław Stelmach.

Inwestorem budynku był NIFC, a jego generalnym wykonawcą Polimex-Mostostal SA.

- Już na przełomie kwietnia i maja zgłosiliśmy tej firmie usterki. Przedsiębiorstwo przysłało swoich pracowników, którzy wykonali jakieś poprawki, ale niewiele to pomogło. Ciekło dalej - stwierdza Krzysztof Wojdak. - Po ulewie 6 sierpnia zażądaliśmy od Polimeksu-Mostostalu ponownego wykonania pokrycia tarasów nad drugim i pierwszym piętrem. Również przeglądu i naprawy dachu nad siódmym piętrem. Właśnie teraz jest to robione.

Opad przekraczał normatyw

Robotnicy zdemontowali część szklanych płyt z elewacji. Dziś zaczną wylewać metodą natryskową nową izolację na tarasach. Czy nie można było od razu zrobić tego porządnie? Rzecznik Polimeksu-Mostostalu Paweł Szymaniak twierdzi, że firma zbudowała biurowiec zgodnie ze sztuką, a winny jest "ponadnormatywny opad deszczu 6 sierpnia". W krótkim czasie z nieba spadło wtedy 36 litrów wody na metr kwadratowy.

- Opad deszczu przekraczał wtedy dwuipółkrotnie normatyw. Projekt budynku nie przewidywał zabezpieczenia przed tak intensywnymi opadami. W szczególności nie zostały przewidziane w projekcie tzw. przelewy nadmiarowe. Przyczyny zalania nie leżą więc po stronie Polimeksu-Mostostalu - oświadcza rzecznik firmy.

Krzysztof Wojdak przypomina, że problem nie pojawił się podczas jednej ulewy:

- W budynku stale cieknie. Ostatnio dwa dni temu.

Ułożenie dodatkowej izolacji ma potrwać do połowy miesiąca, ale Polimex-Mostostal traktuje to jako prace dodatkowe, za które chce zainkasować pieniądze. Naprawa może kosztować nawet 100 tys. zł. Nie godzi się na to NIFC. Jego zdaniem firma powinna te prace wykonać za darmo, w ramach naprawy niedoróbek. Gwarancja wykonawcy na usterki w budynku wynosi 36 miesięcy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy