Spacer z Chopinem dotarł do obrońców krzyża

Joanna Nasierowska
05.09.2010 aktualizacja: 2010-09-05 16:13
A A A Drukuj
Spacer śladami Chopina prowadzony przez Jerzego S. Majewskiego z Gazety Stołecznej (z megafonem) Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
  • Spacer śladami Chopina prowadzony przez Jerzego S. Majewskiego z Gazety Stołecznej (z megafonem)
  • Spacer śladami Chopina prowadzony przez Jerzego S. Majewskiego z Gazety Stołecznej
Chopin dostał pierścionek od cara Rosji, jego serce przemyciła do Polski siostra w słoju ze spirytusem, a uczył go McCartney - tego można się było dowiedzieć podczas spaceru szlakiem Chopina z naszym redakcyjnym kolegą Jerzym Majewskim. Wycieczka zakończyła się spotkaniem z pikietującymi w obronie krzyża.
- Na śniadanie zjadłam salceson z jajecznicą i kajzerką, potem przekąska - pan Majewski, na obiad - koncert Chopina i na kolację też Chopin - opowiadała koleżankom o swoim planie dnia pani Władysława. Miała w czym wybierać. W sobotę Krakowskie Przedmieście rozbrzmiewało Chopinem. Chopina słychać było pod pomnikiem Kopernika i na placu Zamkowym, na balkonie Pałacu Kazimierzowskiego, na dziedzińcu UW i w filii Fabryki Trzciny. A także w Kordegardzie i na czternastu ławeczkach chopinowskich. Wielki nos kompozytora witał idących na koncert przez bramę UW.



- W każdym miejscu, po którym stąpamy, stanęła noga Chopina- zaczął spacer Jerzy Majewski. Tłum kilkuset warszawiaków zgromadził się przed ławeczką chopinowską w Ogrodzie Saskim. - Jest tu napisane, że do tego Pałacu Saskiego - Majewski pokazał na pałac, którego nie ma - Chopin przeprowadził się z Żelazowej Woli. To nieprawda! Chopin mieszkał wpierw tam, gdzie jest księgarnia Prusa.

Jednak i Majewski raz się pomylił, mówiąc, że Chopin dostał od pewnej śpiewaczki pierścionek. - Od niej dostał zegarek! Sama widziałam! - krzyczała pani Leokadia, emerytka. Kocha Chopina i na szlak chopinowski wyszła już dwudziesty raz. - To moja ulubiona wycieczka, a chodzę na wszystkie. Zaczynam poranek muzyką Chopina i znam na pamięć jego listy. Myślę, że kiedyś go znałam - żartowała pani Leokadia. Mało kto wiedział, że języka angielskiego uczył Chopina Irlandczyk McCartney (oczywiście nie ten z Beatlesów), że kiedy umarł Staszic, Chopin podbiegł do jego trumny i urwał kawałek sukna, że od cara Rosji dostał pierścionek, który sprzedał, gdy tonął w długach, i że serce Chopina było przemycone do Polski w słoju ze spirytusem.

Nieprzewidzianym chyba do końca zwieńczeniem wycieczki był ważny na trasie chopinowskiej przystanek przed Pałacem Prezydenckim, gdzie trwa pikieta broniących krzyża.

Strażnicy miejscy nie zareagowali, gdy Majewski z mikrofonem stanął nieopodal czuwających i opowiadał o kompozytorze. Pikieta odpowiedziała pieśnią religijną "Mój mistrzu". Jedna z czuwających stanęła przed utworzonym na barierkach "ołtarzem" z krzyży i plakatów i zaczęła dyrygować. Inni podchodzili do spacerowiczów i namawiali, by przyłączyli się do wspólnej modlitwy. Obok grała włączana przez przechodniów ławeczka Chopina. Jakby tego było mało, na chodnik wmaszerowała akurat, dzwoniąc dzwonkami i waląc w bębny, rozśpiewana grupa wyznawców Kriszny. - Hare Kriszna, Hare Kriszna! - ich słowa mieszały się z refrenem obrońców "Panie, zmiłuj się". Przekrzykując zamieszanie, Majewski przez tubę wydał komendę: - Uciekamy! I tak zakończył opowieść.

Spacerowicze rozeszli się do kiosków, gdzie kupowali: książki o Chopinie, płyty, pocztówki z Chopinem, medaliki z Chopinem i jego popiersia. Nowym hitem jest odlew dłoni Chopina. Kosztuje 99 zł. Z taką dłonią szła dziesięcioletnia dziewczynka. - Mamy w domu fortepian, tam ją postawimy, może nam zagra - objaśniał jej dziadek.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy