Okęcie po weekendzie na pół gwizdka już działa normalnie

Jarosław Osowski
06.09.2010 aktualizacja: 2010-09-06 09:53
A A A Drukuj
Remont skrzyżowania pasów startowych na Okęciu Lukasz Widziszowski
  • Niedzielne popołudnie. Na pasie startowym praca wre - ciężarowki doważą asfaltobeton
  • Pusty terminal
  • Remont skrzyżowania pasów startowych na lotnisku Okęcie. Samolot ATR linii EuroLOT
  • Remont skrzyżowania pasów startowych na lotnisku Okęcie
W weekend po terminalu na Okęciu kręcili się pojedynczy pasażerowie, pracownicy umierali zaś z nudów. Za to na skrzyżowaniu pasów startowych dzień i noc zastępy drogowców układały 11 tys. ton betonu asfaltowego


To był pierwszy z trzech weekendów września, gdy z powodu remontu tego newralgicznego miejsca trzeba było odwołać niemal wszystkie rejsy z Lotniska Chopina. Lądowały tylko niewielkie samoloty, które zabierają po 40-50 osób. Im wystarczyło 1300 m, by wyhamować przed ekipami Budimeksu, które rozstawiły się na środku pasa. 85 ciężarówek przywoziło tu masę bitumiczną, z której pięć rozściełaczy formowało pierwszą warstwę nowej nawierzchni.

- Wszystko idzie zgodnie z planem - meldowała wczoraj po południu Aneta Winnicka z biura prasowego Portów Lotniczych. - Pogoda nam dopisuje. Deszczu nie było, a gdyby nawet przytrafiła się ulewa, wykonawca miał w pogotowiu pompy do wysysania wody.

Bez żadnych komplikacji odbywały się też zaplanowane loty - 15 w sobotę i 18 w niedzielę. Czyli zaledwie co dziesiąty w porównaniu ze zwykłym weekendem. Lufthansa sprzedała wszystkie bilety na rejsy do Frankfurtu i Monachium. - Nikt niczego nie kupuje, bo nie ma już miejsc. Nasze samoloty są pełne - usłyszeliśmy też w kasach LOT-u, gdzie mimo braku podróżnych siedziały aż trzy osoby.

W hali odlotów panowała cisza - żadnych komunikatów czy napomnień, by nie zostawiać bagażu. Szumiały tylko wentylatory i schody ruchome, które nikogo nie woziły.

Nudzili się pracownicy wypożyczalni samochodów, punktu sprzedającego wycieczki last minute i nielicznych czynnych sklepów. - Ruch żaden, dlatego mamy skrócony czas pracy: zamiast od godz. 4 do 22 zaczęliśmy i kończymy dwie godziny wcześniej - zerkała na zegarek sprzedawczyni w Baltonie.

Aż półtorej godziny czekał na klienta Marcin Doliński z Sawa Taxi. - Koledzy wzięli sobie wolne na dokończenie wakacji albo grzyby, a reszta cierpi - podsumował. Również autobusy 175 ruszały w stronę centrum niemal puste.

W niedzielę ok. godz. 16 w trzech kolejkach odprawiano pasażerów tylko jednego lotu - do Brukseli. - Wygląda na to, że samolot będzie pełny - rozglądała się Agnieszka Ciach. Dodała: - Bardzo się cieszę, że nasze lotnisko mimo wszystko działa i nie musiałam jechać aż do Łodzi.

Jan Kosieradzki miał jednak kłopoty z dojazdem, bo miasto zamknęło na weekend al. Żwirki i Wigury - trwał remont jej skrzyżowania z ul. 17 Stycznia. Wielu kierowców dojeżdżało tam i musieli zawracać. - Brakowało wyraźnych oznaczeń, mój taksówkarz jechał na czuja - mówił pan Jan.

Koniec układania nawierzchni na lotnisku zaplanowano na godz. 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Potem w ciągu trzech godzin lotniskowi geodeci mieli zamontować oświetlenie pasów startowych na odcinku 750 m. Kiedy to robili, w drodze były już przynajmniej trzy duże samoloty z urlopowiczami - pierwszy linii Air Italy Polska z tureckiego Bodrum. Pierwszy wylot po remoncie skrzyżowania pasów rozkład zapowiadał na godz. 5 - to rejs Jet Air do Drezna.

W poniedziałek o 6 rano lotnisko było już z powrotem gotowe na przyjmowanie samolotów, zgodnie z normalnym rozkładem lotów.

Kolejne etapy prac odbędą się już tylko w soboty - 11 i 18 września. Zmiany w rozkładzie lotów zaczynają się w piątek wieczorem.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy