Politechnika przemalowana: "babcine majtki" do reformy

Tomasz Urzykowski
07.09.2010 aktualizacja: 2010-09-06 22:07
A A A Drukuj
Gmach Politechniki Warszawskiej Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Miał być beżowy, wyszedł różowy. Na taki kolor pomalowano fragment fasady Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej. Widok "majtkowego różu" zaskoczył nawet stołecznego konserwatora zabytków, który wcześniej zaakceptował kolorystykę budynku. Będzie zmiana.
O pojawieniu się wokół wejścia nowej barwy - różu z bielą - napisaliśmy w weekend w naszym serwisie warszawa.gazeta.pl . Zaalarmował nas czytelnik Grzegorz Zieliński: "Wygląda to skandalicznie, gmach jednej z najbardziej szanujących się uczelni w Polsce wygląda jak babcine majtki. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Warszawy został oszpecony". Internauci dorzucili od siebie: "To chyba pomysł kogoś z ościennej uczelni..." (Y), "To jakaś masakra..." (a), "Wstyd, po prostu wstyd mi za polibudę, że dała się tak oszpecić na własne życzenie. Dobrze, że jestem na ostatnim roku, nie będę musiał na to patrzeć już długo" (Veegoo). Słów krytyki nie szczędzili też studenci, spotkani przez nas wczoraj na pl. Politechniki.

- Budynek traci powagę - stwierdziła Agata z wydziału gospodarki przestrzennej.

Tylko nieliczni byli innego zdania: - Można się przyzwyczaić. Wygląda dużo lepiej niż ten ohydny żółty, który odpada ze ścian płatami - ocenił Emil Olkowicz z elektroniki.

Gmach Główny Politechniki pochodzi z przełomu XIX i XX w. Jest dziełem wybitnego architekta Stefana Szyllera i wizytówką uczelni, która sto lat temu nosiła nazwę Warszawski Instytut Politechniczny im. Mikołaja II. Remont zaczął się tu na początku wakacji. Do tej pory robotnicy pracowali we wnętrzach, ostatnio zabrali się za elewacje. Ich obecna barwa jest ciemnożółta. Na ten kolor pomalowano budynek 34 lata temu. Obecna ekipa remontowa dostała inną farbę i część fasady wokół głównego wejścia pomalowała na różowo. Taką kolorystykę wybrano dla wszystkich elewacji.

- Nie mamy na to wpływu. Decyzje podejmuje stołeczny konserwator zabytków - rozkłada ręce Marek Sołtyski, kierownik biura rektora PW. - Na zlecenie konserwatora zostały pobrane próbki starych tynków. Zbadano je w Akademii Sztuk Pięknych. Wyszedł taki kolor, jaki wyszedł - w dzień słoneczny jest beżowy, a w pochmurny lekko różowy. Konserwator powiedział, że to oryginalna barwa gmachu sprzed stu lat.

Nowy kolor na fasadzie wprawił w osłupienie prof. Małgorzatę Omilanowską, historyka sztuki i znawcę architektury Stefana Szyllera: - Jestem bezradna wobec badań próbek tynku, ale może pobrano je ze złych miejsc i należałoby to powtórzyć. Jeżdżąc po Europie, nie spotkałam się z tak dużą budowlą z przełomu XIX i XX w. w kolorze różowym. Trudno to sobie wyobrazić. Tak malowano pawilony parkowe, ale nie reprezentacyjne gmachy, w dodatku instytucji imienia cara Mikołaja II. To jest przecież wiśniowy budyń - mówi prof. Omilanowska.

Co na to stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, która zgodziła się na taki kolor? - Jestem zaskoczona. To miał być odcień beżu, a nie różu. Taki kolor ustalono podczas badań próbek tynku i taki zaakceptowałam - twierdzi, powołując się na wzornik i konkretny numer farby. Co się zatem stało? Wczoraj pracownicy konserwatora rozmawiali o tym z władzami uczelni i wykonawcą prac.

- Firma remontowa użyła odpowiedniej farby, ale na wzorniku wyglądało to zupełnie inaczej niż na ścianie. Może przebił poprzedni kolor i zmienił tonację. Na szczęście wykonawca pomalował na próbę tylko fragment elewacji - uspokaja Ewa Nekanda-Trepka. Wczoraj ustalono, że kolor zostanie zmieniony. Wykonawca nałoży na ścianę farby w kilku różnych odcieniach. Wyboru dokona komisja konserwatorska.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy