Blok od miesięcy bez prądu. "Żyjemy jak koczownicy"

Grzegorz Lisicki
09.09.2010 aktualizacja: 2010-09-08 22:55
A A A Drukuj
Lokatorka pokazuje osmalone drzwi do szybu, za którymi paliła się instalacja elektryczna. Fot. Fot . Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
  • Taka dekoracja stoi w tym korytarzu od maja
Nie działają windy, telefony, kablówka. W połowie ogromnego budynku w al. KEN 36 jest tak od końcu maja. I ma być przez kolejne miesiące
15-piętrowy gmach tuż przy stacji metra Natolin miał być wizytówką spółdzielni Przy Metrze, znajduje się tu m.in. Galeria Ursynów. W nocy z 29 na 30 maja mniej więcej na wysokości ósmego piętra wybuchł pożar instalacji elektrycznych, zniszczył je w połowie budynku.

- Teraz żyjemy niemal jak koczownicy - żalą się mieszkańcy.

Małgorzata Hauschild tej nocy nie zapomni nigdy. - Ewakuowano mnie z balkonu na 11. piętrze. Musiałam przejść przez barierkę do strażackiego podnośnika. Nigdy się tak nie bałam - opowiada.

- Obudziły mnie syreny, wyglądam przez okno, a tam wozy strażackie, reflektory, podnośniki. Na balkonie obok dwie dziewczyny, z okien walił czarny dym - wspomina Janina Zającówna, znana scenarzystka filmowa, która mieszka na siódmym piętrze.

Skutki pożaru mieszkańcy odczuwają do dziś - klatka A na wyższych piętrach wygląda, jakby ogień zgasł przed chwilą: brudne podłogi, okopcone, czarne ściany, osmalone drzwi szachtów, szybów elektrycznych (to tam płonęła instalacja) powyginane od wysokiej temperatury; niektóre z nich - rozwalone przez strażaków - nadal straszą oparte o ściany.

Pani Janina opowiada: - Moja droga z domu wygląda tak: najpierw wchodzę z mojego siódmego na ósme piętro schodami, bo łączniki między klatkami są co drugie piętro. Potem idę łącznikiem do klatki B. Tam łapię windę i zjeżdżam na dół.

Mieszkańcy całego pionu narzekają na brak prądu w domach. Po pożarze klatkami schodowymi puszczono tymczasową instalację. Jednak napięcie jest za słabe. Nie można korzystać z elektrycznych płyt kuchennych. - Gdy włączam zmywarkę, muszę wyłączyć pralkę. Nie działają telefon i telewizor, bo kable telewizyjne też się spaliły - wylicza pan Kamil.

- I bez pożaru życie w tym domu to była udręka. Od lipca do czerwca zeszłego roku windy popsuły się 31 razy, mamy wydruki od konserwatora. Pożar instalacji to wynik niechlujstwa tych i byłych władz spółdzielni - oskarża pani Małgorzata.

Mieszkańcy od dawna denerwowali się kłopotami ich spółdzielni, w której w 2000 r. dokonał się przewrót pałacowy - zarząd podzielił się na trzy frakcje. Ich członkowie koczowali w siedzibie spółdzielni, wynajmowali własną ochronę, nasyłali na siebie policję, wyrzucali się nawzajem z pracy. Wszystko przez spór rady z zarządem, któremu zarzucano m.in. niehonorowanie uchwał rady, uniemożliwianie dostępu do dokumentów, zlecanie prac za wiele milionów bez konkursów, a także błędne decyzje inwestycyjne. Spółdzielnia wiele razy odwlekała otwarcie Galerii Ursynów, która na dodatek po drodze znienacka zmieniła nazwę - pierwotnie miała nazywać się Centrum Natolin.

Od dziesięciu lat trwa spór sądowy między Przy Metrze a firmą Drimex, która budowała Galerię. Choć spółdzielnia płaciła za prace, to Drimex zalegał z pieniędzmi podwykonawcy Galerii, firmie Nadbud, która zniecierpliwiona zerwała umowę i pozwała Przy Metrze do sądu o pieniądze za swoją pracę. W grudniu zeszłego roku zapadł wyrok: spółdzielnia ma zapłacić Nadbudowi ponad 30 mln zł. Choć złożyła kasację, to jej konta zajęte są przez komornika. Spółdzielnia stara się zmylić komornika, co jakiś czas zmieniając konta - wysyła wtedy do mieszkańców pisma z prośbą o wstrzymanie się z zapłatą czynszu. Teraz oni boją się, że na remont klatek schodowych nie będzie pieniędzy, bo komornik zajmie odszkodowanie, które spółdzielnia ma dostać za pożar.

- Jesteśmy w stanie temu zapobiec - twierdzi Andrzej Stępień, prezes spółdzielni. - Ale z klatkami nie mogliśmy nic zrobić aż do połowy lipca, bo na miejscu działała policja. Nie mogłem więc ogłaszać przetargów na projekt i montaż nowej instalacji oraz remontu klatek schodowych - mówi. Twierdzi, że przetarg na instalacje już rozstrzygnięto, a wyłoniona firma ma około 12 tygodni na przeprowadzenie prac.

Ursynów

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy