Ewangelicy spod Warszawy

Jerzy S. Majewski
10.09.2010 aktualizacja: 2010-09-09 16:33
A A A Drukuj
Kościół w Iwicznie Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Główne drzwi kościoła w Iwicznie
Pastor ze Starej Iwicznej Waldemar Galster we wrześniu 1939 r. został pobity jako "szwab". Miesiąc później aresztowali go Niemcy i zamknęli na Pawiaku
Wieże neogotyckiego kościoła w Starej Iwicznej widać na prawo od Puławskiej zaraz po wjeździe do Piaseczna. Przez wiele powojennych lat ta ewangelicka świątynia była opuszczona. Dopiero w 1979 r. ewangelicy sprzedali kościół katolikom, a w 1983 r. erygowano tu parafię.

Henryk Rutkowski na łamach "Kroniki Warszawy" z 2009 r. pisze, że dwie pierwsze kolonie niemieckie na terenie dawnego starostwa piaseczyńskiego powstały pomiędzy 1796 a 1802 r. To Schwenningen, późniejsze Świniary (dziś fragment Piaseczna), i Ilwesheim, czyli późniejsza Stara Iwiczna (Alt Ilwesheim). Po trzecim rozbiorze Warszawa znalazła się pod panowaniem pruskim i ze stolicy została zdegradowana do rangi głównego miasta Prus Południowych. Nowe władze podjęły akcję kolonizacyjną, sprowadzając osadników z Niemiec w okolice miasta. Jak uważa niemiecki historyk luteranizmu w Polsce Eduard Kneifel, pierwsi niemieccy koloniści w Starej Iwicznej osiedli w 1801 r.

Jednak nowa luterańska gmina w Starej Iwicznej powstała dopiero w 1842 r. Niemieccy koloniści osiedli też w sąsiedniej Lesznowoli i w różnych innych częściach Mazowsza. M.in. na terenie dzisiejszej Warszawy w pobliżu Królikarni znajdowała się osada Szopy Niemieckie, gdzie według Kneifla już po 1807 r. przybyli szwabscy osadnicy z Besarabii (między Dniestrem a Prutem) i guberni chersońskiej (na południu Ukrainy).

Z emporą w środku

Początkowo w Starej Iwicznej stał kościół drewniany. Budowę nowego rozpoczęto w 1893 r. Taka data została też uwieczniona na fasadzie budynku. Prace trwały blisko pięć lat. Ostatecznie powstała bardzo prosta budowla wzniesiona chyba niewielkim nakładem kosztów. Uzyskała skromne neogotyckie formy. Jest jednonawowa, z niezbyt wysoką wieżą na osi głównego wejścia zwieńczoną wysokim dachem iglicowym. Wewnątrz zgodnie z wymaganiami liturgii ewangelicko-augsburskiej umieszczono emporę, w tym przypadku skromną, jednopoziomową, obiegającą z trzech stron nawę, drewnianą, wspartą na cienkich, żeliwnych filarach. Galeria przetrwała do dziś, chociaż kościół od ponad 30 lat nie należy do ewangelików.

Drewniany jest też strop kościoła. W partii środkowej został ciekawie ukształtowany w formie ostrołukowego sklepienia. Wewnątrz przy prezbiterium zachował się jedyny "witraż" wykonany z kolorowych szybek. Bardzo skromne są też elewacje zewnętrzne dekorowane wątkiem kolorowych cegieł, płytkimi skarpami i ostrołukowymi oknami.

W oficerskim mundurze

Jak pisze w monografii protestantyzmu w Polsce ks. dr Waldemar Gastpary, w XIX wieku pośród luteran przygniatająca większość przyznawała się do narodowości niemieckiej. Jednak w miastach znaczna część z nich chyba najszybciej ze wszystkich mniejszości ulegała asymilacji. "Polonizacja poczyniała szczególne postępy w Warszawie. Zresztą był to proces naturalny. Malała liczba młodzieży konfirmowanej w języku niemieckim, wzrastała liczba konfirmantów w języku polskim. Proces polonizacji dokonywał się wbrew życzeniom władz rosyjskich, którym bardzo zależało na utrzymaniu niemieckości ewangelików i tym samym zapobieżeniu ich integracji. (...) Przeszkodzić temu procesowi można było głównie na wsi wśród kolonistów. Sprzyjała temu postawa polskiej ludności wiejskiej, która choćby ze względów wyznaniowych traktowała kolonistów niemieckich, jeżeli byli ewangelikami, jako obce ciało i odnosiła się do nich wrogo. Z kolei koloniści, czując niechęć otoczenia, zamykali się we własnym środowisku, unikali styczności z polskim otoczeniem, co znów pogłębiło rozdział".

Chyba bliskość Warszawy sprawiła, że wielu mieszkańców Starej Iwicznej przeniosło się do miasta, ulegając szybszej asymilacji. Proces polonizacji postępował też jednak na miejscu. Dowodzi tego m.in. podana w "Roczniku Ewangelickim" z 1925 r. statystyka konfirmacji, ślubów i pogrzebów odbytych mniej więcej w podobnej liczbie w języku polskim i niemieckim.

Przykładem patriotyzmu świecili pastorzy kościoła w Iwicznej w latach międzywojennych. Jednym z nich był ksiądz pułkownik Feliks Gloech, absolwent wydziału teologicznego w Dorpacie (dziś Tartu w Estonii) i od 1930 r. naczelny kapelan wyznania luterańskiego w Wojsku Polskim. Do Wojska Polskiego wstąpił jako ochotnik w 1920 r. To on wyszedł z inicjatywą przekazania gminie ewangelicko-augsburskiej dawnej rosyjskiej cerkwi wojskowej koło placu Unii Lubelskiej (Puławska 4). On też po wojnie odbudowywał ten kościół, współpracując przy tym z generałem Juliuszem Rómmlem. Dodajmy tu jeszcze, że syn Feliksa Jan poległ jako żołnierz Powstania Warszawskiego 3 sierpnia 1944 r.

Messerschmidt w ukryciu

Od sierpnia 1935 r. kapelanem Wojska Polskiego był też ks. kapitan Karol Messerschmidt. Do tego momentu przez dwa lata pełnił obowiązki wikariusza parafii w Starej Iwicznej. Urodzony w 1905 r. ukończył Wydział Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego.

O jego losach Zbigniew Kowalewski zrealizował w 1998 r. 20-minutowy film dokumentalny. Ks. Messerschmidt w 1935 opuścił Starą Iwiczną, otrzymując jako kapelan wojskowy przydział na proboszcza okręgu 3. Korpusu Wojska Polskiego w Grodnie. Zgodnie z polityką władz II Rzeczypospolitej to właśnie na Kresy kierowano większość poborowych niemieckiego pochodzenia. Stąd wielu ewangelików służyło zwłaszcza w Korpusie Ochrony Pogranicza (KOP) na granicy z ZSRR.

Po klęsce wrześniowej Messerschmidt znalazł się w Warszawie. Poszukiwało go gestapo. Jak wypowiadają się rozmówcy w filmie Kowalewskiego, jako ewangelik niemieckiego pochodzenia, gdyby się ujawnił przed władzami okupacyjnymi, pewnie byłby jakoś chroniony.

Czuł się jednak Polakiem i tego nie zrobił. "Przysięgałem Bogu i swojej ojczyźnie, bo jestem księdzem i oficerem" - kwitował i podkreślał wówczas, że w najtrudniejszych sytuacjach nie wolno się poddawać. Z czasem pojawiło się wobec niego jeszcze jedno oskarżenie złożone na gestapo przez volksdeutschów - o wynaradawianie Niemców. Messerschmidt w czasie okupacji ukrywał się pod nazwiskiem Buczyński.

W styczniu1943 r. został przypadkowo aresztowany podczas łapanki na Tamce. Jak czytamy w książce Władysława Bartoszewskiego "1859 dni Warszawy", wielkie łapanki przeprowadzane były w mieście od 15 do 17 stycznia. Większość zatrzymanych trafiła na Pawiak. 17 styczna 1005 mężczyzn i 311 kobiet Niemcy skierowali transportem do obozu w Majdanku.

Na Pawiaku jako Buczyński znalazł się też ks. Messerschmidt. Miał wiele szczęścia. Wraz z kilkoma innymi więźniami nocą udało mu się wyskoczyć z pociągu jadącego w stronę Lublina. Pomocna okazała się mała latarka, którą ukrył w dziurze pod kieszenią płaszcza i dzięki której w ciemności więźniowie odnaleźli skobel zamykający okienko w wagonie bydlęcym.

Wyskoczył z pociągu, skręcił nogę, zgubił czapkę, ale wstał i ruszył w drogę. Zapukał do pierwszej chałupy. Tam został przyjęty, nakarmiony i opatrzony. Stamtąd wrócił do swej przedwojennej willi w Żabieńcu koło Piaseczna. Ukrywał się w niej przez dwa lata aż do końca wojny. W domu znajdowała się skrytka, gdzie chował się w czasie zagrożenia.

Pistolet za pasem

Po wojnie nie potrafił sobie darować, że stracił prawie dwa lata w ukryciu. W 1945 r. natychmiast ponownie wstąpił do wojska. Jako pastor zajmował się m.in. zabezpieczaniem mienia poewangelickiego na ziemiach odzyskanych. Pojawiał się w starostwach w mundurze oficera Wojska Polskiego Z pistoletem za pasem mówił, że reprezentuje teraz wolną Polskę. Zwracał uwagę na opuszczone kościoły i przypominał urzędnikom o ich zabezpieczeniu. Wyglądał groźnie. - Inaczej będziecie mieli do czynienia ze mną! - zwykł mawiać i dyskretnie pokazywał na pistolet. Z wojska zwolniony został w 1950 r., gdy władze komunistyczne rozwiązały ewangelicką służbę duszpasterską.

Trzecią postacią związaną z parafią w Starej Iwicznej był ks. Waldemar Galster, jej proboszcz. "Od wybuchu wojny przeżył ciężkie chwile. Przed wojną wielokrotnie występował do polskich władz oświatowych o utrzymanie szkoły ewangelickiej w Kępie Zawadowskiej, więc był znany jako energiczny duchowny ewangelicki. We wrześniu 1939 r. nasłano na niego ludzi, którzy go pobili jako szwaba. W miesiąc później został aresztowany przez gestapo za polską działalność oświatową i osadzony na Pawiaku" - czytamy w książce "Ewangelicy warszawscy w walce o niepodległość Polski". Ostatecznie zwolniony został już w maju 1940 r., ale zupełnie stracił zdrowie i musiał zrzec się urzędu duchownego.

Zapomniany cmentarz

W pobliżu kościoła w Starej Iwicznej do dziś znajduje się dawny cmentarz ewangelicki. W nowych partiach stoją już współczesne nagrobki rzymskokatolickie. Zaś to, co pozostało z dawnego cmentarza luterańskiego, należy do ostatnich świadectw nieodległej przeszłości. Odnajdujemy tu nagrobki: Bauerów, Eisele, Ginterów, Grossmanów, Hamanów, Hanów, Klotzów, Lutzów, Messów, Schaierów, Schillingów, Stahlów czy rodziny Johana Hau z Mysiadła. Na pomnikach nagrobnych widnieją zarówno polskie, jak i niemieckie napisy. Można tu jednak zauważyć tendencję do stopniowego spolszczania nazwisk.

Kolonia w Starej Iwicznej, choć mocno spolonizowana, nie przetrwała wojny. "Ewangelicy, którzy [po wrześniu 1939 r.] dobrowolnie albo pod presją wpisali się na listę osób narodowości niemieckiej, pod koniec wojny zostali ewakuowani lub sami uciekli na Zachód. Parafia w Starej Iwicznej praktycznie przestała istnieć, bo także powojenna rzeczywistość polityczna nie sprzyjała ludziom wierzącym w Boga" - konkluduje Henryk Rutkowski na łamach "Kroniki Warszawy".

W ostatniej chwili przed opuszczeniem kościoła znalazł się w nim ksiądz Messerschmidt. Uratował przed rozproszeniem archiwum. Wkrótce świątynię przejęli starokatolicy.

Dopiero w 1979 r. kupiła go parafia rzymskokatolicka. Dzięki staraniom jej pierwszego proboszcza ks. Stanisława Hałabudy kościół mocno już zdewastowany został odrestaurowany z dużą kulturą.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

  • Ewangelicy spod Warszawy jan-w 10.09.10, 18:48

    Tekst wyjaśnił mi kilka wątpliwości, które miałem po wizycie w Starej Iwicznej 2 lata temu warszawawobiektywie.waw.pl/2008/03/wyprawa-do-starej-iwicznej/»

Najnowsze wiadomości z Warszawy