Gorąca miesięcznica pod krzyżem

Joanna Nasierowska, Magdalena Dubrowska
10.09.2010 aktualizacja: 2010-09-10 22:38
A A A Drukuj
Uczestnicy mszy w katedrze przeszli z pochodniami pod Pałac Prezydencki Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
  • Msza w archikatedrze św. Jana
  • Msza w archikatedrze św. Jana
  • Uczestnicy mszy w katedrze przeszli z pochodniami pod Pałac Prezydencki
  • Uczestnicy mszy w katedrze przeszli z pochodniami pod Pałac Prezydencki
W piątek rano Jarosław Kaczyński z grupą kilkuset tzw. obrońców krzyża próbował się przedrzeć przez barierki przy Pałacu Prezydenckim. Wieczorem przeszedł tam na czele "marszu pamięci"
Prezes PiS w otoczeniu posłów, m.in. Antoniego Macierewicza, pojawił się przed Pałacem o godz. 8.46. Tak jak dziesiątego dnia każdego miesiąca od katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Wstępu na jezdnię Krakowskiego Przedmieścia odgrodzoną z obu stron metalowym parkanem zwykle broni straż miejska, ale tym razem nikt z porządkowych nie zareagował. Świta Kaczyńskiego przeszła prosto pod drugi rząd barierek. Za nią ruszyło ponad stu "cywili". Jednak pod krzyż policja nie wpuściła nikogo.



- Hańba! Hańba! - skandował tłum i zaczął walić rękami w barierki. Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się dostać pod krzyż inną drogą. Kancelaria Prezydenta wpuściła go przez skrzydło pałacu od strony kościoła karmelickiego. Za prezesem PiS próbowali się przedrzeć inni, lecz przepuszczono tylko posłów tej partii. Delegacja klęknęła, modliła się, a ludzie śpiewali hymn narodowy i puszczali z głośników przesłanie Kaczyńskiego do Polaków: "Donald Tusk i Komorowski - oni powinni być wyeliminowani z narodu polskiego. To nie Polska, to rząd sowiecki.". - Jak w stanie wojennym odgrodzili nas od krzyża - denerwowała się jedna z kobiet, która przyszła po mszy w kościele wizytek.

- Nasz Jarek pokazał Komorowskiemu! - krzyknął ktoś. - Kochany Macierewicz, jemu też pomnik za bohaterstwo się należy.

Prezes PiS odjechał, obrońcy zostali. Szykowali się na wieczorny marsz z pochodniami po mszy w katedrze św. Jana. - Będą tłumy - zapewniał pan Norbert z Ostrowi Maz., jeden z najwytrwalszych, którzy od tygodni koczują na Krakowskim Przedmieściu.

W ulicznym obozowisku pojawiły się nowe twarze, m.in. siwo-brodate oblicze jegomościa w ludowym stroju kaszubskim, który proponował przechodniom wspólne pozowanie do zdjęć. Z delegacją z Pomorza przyjechał też pan Józef. - Na piątą miesięcznicę tragedii smoleńskiej - powiedział. - Protestujemy przeciwko obecnej władzy. Nie chcemy rewolucji, ale ona i tak wybuchnie. Tylko tych, którzy polegną, mi żal. To wojna polsko-polska.

Na chodniku coraz więcej zniczy, krzyży i polskich flag (jest też kanadyjska). Na barierkach ludzie przyklejają zdjęcia Lecha Kaczyńskiego i ks. Popiełuszki, wiersze i hasła. Np. "Oddamy ten płot w dobre ręce - zbieracze złomu mile widziani", "Pałac ogrodzony, krzyż aresztowany, naród upodlony" (podpisano "nieprzemakalny moher z Warszawy"). Albo "Krzyż-pomnik TU ma stanąć". Pani w warkoczach od miesiąca rozkłada się z instalacją o tematyce narodowowyzwoleńczej. Na szyi tabliczka: "Smoleńsk pamiętamy", w plecaku ryza papieru zadrukowanego tekstami pieśni patriotycznych: "Ojczyzno ma", "Orlątko". Wystarczy wrzucić do plecaka 10 gr za ksero. - Proszę sobie powtarzać w wolnych chwilach - poucza. - Ja występuję na scenie, śpiewam i tańczę, ale głównie w Zabrzu.

Tymczasem pani Teresa z Mokotowa przyszła w piątek na Krakowskie Przedmieście z tabliczką: "Jarek pod Wawel!". - Nie boję się. Mam przeszło 70 lat, jestem praktykującą katoliczką i mam już tego dosyć. Telewizor wyrzucę albo zwariuję - narzekała. - To grób prezydencki na Wawelu tak nas poróżnił.

O godz. 20 zaczęła się msza w intencji ofiar katastrofy w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Na Starówkę przyszło tylu wiernych, że część musiała stać na zewnątrz. Kiedy ksiądz nawoływał do pojednania, przed Pałacem doszło do kilku incydentów, m.in. ktoś złamał jeden z krzyży. Policja zatrzymała jednego mężczyznę. Po mszy wyruszył "marsz pamięci" - ponad tysiąc osób z pochodniami i transparentami, m.in. "Piąty miesiąc mija, czy to Polska czy już Rossija". Jarosław Kaczyński, który wieczorem miał być w Krakowie, zmienił plany i stanął na czele pochodu.

- Przyszedłem tu jako obywatel - przemówił do zgromadzonych. - A jako prawnik pytam, na podstawie jakich przepisów wyłączono z ruchu część Krakowskiego Przedmieścia?

- Inkwizycja! Ku Klux Klan! - komentowali marsz przechodnie.

Podziel się

  • Próba powtórki z lat 80'? pssz 10.09.10, 21:59

    Wtedy każdego 13' pod katedrą była demostracja zaraz po mszy. Ale obecne demonstracje są mniej liczne, mimo, że wtedy były ryzykowne,a teraz nie. Prawdopodobnie te comiesięczne »

  • Gorąca miesięcznica pod krzyżem cjk.5004 11.09.10, 13:00

    Pochód faszystów i antsyemitów spotkał się w kościele by modlić się za idiotę który przypadkiem został prezydentem. Potem pochód prowadzony przez mordercę poszedł pod krzyż. Powinno się to »

  • Pod krzyżem e-komentarz 11.09.10, 20:47

    JarKacz dwa razy dziennie pod krzyżem, a na Waweluprzez 5 miesięcy chyba ani razu.To co on naprawdę odczuwa - utratę brata, czy pałacu?»

Najnowsze wiadomości z Warszawy