Warzywniak, kiosk, warsztat? Czego potrzeba mieszkańcom?

Małgorzata Zubik
11.09.2010 aktualizacja: 2010-09-10 22:07
A A A Drukuj
Pani Izabela Szlachtowicz z klientką,w warzywniaku w Al. Wyzwolenia, który zdaniem konserwatora niszczy Oś Stanisławowską fot. Robert Kowalewski/AG
Zieleniak, kiosk z gazetami, a może naprawa parasoli? Wkrótce mieszkańcy Śródmieścia będą mogli powiedzieć urzędnikom, czego potrzebują w parterach swoich bloków i kamienic.
- Chodzi o to, by uniknąć takiej sytuacji jak na Mariensztacie - mówi rzeczniczka dzielnicy Urszula Majewska. - Mieszkańcy skarżyli się, że nie mają tam żadnego sklepu spożywczego. Wszystkie zostały zlikwidowane.

"Gazeta" nieraz relacjonowała protesty przeciw planom zamykania cenionego przez mieszkańców sklepu, baru czy punktu usługowego - ludzie nie chcieli, by w ich miejscu otwierał się np. kolejny bank. Petycje w obronie ulubionych miejsc zakupów podpisywały czasem setki osób. Tak było ostatnio z kioskiem i sklepem z pasmanterią przy Świętokrzyskiej. Urzędnicy zaproponowali właścicielkom tak wysoki czynsz, że nie miałyby szans na niego zarobić, sprzedając gazety czy włóczkę. Reakcja mieszkańców pomogła kobietom obronić ich małe firmy.

- Walczą ze sobą interesy lokalne i globalne. Te lokalne trzeba wzmocnić - przyznaje burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski.

Jak? Zacznie się od mapy. Urzędnicy kropkami oznaczą, co działa w miejskich lokalach: od punktów usługowych po handel, ośrodki kultury i organizacje społeczne. Zaznaczą odległości np. między warzywniakami. Na mapie pojawią się białe plamy - miejsca niezidentyfikowane (oprócz lokali komunalnych są też prywatne). Czy i w jaki sposób je zapełnić, odpowiedzą mieszkańcy Śródmieścia. Burmistrz ma zamiar wysłać na ulice studentów z ankietami. Życzenia ludzi uzupełnią mapę.

- Projekt jest dość prosty - uważa Wojciech Bartelski. - Zakładamy, że będziemy ogłaszać konkursy na zwolnione lokale. Mamy takich ok. 20 miesięcznie. Zastrzeglibyśmy, że konkretny lokal jest przeznaczony na spożywczak. Wtedy stawkami czynszu rywalizowaliby ze sobą właściciele sklepów, a nie sklep z bankiem.

Taki pomysł ma być szansą m.in. dla właścicieli likwidowanych z powodu zaleceń stołecznego konserwatora zabytków warzywniaków, które działają w ulicznych pawilonach (m.in. opisywanych przez "Gazetę" przy ul. Kubusia Puchatka, Anielewicza, obok pl. Zbawiciela).

Pomysł z mapą i ankietami już na początku kadencji zgłaszał dzielnicowy radny SLD Jerzy Budzyn. - Najpierw spotkał się z odmową, ale temat ciągle wracał - przypomina. - Chyba 11 razy pod obrady sesji wprowadzaliśmy punkt w obronie rozmaitych lokali, którym groziło zamknięcie z powodu wysokich czynszów. W końcu Platforma Obywatelska postanowiła powołać zespół do takich trudnych przypadków i przy okazji wróciła sprawa mapy. Mam nadzieję, że powstanie do końca kadencji. Nawet, jeśli nowi radni będą mieli odmienne poglądy na tę kwestię, to szybko się przekonają, że profilowane konkursy są niezbędne. I wyjmą gotową mapę z szuflady.

Pierwszą próbę urzędnicy mają już za sobą. W konkursie "Lokal na kulturę" wynajęli kilka pomieszczeń fundacjom i stowarzyszeniom z pomysłami. Jeden trafił niedawno do Fundacji PSW Promocji Sztuki Współczesnej, która m.in. prowadzi galerię, zajmuje się edukacją w dziedzinie sztuki współczesnej. Przy ul. Andersa 13 najpierw musi zrobić remont. Potem zorganizuje tam wystawy i spotkania z artystami. - W części lokalu otworzymy klubokawiarnię, gdzie przy kawie można będzie poczytać nasze książki, czasopisma - zapowiada Aneta Muszyńska z Fundacji. - Na pierwszą wystawę jeszcze przed remontem zapraszamy 16 września.

W piątek urzędnicy ogłosili profilowany konkurs na siedem lokali (m.in. przy ul. Andersa, Hożej, Poznańskiej). Mogą w nim wziąć udział organizacje non-profit prowadzące działalność społeczno-kulturalną, które mają pomysł na rozwój i integrację lokalnej społeczności. Szczegóły można znaleźć na stronach internetowych urzędu Śródmieścia i dzielnicowego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.

Śródmieście

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy