Jeśli nie zmienią prawa, nie będzie piwa na Narodowym

Michał Wojtczuk
13.09.2010 aktualizacja: 2010-09-12 19:27
A A A Drukuj
Tak ma wyglądać Stadion Narodowy materiały inwestora
Przetarg na operatora kateringu na Stadionie Narodowym ogłosi niebawem spółka nadzorująca budowę areny i zarządzająca nią. Sprzedaż hot dogów i coli ma pomóc w utrzymaniu stadionu. Dodatkowym źródłem dochodów mogłoby być piwo. Potrzebna jest jednak zmiana w prawie, o którą apeluje Ekstraklasa
Niebawem spółka nadzorująca budowę areny i zarządzająca nią ogłosi przetarg na operatora kateringu na Stadionie Narodowym. Jedzenie będzie tam podawane w 30 kioskach gastronomicznych, Biznes Klubie na 2,6 tys. ludzi, Fan Klubie na 2 tys. oraz w 69 lożach biznesowych i VIP-owskich (pomieszczą ok. 900 osób). Do tego jeszcze ekskluzywna restauracja na najwyższym poziomie stadionu, z widokiem na centrum Warszawy.

- Chcielibyśmy, żeby wszystkie punkty gastronomiczne miały jednego operatora. Jednak zdajemy sobie sprawę, że ekskluzywna restauracja to inny segment rynku, i dopuszczamy możliwość osobnego przetargu na jej najemcę - mówi Daria Kulińska, rzeczniczka NCS.

Hot dogi i cola to towar strategiczny dla Stadionu Narodowego. - Wielkie imprezy są dla nas ważne dlatego, że będą magnesem przyciągającym klientów do wynajmowania lóż VIP-owskich, miejsc biznesowych i korzystania z naszej gastronomii. Każdy hot dog sprzedany w barze na Stadionie Narodowym oznacza dla nas zysk - mówił kilka tygodni temu w "Gazecie Stołecznej" Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu, które nadzoruje budowę stadionu i będzie nim zarządzać.

Nie tylko Stadion Narodowy chce zarabiać na jedzeniu. Na otworzonym niedawno stadionie Legii działają trzy kioski gastronomiczne. Kawałek pizzy kosztuje tam 9 zł, popcorn z colą - 10 zł, hamburger z colą - 15. W menu nie ma piwa, choć władze Legii chętnie by je wprowadziły - kibice lubią je pić i są skłonni zapłacić nawet dość słone ceny. Powód braku piwa: sprzedaż nawet niskoprocentowego alkoholu wyklucza uchwalona wiosną ubiegłego roku ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. W lutym Sejm nawet dopuścił piwo, ale pod naciskiem m.in. Zespołu Apostolstwa Trzeźwości przy Konferencji Episkopatu Polski Senat wprowadził "prohibicyjną" poprawkę.

- Od dawna nakłaniamy do poprawki dopuszczającej alkohol niskoprocentowy na stadionach - mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy SA (to spółka, której udziałowcami są kluby grające w ekstraklasie). - Skończmy z hipokryzją: dziś wielu kibiców wypija piwo na chybcika tuż przed stadionem. Na meczach UEFA Champions League, rozgrywkach ligowych w Niemczech taki alkohol można kupić.

Rzecznik Ekstraklasy przekonuje, że karty kibica i monitoring pozwoliłyby wyłapać tych, którzy nadużyliby alkoholu. I przekonuje, że wcale nie byłoby ich dużo, choćby dlatego, że piwo na stadionie nie będzie tanie. Nie ukrywa: - Dopuszczenie piwa na stadionach dałoby poważne źródło dochodów klubom.

Inicjatywie sprzyja minister sportu Adam Giersz. - Jeśli warunki bezpieczeństwa na polskich stadionach nadal będą się poprawiały, wyjdziemy z inicjatywą ustawodawczą, by wprowadzić na nich sprzedaż piwa jeszcze przed Euro 2012 - powiedział kilka tygodni temu podczas wizytacji stadionu Lecha. - Myślimy o rozwiązaniu na wzór angielski, gdzie piwo można kupić na stadionie, ale nie wolno z nim wejść na trybuny - dodaje Jakub Kwiatkowski, rzecznik ministerstwa. Właśnie na takiej zasadzie piwo sprzedawane jest w restauracji Łazienkowska 3 wbudowanej w parter stadionu Legii: - Jesteśmy w budynku, ale osobno. Z lokalu nie ma bezpośredniego wejścia na stadion. Piwo podajemy tylko w lokalu, na trybuny nie można nawet wnieść za dużo piwa w żołądku, bo nietrzeźwego nie wpuści ochrona na bramkach - tłumaczy Paweł Muszyński, menedżer restauracji.

Ministerstwo Sportu na razie nie podaje żadnych konkretów co do terminu ewentualnej nowelizacji ustawy o imprezach masowych.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy