Warszawiacy nagrodzeni w USA. Radom ich odrzucił

Katarzyna Kulczycka
15.09.2010 aktualizacja: 2010-09-15 15:35
A A A Drukuj
Kadr z filmu materiały prasowe
  • Plakat filmu 'Dawno temu w Iłży'
  • Kadr z filmu 'Dawno temu w Iłży'
  • Kadr z filmu 'Dawno temu w Iłży'
  • Kadr z filmu 'Dawno temu w Iłży'
Młodzi warszawiacy działający w środowisku rekonstruktorskim nakręcili amatorski film, który został nagrodzony na New York International Independent Film and Video Festival.
Piotr zwany Waskiem odmawia zapłacenia lenna wchodząc tym samym w spór z biskupem krakowskim. Ponieważ dotychczasowe konflikty zbrojne nie przyniosły zwycięstwa żadnej ze stron, zwraca się ku Rusi. By przypieczętować przymierze z tamtejszym kniaziem, prosi o rękę jego córkę. Księżnę podczas transportu odbijają ludzie biskupa i podstawiają zamiast niej agentkę, która szpieguje na dworze Waska. Szykują się następne walki...

Na podstawie tego scenariusza grupa zapaleńców-amatorów nakręciła godzinny film, który właśnie dostał nagrodę New York International Independent Film and Video Festival za najlepszy zagraniczny film o tematyce przygodowej (przedtem produkcja została odrzucona przez radomski festiwal "Kameralne Lato").



Młodzi warszawiacy działający w środowisku rekonstruktorskim zajmującym się odtwarzaniem kultury materialnej i zbrojnej średniowiecza skupionym wokół Bractwa Rycerskiego "Smocza Kompania" postanowili wyjść poza wspólne odgrywanie bitew i turniejów. Nakręcili film "Dawno temu w Iłży", który osadzony jest w średniowiecznych realiach. Wszyscy, włącznie z reżyserem, aktorami, dźwiękowcem, charakteryzatorką i grafikami są hobbystami, członkami bądź sympatykami Bractwa. Na co dzień z robieniem filmówi nie maja wiele wspólnego.

Reżyser i scenarzysta Michał Drzewiecki to z zawodu anglista, a prywatnie zagorzały fan heavy metalu - Wszystko zaczęło się od nakręcenia reklamówki turnieju rycerskiego na zamku w Iłży - opowiada. -Ludziom się bardzo spodobała więc postanowiliśmy pójść na ciosem i nakręcić coś dłuższego. Wrzuciliśmy na forum informację o castingu, który odbył się w zaprzyjaźnionej szkole. Przyszło dwadzieścia osób i mniej więcej w takim składzie dotrwaliśmy do końca.

Zdjęcia kręcone były amatorską kamerą głównie w weekendy, stąd realizacja filmu trwała w sumie cztery i pół roku. W tym czasie odtwórczyni jednej z głównych ról zdążyła urodzić syna, a grafik komputerowy odbyć służbę wojskową. Budżet prawie w całości pochodził z kieszeni uczestników. Czasem ktoś z zewnątrz dorzucił kilkaset złotych, znajomi zrobili składkę na urodziny reżysera. Wiele osób, słysząc o projekcie i widząc zapał amatorów, udostępniało wnętrza bądź sprzęt za darmo.

- Robiliśmy to dla frajdy. Oczywiście, wykruszyło się parę osób, ale z naszego rycerskiego środowiska niemal wszyscy wykazywali do końca entuzjazm, choć przez większą część czasu nie było widać końca tej roboty...

Kariera zawodowa Drzewieckiego a także montażysty i specjalisty od efektów specjalnych Janusza Bociana po premierze filmu w kinie "Świt" w Warszawie, uległa diametralnej zmianie. Drzewiecki zaczął pracę jako operator TVN, teraz jest freelancerem. Obydwaj planują kolejny, tym razem profesjonalny film, osadzony w realiach drugiej wojny światowej.

Film można ściągnąć ze strony: www.dawnotemuwilzy.pl

Blog reżysera będący zapisem pracy nad filmem: panrezyser.blog.pl/

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy