Wiatrak z Woli jak Moulin Rouge?
16.09.2010
aktualizacja: 2010-09-15 21:04
Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Miał być wizytówką Woli, symbolem jej młynarskich tradycji, atrakcją turystyczną. Ale od dwóch lat wiatrak leży w kawałkach w magazynie i nie wiadomo, kiedy go opuści. Dzielnica już wydała na niego prawie 400 tys. zł.
ZOBACZ TAKŻE
- Zobacz tajemnicze miejsce schadzek księcia (23-09-10, 20:38)
- Przełom w sprawie pomnika Waryńskiego. SLD triumfuje (14-08-10, 11:00)
- SLD chce poparcia PiS dla pomnika Ludwika Waryńskiego (28-06-10, 10:00)
- Co się dzieje z zabytkowym wiatrakiem na Woli? (15-06-09, 10:00)
A koszty wciąż rosną. Za przechowywanie w blaszanej hali na Młocinach sterty nadpróchniałych belek i desek z rozebranego "koźlaka" dzielnica Wola płaci co miesiąc 1370 złotych i 50 groszy.
- To i tak niedużo. Ten magazyn moglibyśmy wynająć za podwójną stawkę, a wiatrak go blokuje. Niech już go stąd zabiorą i gdzieś ustawią ku uciesze mieszkańców - apeluje Zenon Sadłek z kierownictwa firmy Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków (PPKZ), do której należy hala.
Nic jednak nie zapowiada, by dzielnica szybko zabrała z magazynu swoją własność.
- Przy obecnym tragicznym budżecie nie ma na to szans. Gdy brakuje pieniędzy na remont lokali komunalnych, trudno wydawać je na wiatrak. On tam sobie leży pod dachem, zamknięty na kłódkę, jest zabezpieczony i ubezpieczony. Nic mu nie grozi - przekonuje Anna Fiszer-Nowacka, szefowa wydziału organizacyjnego Urzędu Dzielnicy Wola.
Pomysł sprowadzenia wiatraka na Wolę dziesięć lat temu wyszedł od Antoniego Lewandowskiego, byłego rzecznika dzielnicy i pasjonata jej historii. Wiatraki w XIX w. były nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu. Między Ochotą a Marymontem stało wtedy około stu skrzydlatych budowli. Ostatni taki młyn zniknął w czasie I wojny światowej. Spalili go Rosjanie. Pomysł Lewandowskiego podchwycili wolscy samorządowcy. O wiatraku głośno było zawsze w okresie wyborów samorządowych, potem znów zapadała cisza. Sprawę postanowił wreszcie sfinalizować obecny burmistrz Woli Marek Andruk (PO). Odpowiedni wiatrak typu "koźlak" znaleziono we wsi Wola Korycka Dolna koło Garwolina. Stuletni młyn rozebrano i jesienią 2008 r. przywieziono do Warszawy. Całą tę operację przeprowadziła firma PPKZ, ona też przyjęła "koźlaka" pod dach swego magazynu koło Cmentarza Północnego. Wiosną 2009 r. wiatrak miał być złożony do kupy w parku Sowińskiego. Termin minął, a "koźlak" padł ofiarą cięć budżetowych.
- Szukaliśmy sponsorów, ale oferowane przez nich kwoty były za małe - mówi Anna Fiszer-Nowacka. Na złożenie wiatraka potrzeba około 600 tys. zł.
Dotychczasowe wydatki dzielnicy związane z tym zabytkiem są niewiele niższe. - Na jego zakup, inwentaryzację, rozbiórkę, dokumentację mykologiczną, przewiezienie, zabezpieczenie i przechowywanie, a jeszcze dokupienie desek na zewnętrzne szalunki, wydaliśmy prawie 400 tys. zł - przyznaje pani Anna.
- A przed zimą przydałoby się powtórzyć zabezpieczenie drewna. Leży u nas już długo i korniki zrobiły swoje - zauważa Zenon Sadłek.
Jak rozwiązać tę sytuację? Samorządowcy z różnych partii przedstawiają różne pomysły.
- W nowym budżecie muszą się znaleźć pieniądze na złożenie tego wiatraka. Z punktu widzenia historii Woli jest on dużo ważniejszy niż pomnik Waryńskiego, na który wyrzuca się publiczne pieniądze, a wycina z budżetu odtworzenie cennego zabytku - mówi radny Warszawy Marek Makuch (PiS).
- Koledzy z PiS-u mają jakąś manię na punkcie Waryńskiego, a co to ma wspólnego z wiatrakiem? - dziwi się Paweł Pawlak (SLD), wcześniej radny, a dziś wiceburmistrz Woli. Według niego problemem nie jest brak funduszy, ale zła lokalizacja "koźlaka". - Jako radny dzielnicy popierałem jego sprowadzenie do Warszawy, ale chciałem, żeby stanął obok Muzeum Woli przy Srebrnej. Tam byłby wyeksponowany i lepiej chroniony niż w parku Sowińskiego. Skoro wybrano złą lokalizację, wiatrak nie jest już w sferze moich zainteresowań.
Zaskakującą wizję ma młody radny dzielnicy Michał Kubiak (PO). Uważa, że w parku Sowińskiego "koźlak" zginie w zaroślach. Dobrze widoczny będzie za to w sąsiednim parku Szymańskiego. Proponuje, by zabytek wynająć prywatnej osobie lub firmie, która zbuduje w parku pawilon gastronomiczny z darmową toaletą, a stuletni wiatrak postawi na jego dachu, jak w słynnym paryskim kabarecie Moulin Rouge.
- Dzielnica nie zapłaci za to ani grosza, a dostanie: obiekt gastronomiczny, toaletę i odnowiony zabytek - zachwala swój pomysł Kubiak. Przedstawił go już na posiedzeniu komisji polityki gospodarczej. Teraz szykuje w tej sprawie interpelację. - Można to zrealizować już na wiosnę - twierdzi.
- To i tak niedużo. Ten magazyn moglibyśmy wynająć za podwójną stawkę, a wiatrak go blokuje. Niech już go stąd zabiorą i gdzieś ustawią ku uciesze mieszkańców - apeluje Zenon Sadłek z kierownictwa firmy Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków (PPKZ), do której należy hala.
Nic jednak nie zapowiada, by dzielnica szybko zabrała z magazynu swoją własność.
- Przy obecnym tragicznym budżecie nie ma na to szans. Gdy brakuje pieniędzy na remont lokali komunalnych, trudno wydawać je na wiatrak. On tam sobie leży pod dachem, zamknięty na kłódkę, jest zabezpieczony i ubezpieczony. Nic mu nie grozi - przekonuje Anna Fiszer-Nowacka, szefowa wydziału organizacyjnego Urzędu Dzielnicy Wola.
Pomysł sprowadzenia wiatraka na Wolę dziesięć lat temu wyszedł od Antoniego Lewandowskiego, byłego rzecznika dzielnicy i pasjonata jej historii. Wiatraki w XIX w. były nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu. Między Ochotą a Marymontem stało wtedy około stu skrzydlatych budowli. Ostatni taki młyn zniknął w czasie I wojny światowej. Spalili go Rosjanie. Pomysł Lewandowskiego podchwycili wolscy samorządowcy. O wiatraku głośno było zawsze w okresie wyborów samorządowych, potem znów zapadała cisza. Sprawę postanowił wreszcie sfinalizować obecny burmistrz Woli Marek Andruk (PO). Odpowiedni wiatrak typu "koźlak" znaleziono we wsi Wola Korycka Dolna koło Garwolina. Stuletni młyn rozebrano i jesienią 2008 r. przywieziono do Warszawy. Całą tę operację przeprowadziła firma PPKZ, ona też przyjęła "koźlaka" pod dach swego magazynu koło Cmentarza Północnego. Wiosną 2009 r. wiatrak miał być złożony do kupy w parku Sowińskiego. Termin minął, a "koźlak" padł ofiarą cięć budżetowych.
- Szukaliśmy sponsorów, ale oferowane przez nich kwoty były za małe - mówi Anna Fiszer-Nowacka. Na złożenie wiatraka potrzeba około 600 tys. zł.
Dotychczasowe wydatki dzielnicy związane z tym zabytkiem są niewiele niższe. - Na jego zakup, inwentaryzację, rozbiórkę, dokumentację mykologiczną, przewiezienie, zabezpieczenie i przechowywanie, a jeszcze dokupienie desek na zewnętrzne szalunki, wydaliśmy prawie 400 tys. zł - przyznaje pani Anna.
- A przed zimą przydałoby się powtórzyć zabezpieczenie drewna. Leży u nas już długo i korniki zrobiły swoje - zauważa Zenon Sadłek.
Jak rozwiązać tę sytuację? Samorządowcy z różnych partii przedstawiają różne pomysły.
- W nowym budżecie muszą się znaleźć pieniądze na złożenie tego wiatraka. Z punktu widzenia historii Woli jest on dużo ważniejszy niż pomnik Waryńskiego, na który wyrzuca się publiczne pieniądze, a wycina z budżetu odtworzenie cennego zabytku - mówi radny Warszawy Marek Makuch (PiS).
- Koledzy z PiS-u mają jakąś manię na punkcie Waryńskiego, a co to ma wspólnego z wiatrakiem? - dziwi się Paweł Pawlak (SLD), wcześniej radny, a dziś wiceburmistrz Woli. Według niego problemem nie jest brak funduszy, ale zła lokalizacja "koźlaka". - Jako radny dzielnicy popierałem jego sprowadzenie do Warszawy, ale chciałem, żeby stanął obok Muzeum Woli przy Srebrnej. Tam byłby wyeksponowany i lepiej chroniony niż w parku Sowińskiego. Skoro wybrano złą lokalizację, wiatrak nie jest już w sferze moich zainteresowań.
Zaskakującą wizję ma młody radny dzielnicy Michał Kubiak (PO). Uważa, że w parku Sowińskiego "koźlak" zginie w zaroślach. Dobrze widoczny będzie za to w sąsiednim parku Szymańskiego. Proponuje, by zabytek wynająć prywatnej osobie lub firmie, która zbuduje w parku pawilon gastronomiczny z darmową toaletą, a stuletni wiatrak postawi na jego dachu, jak w słynnym paryskim kabarecie Moulin Rouge.
- Dzielnica nie zapłaci za to ani grosza, a dostanie: obiekt gastronomiczny, toaletę i odnowiony zabytek - zachwala swój pomysł Kubiak. Przedstawił go już na posiedzeniu komisji polityki gospodarczej. Teraz szykuje w tej sprawie interpelację. - Można to zrealizować już na wiosnę - twierdzi.
-
Re: Wiatrak z Woli jak Moulin Rouge?
aaron.felb
17.09.10, 21:51
to trochę jak z Wiatrakami p. Santy i Ekoenergii. Miały generowac prad i przynosic zyski a stoi taki szrot uzywany i straszy. Podzespoly wadliwe a wykonawca raczki umywa od naprawy. Wiocha »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


