Superszybka kolej za 10 lat. Najpierw wytyczą trasę
17.09.2010
aktualizacja: 2010-09-17 12:05
fot. Kamil Gozdan / AG
Za dziesięć lat dojedziemy koleją dużych prędkości z Warszawy do Wrocławia i Poznania w ponad półtorej godziny? Na razie mamy umowę na wskazanie najlepszej trasy i specjalne biuro w Polskich Liniach Kolejowych z ośmioma dyrektorami.
ZOBACZ TAKŻE
- Szybka kolej ze stolicy. Realne plany czy mrzonki? (20-09-10, 09:00)
- Uwaga! Dużo zmian w komunikacji w weekend i po nim (18-09-10, 07:00)
- Szynobusem do Konstancina tylko na wybory czy na stałe? (17-09-10, 08:00)
- Superszybkie pociągi opóźnione o pół roku (10-03-10, 21:00)
- Trzecie lotnisko dla Warszawy? Już trzeba szukać miejsca (04-03-10, 07:00)
- Komu się marzy nowe lotnisko i szybka kolej (02-10-08, 20:05)
SERWISY
Wczoraj podpisali kontrakt z hiszpańską firmą Idom na tzw. studium wykonalności linii z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia. W ciągu 13 miesięcy musi ona wskazać najlepszy przebieg, a po 14 kolejnych uszczegółowić wybraną trasę.
Inne analizy wskazały, którędy szybkie pociągi (mają się rozpędzać do 350 km na godz.) wjadą do stolicy. Od strony Łodzi nowa linia ma prowadzić wzdłuż autostrady A2 aż do stacji w Gołąbkach na krańcach Ursusa. Potem przetnie tereny kolejowe na Odolanach i przed Dworcem Zachodnim połączy się z linią średnicową do Dworca Wschodniego. - Dworzec Centralny przy obecnej liczbie torów bez problemu może przyjąć szybkie pociągi - mówi Jan Raczyński z Polskich Linii Kolejowych.
Wstępne szacunki przewidują, że budowa kolei dużych prędkości pochłonie ok. 20 mld zł. Skąd wziąć tyle pieniędzy? - Rząd nie udźwignie sam tej inwestycji. Liczymy, że powstanie ona w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Tak już się buduje na świecie np. linię z Tours i do Bordeaux we Francji - mówi Zbigniew Szafrański, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. W takim wariancie większość pieniędzy na inwestycję miałaby wyłożyć prywatna firma, która później zarabiałaby na biletach. Ministerstwo Infrastruktury liczy też na dotacje Unii Europejskiej.
Na razie sporo pieniędzy pochłania biurokracja. W PKP PLK trzy lata temu najpierw powstał niewielki zespół ds. linii dużych prędkości. Z roku na rok tak się rozrastał, że kilka tygodni temu przeistoczył się w Centrum Kolei Dużych Prędkości przy PLK. Zatrudnia ono 31 osób, w tym aż ośmiu dyrektorów. Prezes PKP PLK uważa jednak, że tak rozbudowana struktura z licznymi stanowiskami kierowniczymi jest konieczna. - Zajmują się też przygotowaniem Centralnej Magistrali Kolejowej w stronę Krakowa i Katowic do parametrów linii dużych prędkości, a także koordynacją z innymi projektami szybkiej kolei - twierdzi.
Na ile plany rządu i kolejarzy są realne? - Szybką kolej ma już wiele państw w Europie, więc Polacy też chcieliby nią jeździć. Projekt wywołuje jednak spore kontrowersje, głównie przez ogromne koszty. Model partnerstwa publicznego-prywatnego miał być na dużą skalę zastosowany przy budowie autostrad, ale jakoś nie wyszło. Ten projekt miałby może szansę powodzenia w powiązaniu ze środkami unijnymi - uważa dr Michał Wolański z Katedry Transportu SGH. Zaznacza też, że istnieje ryzyko zaniedbania pozostałych linii kolejowych. - W ciągu kilku lat powstaną np. drogi ekspresowe z Warszawy do Kielc, Lublina czy Białegostoku, a tymczasem tory na tych trasach jeszcze długo będą zaniedbane - ostrzega.
Prezes PKP Andrzej Wach uważa, że trzeba modernizować główne trasy, ale nie warto na siłę utrzymywać lokalnych zaniedbanych linii, na których nikt nie chce jeździć pociągiem. Według niego najlepszy model to szybkie pociągi między dużymi miastami i autobusy dowożące do kolei z mniejszych ośrodków.
Inne analizy wskazały, którędy szybkie pociągi (mają się rozpędzać do 350 km na godz.) wjadą do stolicy. Od strony Łodzi nowa linia ma prowadzić wzdłuż autostrady A2 aż do stacji w Gołąbkach na krańcach Ursusa. Potem przetnie tereny kolejowe na Odolanach i przed Dworcem Zachodnim połączy się z linią średnicową do Dworca Wschodniego. - Dworzec Centralny przy obecnej liczbie torów bez problemu może przyjąć szybkie pociągi - mówi Jan Raczyński z Polskich Linii Kolejowych.
Wstępne szacunki przewidują, że budowa kolei dużych prędkości pochłonie ok. 20 mld zł. Skąd wziąć tyle pieniędzy? - Rząd nie udźwignie sam tej inwestycji. Liczymy, że powstanie ona w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Tak już się buduje na świecie np. linię z Tours i do Bordeaux we Francji - mówi Zbigniew Szafrański, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. W takim wariancie większość pieniędzy na inwestycję miałaby wyłożyć prywatna firma, która później zarabiałaby na biletach. Ministerstwo Infrastruktury liczy też na dotacje Unii Europejskiej.
Na razie sporo pieniędzy pochłania biurokracja. W PKP PLK trzy lata temu najpierw powstał niewielki zespół ds. linii dużych prędkości. Z roku na rok tak się rozrastał, że kilka tygodni temu przeistoczył się w Centrum Kolei Dużych Prędkości przy PLK. Zatrudnia ono 31 osób, w tym aż ośmiu dyrektorów. Prezes PKP PLK uważa jednak, że tak rozbudowana struktura z licznymi stanowiskami kierowniczymi jest konieczna. - Zajmują się też przygotowaniem Centralnej Magistrali Kolejowej w stronę Krakowa i Katowic do parametrów linii dużych prędkości, a także koordynacją z innymi projektami szybkiej kolei - twierdzi.
Na ile plany rządu i kolejarzy są realne? - Szybką kolej ma już wiele państw w Europie, więc Polacy też chcieliby nią jeździć. Projekt wywołuje jednak spore kontrowersje, głównie przez ogromne koszty. Model partnerstwa publicznego-prywatnego miał być na dużą skalę zastosowany przy budowie autostrad, ale jakoś nie wyszło. Ten projekt miałby może szansę powodzenia w powiązaniu ze środkami unijnymi - uważa dr Michał Wolański z Katedry Transportu SGH. Zaznacza też, że istnieje ryzyko zaniedbania pozostałych linii kolejowych. - W ciągu kilku lat powstaną np. drogi ekspresowe z Warszawy do Kielc, Lublina czy Białegostoku, a tymczasem tory na tych trasach jeszcze długo będą zaniedbane - ostrzega.
Prezes PKP Andrzej Wach uważa, że trzeba modernizować główne trasy, ale nie warto na siłę utrzymywać lokalnych zaniedbanych linii, na których nikt nie chce jeździć pociągiem. Według niego najlepszy model to szybkie pociągi między dużymi miastami i autobusy dowożące do kolei z mniejszych ośrodków.
-
Superszybka kolej za 10 lat. Najpierw wytyczą t...
dominik1954
17.09.10, 09:49
Prezes Wach mówi, że nikt nie chce jeździć pociągami lokalnymi po zaniedbanych trasach. Mieszkam 25 km od stolicy państwa środkowoeuropejskiego, w pobliżu zapomnianego przez komunistów »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



