10 tys. muzułmanów w Warszawie. Jacy są?
18.09.2010
aktualizacja: 2010-09-17 20:11
Fot. Albert Zawada / AG
Przyszedł do mnie człowiek. "Jest pan muzułmaninem?" - zapytał. "Trzeba zabić wszystkich muzułmanów". Rozmawiałem z nim, ale zdania nie zmienił. Za to na koniec powiedział: "Pana jednego bym oszczędził".
Po 11 września 2001 r., gdy dwa boeingi 767 roztrzaskały się o stalowe kości nowojorskich wież, Zeta kolega z ławki zainteresował się lotnictwem. A Zet - islamem.
Samir i Nidal przyjechali tu, marząc o wafelkach "made in Poland".
Anna Bratowska, bizneswoman, od dziecka zamęczała babcię i księdza pytaniami na temat Boga: kto to Bóg? Gdzie go spotkać?
Paweł, znany malarz, najpierw napisał książkę o biblijnej ekonomii.
To były początki.
***
Za niebieskim płotem rośnie minaret ze szkła. Na nim czarną farbą wysmarowane: „Islamy na Islandię”. To Warszawa, Ochota. Robota wre. W piątkowe popołudnie przyjdzie pan Ahmed, sklepikarz pachnący kuminem, i wyszepcze „la 'ilaha 'illa llah...”
Nie wszystkim się to podoba. Lepiej, jakby to było nowe centrum handlowe. Albo bar. Sex-shop nawet. Bo "w telewizji pokazywali": wysoko podniesione kałasznikowy, kobiety w czerni, uciętą w głowę. I to wyraźnie, w HD, na ciekłokrystalicznym ekranie. Kilka miesięcy temu przed placem budowy zorganizowali protest. Byli liberałowie ("bo prawa człowieka"), feministki ("bo zniewolone islamskie kobiety"), buddyści Diamentowej Drogi (ich lama, Duńczyk Ole Nydahl, też islamu nie lubi) i Młodzież Wszechpolska ("bo meczet na naszej katolickiej ziemi").
Meczetu bronili: anarchiści, lewicowcy ("bo precz z rasizmem") i inni liberałowie ("bo przecież wolność wyznania").
I głośno było, gwarno, kolorowo. I tylko ich - Anny, Zeta, Pawła, Samira - tylko tych strasznych muzułmanów nie było.
***
Po 11 września Zet chciał wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy wertował książki o historii Arabów i kulturze islamu, jego kolega z ławki przeglądał albumy o lotnictwie. - No i ja zostałem muzułmaninem, a on poszedł w samoloty - mówi Zet, arabista.
Anna Bratowska, doktorantka na UW i młoda bizneswoman, opowiada: - Pochodzę z katolickiego domu. Wyrosłam na wierzącą i praktykującą chrześcijankę. Dbałam o wszystkie zasady. Nie piłam alkoholu, współżycie tylko po ślubie. Ale zawsze żyłam w przeświadczeniu, że Jezus nie był Bogiem.
Zet: - Ja uważałem się za katolika, ale nie praktykowałem.
Paweł, malarz i teoretyk sztuki, który swoje obrazy wystawiał na całym świecie: - Pierwszy raz świadomie przeczytałem Biblię, kiedy miałem 30 lat. Potem kilka lat zmagałem się z pytaniami o kształt wiary.
Napisał książkę o ekonomii ewangelicznej. Analizował w niej wypowiedzi Jezusa na temat pieniądza. Poznał ludzi zajmujących się ekonomią alternatywną. Także muzułmanów. - Ale już wcześniej nie miałem obaw związanych z muzułmanami - mówi. - Łatwo zauważyć, że podążamy wspólną drogą.
Anna siedem lat temu pojechała z mamą na wakacje do Egiptu. Znajomi straszyli: przejść ulicą wam nie dadzą. - Wszystko okazało się inne niż w prasie, telewizji, nawet książkach. Siedziałam w powrotnym samolocie i złościłam się: Ale żeście mnie okłamali!
***
Samir Ismail, lekarz pediatra i przewodniczący Ligi Muzułmańskiej, zanim tu przyjechał, też myślał inaczej: że to kraj bez Boga, że mieszkają tu komuniści, którzy chodzą w futrach i codziennie opychają się czekoladą. W Kuwejcie, gdzie się urodził, była polska czekolada i polskie futra. Ale Polska 1986 r. nie była rajem. Nidal Abu Tabaq, który wyjechał z Kuwejtu dwa lata później, opowiada: - Tam jadłem wafelki z pieczątką "Made in Poland". Tu nie było nic. Na półkach chleb i ocet.
Rodzice Nidala, tak jak i Samira, uciekli z Palestyny po kolejnej wojnie arabsko-izraelskiej. Najpierw do Arabii Saudyjskiej, potem Kuwejtu. Gdy Nidal miał 17 lat, przyjechał studiować medycynę do Lublina. - Pierwszego dnia zgubiłem się na ulicy. Ludzie pomogli. Zakochałem się w Polsce - wspomina.
Samir i Nidal przyjechali tu, marząc o wafelkach "made in Poland".
Anna Bratowska, bizneswoman, od dziecka zamęczała babcię i księdza pytaniami na temat Boga: kto to Bóg? Gdzie go spotkać?
Paweł, znany malarz, najpierw napisał książkę o biblijnej ekonomii.
To były początki.
***
Za niebieskim płotem rośnie minaret ze szkła. Na nim czarną farbą wysmarowane: „Islamy na Islandię”. To Warszawa, Ochota. Robota wre. W piątkowe popołudnie przyjdzie pan Ahmed, sklepikarz pachnący kuminem, i wyszepcze „la 'ilaha 'illa llah...”
Nie wszystkim się to podoba. Lepiej, jakby to było nowe centrum handlowe. Albo bar. Sex-shop nawet. Bo "w telewizji pokazywali": wysoko podniesione kałasznikowy, kobiety w czerni, uciętą w głowę. I to wyraźnie, w HD, na ciekłokrystalicznym ekranie. Kilka miesięcy temu przed placem budowy zorganizowali protest. Byli liberałowie ("bo prawa człowieka"), feministki ("bo zniewolone islamskie kobiety"), buddyści Diamentowej Drogi (ich lama, Duńczyk Ole Nydahl, też islamu nie lubi) i Młodzież Wszechpolska ("bo meczet na naszej katolickiej ziemi").
Meczetu bronili: anarchiści, lewicowcy ("bo precz z rasizmem") i inni liberałowie ("bo przecież wolność wyznania").
I głośno było, gwarno, kolorowo. I tylko ich - Anny, Zeta, Pawła, Samira - tylko tych strasznych muzułmanów nie było.
***
Po 11 września Zet chciał wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy wertował książki o historii Arabów i kulturze islamu, jego kolega z ławki przeglądał albumy o lotnictwie. - No i ja zostałem muzułmaninem, a on poszedł w samoloty - mówi Zet, arabista.
Anna Bratowska, doktorantka na UW i młoda bizneswoman, opowiada: - Pochodzę z katolickiego domu. Wyrosłam na wierzącą i praktykującą chrześcijankę. Dbałam o wszystkie zasady. Nie piłam alkoholu, współżycie tylko po ślubie. Ale zawsze żyłam w przeświadczeniu, że Jezus nie był Bogiem.
Zet: - Ja uważałem się za katolika, ale nie praktykowałem.
Paweł, malarz i teoretyk sztuki, który swoje obrazy wystawiał na całym świecie: - Pierwszy raz świadomie przeczytałem Biblię, kiedy miałem 30 lat. Potem kilka lat zmagałem się z pytaniami o kształt wiary.
Napisał książkę o ekonomii ewangelicznej. Analizował w niej wypowiedzi Jezusa na temat pieniądza. Poznał ludzi zajmujących się ekonomią alternatywną. Także muzułmanów. - Ale już wcześniej nie miałem obaw związanych z muzułmanami - mówi. - Łatwo zauważyć, że podążamy wspólną drogą.
Anna siedem lat temu pojechała z mamą na wakacje do Egiptu. Znajomi straszyli: przejść ulicą wam nie dadzą. - Wszystko okazało się inne niż w prasie, telewizji, nawet książkach. Siedziałam w powrotnym samolocie i złościłam się: Ale żeście mnie okłamali!
***
Samir Ismail, lekarz pediatra i przewodniczący Ligi Muzułmańskiej, zanim tu przyjechał, też myślał inaczej: że to kraj bez Boga, że mieszkają tu komuniści, którzy chodzą w futrach i codziennie opychają się czekoladą. W Kuwejcie, gdzie się urodził, była polska czekolada i polskie futra. Ale Polska 1986 r. nie była rajem. Nidal Abu Tabaq, który wyjechał z Kuwejtu dwa lata później, opowiada: - Tam jadłem wafelki z pieczątką "Made in Poland". Tu nie było nic. Na półkach chleb i ocet.
Rodzice Nidala, tak jak i Samira, uciekli z Palestyny po kolejnej wojnie arabsko-izraelskiej. Najpierw do Arabii Saudyjskiej, potem Kuwejtu. Gdy Nidal miał 17 lat, przyjechał studiować medycynę do Lublina. - Pierwszego dnia zgubiłem się na ulicy. Ludzie pomogli. Zakochałem się w Polsce - wspomina.
-
Rośnie nam przyczółek...
sorc108
18.09.10, 17:40
Niedługo rozpocznie się polowanie na nowych wiernych i szkolenie białych talibów, a za parę lat będziemy się dziwili jak to możliwe że Polacy zrobili w swoim własnym kraju zamach. A złapani »
-
10 tys. muzułmanów w Warszawie. Jacy są?
atayama
19.09.10, 10:34
Jacy sa? Sa i tacy. www2.memri.org/bin/polish/latestnews.cgi?ID=SD316310»
-
Słaby ten artykuł
aionn
19.09.10, 10:57
Niestety w każdym artykule na ten temat ( nielubiani, biedni muzułmanie ) powtarzają się te same motywy: "Islam jest religią pokojową, terroryści to garstka szaleńców - i w każdej innej »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


