Spór o turban: Druga próba straży, sikh nieugięty

Piotr Machajski
21.09.2010 aktualizacja: 2010-09-20 20:31
A A A Drukuj
Shaminder Puri w sadzie. Trafił tam, bo odmówił przyjęcia mandatu za utrudnianie kontroli na lotnisku Fot. Fot . Krzysztof Miller / Agenc
Shaminder Puri, praktykujący sikh, znów w konflikcie ze strażą graniczną, która chce go ukarać mandatem za utrudnianie kontroli na lotnisku. Strażnicy po raz drugi próbowali w poniedziałek nakłonić sikha do zdjęcia turbanu
Shaminder Puri wczoraj rano miał lecieć do Doniecka z przesiadką w Kijowie. Na lotnisku Okęcie miał przejść kontrolę bezpieczeństwa i kontrolę paszportową. - Zanim jeszcze zbliżyłem się do bramki, podeszła do mnie kobieta w mundurze i poprosiła o zdjęcie turbanu. Odmówiłem - relacjonuje. - Poprosiłem, by najpierw pozwolili mi przejść przez bramkę. A jeśli będą jakieś podejrzenia, to żeby sprawdzili ręcznym detektorem. I jeśli nadal coś będzie nie tak, to mogą sprawdzić ręką. Ale nie chcieli nawet ze mną rozmawiać.

Joanna Rokicka z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej widzi sprawę nieco inaczej. - Prośba o zdjęcie turbanu nastąpiła już w trakcie kontroli, a nie na samym jej początku. Zaproponowaliśmy przejście do odosobnionego pomieszczenia, by zdjęcie turbanu nie odbywało się przy wszystkich, ale pan Puri odmówił - wyjaśnia. - Sytuacja przedłużała się, więc pan Puri został poinformowany, że za utrudnianie kontroli zostanie ukarany mandatem.

Shaminder Puri odmówił przyjęcia 500-złotowego mandatu, więc SG skierowała sprawę do sądu w tzw. trybie przyspieszonym, który stosuje się w przypadku obcokrajowców. Wcześniej skonfiskowała Brytyjczykowi paszport i przesłuchała go.

Po godz. 14 Puri stawił się w stołecznym sądzie wraz ze swoją adwokatką Dominiką Stępińską i Karoliną Rusiłowicz z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przyjechali też strażnicy graniczni, którzy brali udział w kontroli sikha. Mieli zeznawać jako świadkowie. Obwiniony, choć sprawnie posługuje się językiem polskim, uznał, że przed sądem chciałby korzystać z pomocy tłumacza przysięgłego. Nie udało się go sprowadzić w tak krótkim czasie, więc sędzia Krzysztof Siedlecki odroczył sprawę do końca października. Wcześniej zdecydował, by zwrócić Shaminderowi Puriemu paszport.

Puri jest Hindusem z brytyjskim paszportem. W latach 60. studiował w Polsce, jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. Jest też praktykującym sikhem. Dla sikhów turban jest bardzo ważnym elementem ubioru. Nie ściąga się go przy obcych. Zdjęcie turbanu można porównać do zdjęcia bielizny.

Puri jest doradcą wielu międzynarodowych instytucji, więc sporo podróżuje po świecie. - I na całym świecie potrafią skontrolować sikha bez zmuszania go do zdjęcia turbanu, tylko na Okęciu nie potrafią - utyskuje.

Co ciekawe, w miniony piątek jego kolega Toni Walia, również praktykujący sikh, podróżował z Warszawy do Liverpoolu. - Strażnicy nie kazali mi zdejmować turbanu - podkreśla.

Zmuszanie do zdejmowania turbanu bez wyraźnej przyczyny sikhowie traktują jako zniewagę. Dlatego dwa tygodnie temu Shaminder Puri pozwał komendanta głównego straży granicznej o naruszenie dóbr osobistych. Na razie nie wyznaczono jednak terminu procesu.



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy