Marsz konopi: pikieta na Wilczej w obronie zatrzymanych
22.09.2010
aktualizacja: 2010-09-22 23:17
Uczestnicy i sympatycy Inicjatywy Wolne Konopie, której miasto nie wydało zgody na przemarsze w sprawie złagodzenia ustawy narkotykowej, manifestowali w środę w trzech miejscach Warszawy. Wieczorem zaczęli koczować pod Sejmem. Trzy osoby zatrzymała policja, uczestnicy pikiety przenieśli się pod komendę na Wilczej.
ZOBACZ TAKŻE
- Konopie nie przejdą. Nie ma zgody na marsze (22-09-10, 07:00)
- Nie ma zgody na marsz Wolnych Konopi (21-09-10, 16:19)
- Wolne Konopie idą dalej. Tym razem do wojewody (21-09-10, 08:00)
- Władze miasta nie wydały zgody na Marsze Konopi (17-09-10, 22:00)
- Wolne Konopie górą. Zaniosą premierowi placek z haszem (05-01-11, 17:36)
- Wolne Konopie z wizytą na zjeździe Platformy (26-09-10, 20:39)
- Poszedł na wojnę, żeby móc w spokoju palić jointy (25-09-10, 10:00)
- Ratusz: "Nie porównujcie nas do Kaczyńskiego" (24-09-10, 08:00)
- Supernowoczesne laboratoria na Uniwersytecie Medycznym (23-09-10, 19:15)
- Zarzuty za marsz dla trzech zwolenników konopi (23-09-10, 12:39)
- Dwie osoby zostały zatrzymane za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, a jedna za rozstawienie namiotu na trawniku - powiedział wieczorem Andrzej Browarek z Komendy Stołecznej. Policjanci zapewne skierują też wniosek do sądu przeciwko Tomaszowi Obarze za zorganizowanie nielegalnej demonstracji pod Komenda Główną.
Z trzech stron pod Sejm
Wcześniej manifestacja przebiegała spokojniej. O godz. 15. kilkanaście osób przyjechało na ronda Waszyngtona i Zesłańców Syberyjskich. Przed Komendą Główną Policji na ul. Puławskiej 148 zjawiło się 50 demonstrantów. Głównie w wieku 16-35 lat. Na metalowym płocie rozwiesili transparenty: "Każdy inny, wszyscy równi" i "Marihuana jest z konopi" (nawiązanie do publicznej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w której w to wątpił).
Dziesięciu policjantów rutynowo przeszukało niektórych zgromadzonych.
- Jeśli policjant chce was spisać, macie prawo najpierw jego wylegitymować - instruował przez megafon Tomasz "Gota" Obara z Wolnych Konopi. Członkowie inicjatywy interesujące ich ustawy znają na pamięć, m.in. te o zgromadzeniach i policji. Inicjatywa walczy o możliwość posiadania do 30 gramów suszu konopi indyjskich i uprawy trzech krzaków na własny użytek, a także o amnestię dla skazanych za posiadanie. Ponieważ okazało się, że IWK nie otrzymała z miasta odpowiedzi na wniosek o zgromadzeniu, policja uznała je za nielegalne i poinformowała organizatorów, że zgłosi sprawę do sądu grodzkiego. Po części formalnej nastąpił program artystyczny, czyli happening. Tomasz Obara postawił na chodniku przed komendą 20 doniczek i worek ziemi.
- Państwo władza, czy ziemia jest legalna? - pytał przez megafon mundurowych, którzy ustawili się po drugiej stronie ulicy. - Czy nasiona są legalne? A woda?
Demonstranci napełnili doniczki ziemią, Gota wrzucił nasiona i podlał.
- A ja też mogę trochę dostać? - spytał przechodzący pan Edward, lat ok. 60. Dostał całą fiolkę.
"Sadzić, palić, zalegalizować"
Po godzinie z okrzykiem "Sadzić, palić, zalegalizować" demonstranci wsiedli do tramwaju i dojechali na pl. Konstytucji, skąd przemaszerowali chodnikiem pod Sejm. Tam czekały już dwie pozostałe ekipy. Niektórzy kierowcy i przechodnie trąbili i machali, inni pukali się w głowę.
- Proszę poinformować wszystkich, że osoby, które tu zostaną, zaczniemy spisywać za nielegalne zgromadzenie - powitali Tomasza Obarę policjanci przed Sejmem. Wobec czego demonstranci usiedli na trawniku w 12-osobowych grupkach (nielegalne zgromadzenie to minimum 15 osób), tworząc 10 odrębnych w świetle prawa pikiet. Przez półtorej godziny manifestanci i funkcjonariusze spisywali (prewencyjnie) i legitymowali się wzajemnie. Dwóch policjantów filmowało całe zajście. Sprzed Komendy Głównej dojechały doniczki z nasionami, sprzęt grający, karimaty i dwa namioty. Tomasz Obara zaplanował koczować przed Sejmem przez 12 dni, hodując konopie i czekając, kiedy policjanci uznają to za uprawę. Doniczki nie zainteresowały policjantów, w przeciwieństwie do namiotu. Zagrozili, że jeżeli Obara podejmie się jego rozłożenia, będą musieli doprowadzić go do komendy przy ul. Wilczej, a cały sprzęt zatrzymać.
- Na jakiej podstawie prawnej? - dopytywał działacz.
- Nie ma pan zgody urzędu miasta na urządzanie tu pikniku, a to jego teren - tłumaczył funkcjonariusz.
- Proszę podać konkretny artykuł - naciskał Gota. - Wolne namioty! - zaczęli skandować manifestanci. Krzyczeli też: "Gdzie jest liść?" i "Obrońcy krzyża wam nie przeszkadzają". Obara zaczął rozkładać zielone igloo, a policjantów zrobiło się nagle dwa razy więcej niż zgromadzonych. Kiedy podeszli bliżej, demonstranci otoczyli Gotę, skandując: "Nie oddamy, bo kochamy". W tym samym czasie ktoś odkrył na skwerku tablicę z napisem "Działka na sprzedaż". I e-mail do właściciela.
- To jest teren prywatny i nic nie mogą nam zrobić, dopóki właściciel o to nie wniesie - ucieszyli się zwolennicy wolnych konopi i przenieśli się pod tablicę. Stopniowo ubywało osób z jednej i drugiej strony. Tomasz Obara zapowiadał, ze zostanie na cała noc. Chciał koczować pod Sejmem z doniczkami, jak długo się uda.
Nocna pikieta pod komendą
Około godz. 21 policjanci zatrzymali jego i dwie inne osoby. Zawieźli ich do komendy na Wilczą.
Pozostałe 30 osób zdecydowało się przenieść pikietę pod siedzibę śródmiejskiej policji - ostatecznie pod komendę dotarło tylko 14 osób. Według informacji "Gazety" zatrzymanym trzem osobom postawiono zarzuty naruszenie nietykalności funkcjonariusza oraz popełnienie wykroczenia w postaci próby rozbicia namiotu bez zezwolenia. Funkcjonariusze tłumaczyli "Gazecie", że teren przy budynku ambasad Kanady i Francji jest bardzo newralgiczny, objęty szczególnym nadzorem. Pikietujący zapowiedzieli, że będą koczować na Wilczej, aż zatrzymane osoby zostaną zwolnione do domu.
Z trzech stron pod Sejm
Wcześniej manifestacja przebiegała spokojniej. O godz. 15. kilkanaście osób przyjechało na ronda Waszyngtona i Zesłańców Syberyjskich. Przed Komendą Główną Policji na ul. Puławskiej 148 zjawiło się 50 demonstrantów. Głównie w wieku 16-35 lat. Na metalowym płocie rozwiesili transparenty: "Każdy inny, wszyscy równi" i "Marihuana jest z konopi" (nawiązanie do publicznej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w której w to wątpił).
Dziesięciu policjantów rutynowo przeszukało niektórych zgromadzonych.
- Jeśli policjant chce was spisać, macie prawo najpierw jego wylegitymować - instruował przez megafon Tomasz "Gota" Obara z Wolnych Konopi. Członkowie inicjatywy interesujące ich ustawy znają na pamięć, m.in. te o zgromadzeniach i policji. Inicjatywa walczy o możliwość posiadania do 30 gramów suszu konopi indyjskich i uprawy trzech krzaków na własny użytek, a także o amnestię dla skazanych za posiadanie. Ponieważ okazało się, że IWK nie otrzymała z miasta odpowiedzi na wniosek o zgromadzeniu, policja uznała je za nielegalne i poinformowała organizatorów, że zgłosi sprawę do sądu grodzkiego. Po części formalnej nastąpił program artystyczny, czyli happening. Tomasz Obara postawił na chodniku przed komendą 20 doniczek i worek ziemi.
- Państwo władza, czy ziemia jest legalna? - pytał przez megafon mundurowych, którzy ustawili się po drugiej stronie ulicy. - Czy nasiona są legalne? A woda?
Demonstranci napełnili doniczki ziemią, Gota wrzucił nasiona i podlał.
- A ja też mogę trochę dostać? - spytał przechodzący pan Edward, lat ok. 60. Dostał całą fiolkę.
"Sadzić, palić, zalegalizować"
Po godzinie z okrzykiem "Sadzić, palić, zalegalizować" demonstranci wsiedli do tramwaju i dojechali na pl. Konstytucji, skąd przemaszerowali chodnikiem pod Sejm. Tam czekały już dwie pozostałe ekipy. Niektórzy kierowcy i przechodnie trąbili i machali, inni pukali się w głowę.
- Proszę poinformować wszystkich, że osoby, które tu zostaną, zaczniemy spisywać za nielegalne zgromadzenie - powitali Tomasza Obarę policjanci przed Sejmem. Wobec czego demonstranci usiedli na trawniku w 12-osobowych grupkach (nielegalne zgromadzenie to minimum 15 osób), tworząc 10 odrębnych w świetle prawa pikiet. Przez półtorej godziny manifestanci i funkcjonariusze spisywali (prewencyjnie) i legitymowali się wzajemnie. Dwóch policjantów filmowało całe zajście. Sprzed Komendy Głównej dojechały doniczki z nasionami, sprzęt grający, karimaty i dwa namioty. Tomasz Obara zaplanował koczować przed Sejmem przez 12 dni, hodując konopie i czekając, kiedy policjanci uznają to za uprawę. Doniczki nie zainteresowały policjantów, w przeciwieństwie do namiotu. Zagrozili, że jeżeli Obara podejmie się jego rozłożenia, będą musieli doprowadzić go do komendy przy ul. Wilczej, a cały sprzęt zatrzymać.
- Na jakiej podstawie prawnej? - dopytywał działacz.
- Nie ma pan zgody urzędu miasta na urządzanie tu pikniku, a to jego teren - tłumaczył funkcjonariusz.
- Proszę podać konkretny artykuł - naciskał Gota. - Wolne namioty! - zaczęli skandować manifestanci. Krzyczeli też: "Gdzie jest liść?" i "Obrońcy krzyża wam nie przeszkadzają". Obara zaczął rozkładać zielone igloo, a policjantów zrobiło się nagle dwa razy więcej niż zgromadzonych. Kiedy podeszli bliżej, demonstranci otoczyli Gotę, skandując: "Nie oddamy, bo kochamy". W tym samym czasie ktoś odkrył na skwerku tablicę z napisem "Działka na sprzedaż". I e-mail do właściciela.
- To jest teren prywatny i nic nie mogą nam zrobić, dopóki właściciel o to nie wniesie - ucieszyli się zwolennicy wolnych konopi i przenieśli się pod tablicę. Stopniowo ubywało osób z jednej i drugiej strony. Tomasz Obara zapowiadał, ze zostanie na cała noc. Chciał koczować pod Sejmem z doniczkami, jak długo się uda.
Nocna pikieta pod komendą
Około godz. 21 policjanci zatrzymali jego i dwie inne osoby. Zawieźli ich do komendy na Wilczą.
Pozostałe 30 osób zdecydowało się przenieść pikietę pod siedzibę śródmiejskiej policji - ostatecznie pod komendę dotarło tylko 14 osób. Według informacji "Gazety" zatrzymanym trzem osobom postawiono zarzuty naruszenie nietykalności funkcjonariusza oraz popełnienie wykroczenia w postaci próby rozbicia namiotu bez zezwolenia. Funkcjonariusze tłumaczyli "Gazecie", że teren przy budynku ambasad Kanady i Francji jest bardzo newralgiczny, objęty szczególnym nadzorem. Pikietujący zapowiedzieli, że będą koczować na Wilczej, aż zatrzymane osoby zostaną zwolnione do domu.
-
Wolne Konopie pod Sejmem. Policja złoży wniosek...
vonsmroden
22.09.10, 17:23
A dlaczego dzielna policja nie złożyła wniosku do sądu w sprawie samozwańczych obrońcówkrzyża? Czyżby w tym kraju funkcjonowały dwa różne kodeksy prawne? »
-
Marsz konopi: pikieta na Wilczej w obronie zatr...
krwe
23.09.10, 09:58
legalne zioło grozi interesom mafii narkotykowej, dopalaczom i całego systemu ścigania, osądzania, trzymania w więzieniu itd więc walka toczyć sie będzie niestety długo :(»
-
Brawo, brawo, brawo!
jaszczur_pg
24.09.10, 10:24
Oby tak dalej!»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Occupy Warszawa: protest na skwerze przy Krakowskim
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Frontem do Skarpy: W niedzielę wielka majówka Warszawy
- Jeden dzień i jest nowy asfalt. Zobacz, jak to się robi
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Remont Pułkowej sparaliżował Wisłostradę
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?








