Koniec inwestycyjnej samowoli? - felieton

Michał Wojtczuk
24.09.2010 aktualizacja: 2010-09-23 19:07
A A A Drukuj
Budowa Marvipolu niedaleko Jeziorka Czerniakowskiego Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Pierwszy raz w historii urzędnik tak wysokiego szczebla złożył obietnicę, że warunki zabudowy będą zgodne ze studium - pisze Michał Wojtczuk
SERWISY
Na czwartkowej sesji Rady Warszawy miało miejsce bardzo ważne wydarzenie. Wiceprezydent Andrzej Jakubiak, uspokajając z mównicy mieszkańców zaniepokojonych możliwością postawienia apartamentowców w ogrodzie jordanowskim przy ul. Szarej, powiedział: - Proszę się nie martwić. Studium zagospodarowania miasta określa przecież, że to teren zieleni parkowej, a Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że nie wolno wydać warunków zabudowy niezgodnie ze studium.

To była publicznie złożona obietnica, że warunki zabudowy będą zgodne ze studium. Pierwszy raz w historii złożył ją miejski urzędnik tak wysokiego szczebla. Dotychczasowa praktyka była zupełnie inna. - Wydawanie warunków zabudowy niezgodnych, a nawet rażąco sprzecznych ze studium było w Warszawie powszechne. Miało to często miejsce także w sytuacji zaawansowania procedur sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, co skutkowało destrukcją ładu przestrzennego miasta. Najbardziej spektakularnym przykładem takich nieprawidłowości było zawieszenie prac nad projektem planu Żoliborza Południowego, bo nie dało się pogodzić zapisów studium i sprzecznych z nimi warunków zabudowy - wytyka urbanista Grzegorz Buczek, orędownik wzmocnienia roli studium.

O wyroku NSA, o którym wspomniał wiceprezydent Jakubiak, napisaliśmy w "Gazecie Stołecznej" dwa tygodnie temu. Zapadł w sierpniu ub.r. Sędziowie bardzo stanowczo stwierdzili w nim: "Sytuacja, w której zapis studium musiałby być uwzględniony w planie miejscowym, a wydana dla tego samego terenu decyzja o warunkach zabudowy mogłaby być z tym zapisem stadium całkowicie sprzeczna, byłaby nie do pogodzenia z zasadami prawnego systemu planowania przestrzennego w Polsce i niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawnym, a przez to sprzeczna z konstytucją". - Mnie też wydaje się nielogiczne, że plan zagospodarowania musi być zgodny ze studium, a swego rodzaju miniplan, jakim są warunki zabudowy, już nie. Ale takie były dotąd wyroki sądów. A nie mamy w Polsce prawa precedensowego - mówi Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent miasta, któremu podlega pion architektury.

- Po waszym tekście zleciliśmy naszym prawnikom, by ocenili, jakie skutki niesie ze sobą wyrok NSA. Czekamy na ekspertyzę - mówi Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury, ostrożnie dystansując się od deklaracji wiceprezydenta Jakubiaka. Ale mleko się już rozlało. Zgodności ze studium może się teraz domagać każdy, kto odkryje, że w sąsiedztwie urzędnicy wydali warunki zabudowy na apartamentowiec w parku czy na wielorodzinny budynek w rejonie zabudowy jednorodzinnej. Wyrok NSA dał im potężną broń, a wiceprezydent Jakubiak zachęcił, by z niej korzystali.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy