Aptekarz wygrywa z policją. Zażąda odszkodowania

Piotr Machajski
24.09.2010 aktualizacja: 2010-09-23 20:13
A A A Drukuj
El-Kashif z łańcuchem u nogi przyczepionym do głównej bramy Min. Sprawiedliwości Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Sąd uznał, że zatrzymanie aptekarza przed Ministerstwem Sprawiedliwości było bezzasadne, nieprawidłowe i miało cel "represyjny". - Zażądam od policji odszkodowania - zapowiada Karol El Kashif
Ten stołeczny biznesmen i aptekarz walczy przede wszystkim o odzyskanie towaru z apteki, z której wyrzucono go na początku roku, a którą prowadził od ośmiu lat. Bezradny wobec władz Mokotowa (lokal był miejski, ale podnajmowany) i nierychliwej prokuratury postanowił zaprotestować. W czerwcu dwukrotnie pikietował pod Ministerstwem Sprawiedliwości. Przykuł się nawet do płotu.

Za każdym razem protest kończył się zatrzymaniem przez policję: 4 czerwca i 25 czerwca. Za pierwszym razem za naruszenie nietykalności cielesnej (według policji miał ugryźć funkcjonariusza), za drugim razem za "naruszenie miru domowego", czyli wtargnięcie do gmachu ministerstwa. W obu przypadkach Karol El Kashif złożył do sądu zażalenie na zatrzymanie.

Śródmiejskiemu sądowi udało się na razie rozpoznać tylko jedno zażalenie, to dotyczące zatrzymania 25 czerwca. Sędzia Magdalena Dziekańska uznała, że działanie policji było "bezzasadne i nieprawidłowe".

Policjanci co prawda mieli prawo uznać, że El Kashif mógł dopuścić się przestępstwa (co może być przesłanką do zatrzymania), ale jednocześnie, co podkreślił sąd, nie została spełniona żadna z tzw. przesłanek formalnych. A są to: (obawa ucieczki; (obawa ukrycia się; (obawa matactwa (np. zacieranie śladów); (niemożność ustalenia tożsamości. Sąd uznał, że zatrzymanie zostało zastosowane przez policję "wyłącznie w celach represyjnych", ma o tym też świadczyć czas zatrzymania.

Sąd stwierdził, że nie było żadnego powodu, żeby nie przesłuchać El Kashifa od razu. Tymczasem aptekarz złożył wyjaśnienia dopiero następnego dnia. Noc spędził w celi. Zresztą, wchodząc do policyjnej izby zatrzymań, złamał rzepkę. Na zdjęciach z kamery monitoringu widać, jak skacze ze schodów. To wtedy miał doznać kontuzji - twierdzi policja. On sam przekonuje jednak, że spowodowali ją policjanci, zdejmując mu buty bez ich rozsznurowywania.

Tak czy inaczej, zamierza skarżyć policję. - Będę domagał się odszkodowania za bezzasadne zatrzymanie - zapowiada.

Sąd poinformował o swojej decyzji śródmiejską prokuraturę i komendanta stołecznego policji.

Podziel się

  • sprawa od początku śmierdzi korupcją, czemu pa3dlo_z_warszawy 24.09.10, 09:58

    władze dzielnicy wynajmują lokale na podnajem, a nie bezpośrednio użytkownikowi końcowemu, skoro najemca nie używa lokalu, to znaczy, że nie jest mu on potrzebny, więc pewnie chodzi o to by »

Najnowsze wiadomości z Warszawy